środa, 30 października 2013

Konfitura dyniowo-pomarańczowa

Czternastokilogramowa dynia daje do myślenia. Co tu zrobić, żeby się najeść, nie przejeść, zaopatrzyć na zimę i się nie narobić? Po pierwsze trzeba zapytać koleżanek blogerek, jak one rozwiązałyby taki Ciężki problem. Na szczęście na dziewczyny zawsze można liczyć! Kilka świetnych pomysłów podsunęła mi Marzena z Zacisza Kuchennego. Dyniowa zupa bawarska, aby się najeść i nie przejeść. Konfitura z dyni i pomarańczy, aby zachować odrobinę tych jesiennych smaków na zimowe wieczory. Z pozostałych kilogramów przygotowałam dyniowe purée i chlebek dyniowy do kawy:) I oczywiście jeszcze jeden wielki fragment dyni został nietknięty... :/


Dopiero niedawno odkryłam uroki dyni. Wcześniej nie wiedziałam, że różne gatunki dyni faktycznie są też inne w smaku, są mniej lub bardziej słodkie, mają inną barwę, czasem konsystencję, jedne mają skórkę, którą można łatwo zdjąć przy użyciu obieraczki, inne mają skóro-skorupę, której trudno się pozbyć:) Niestety na moim osiedlowym ryneczku większość sprzedawców uważa, że to "taka dyniowa dynia jest, zwykła taka", więc moja wiedza o dyniowych odmianach jest nadal bardzo niewielka. Wiem, że się różnią, ale nie wiem, jaki gatunek jak się nazywa i który wolę. To będzie chyba wyzwanie na przyszły rok! Do nadrobienia:)


SKŁADNIKI:
- 1 kg purée z dyni (przepis np. tu, tylko proponuję jeszcze bardziej "odparować" wodę z dyni przez podkręcenie temperatury piekarnika do 200 stopni i przetrzymanie jej aż do godziny - dzięki temu otrzymamy bardziej skoncentrowany mus dyniowy:)
- 1 duże kwaśne jabłko (np. boskop)
- sok i skórka z dwóch pomarańczy
- sok z jednej cytryny
- 3-4 goździki zmielone na proszek
- cukier do smaku (zależy od słodkości dyni)

PRZYGOTOWANIE:
1. Zagotować purée, dodać skórkę pomarańczową, sok z dwóch pomarańczy i cytryny, zmielone goździki i chwilę pogotować.
2. Posmakować i doprawić do smaku cukrem (u mnie wystarczyło ok. 4 łyżek)
3. Jabłko obrać i pokroić w drobną kostkę i dodać do gotującej się konfitury, ponownie chwilę gotować (ok.5 minuut)
4. Przełożyć do czystych słoików, zakręcić wieczka.
5. Pasteryzować: dno dużego garnka wyłożyć ręcznikiem kuchennym, włożyć słoiki, zalać wodą do 3/4 wysokości słoików, doprowadzić wodę do wrzenia, gotować 30 minut, skręcić gaz, wyjąc słoiki i odstawić do wystygnięcia.


sobota, 19 października 2013

Zupa dyniowo-cytrynowa - na słodko

Blaski i cienie jesieni. Cienie to te panoszące się wirusy, które nasz dziedzic łapie ochoczo, gdy tylko pójdzie do żłobka. A blaski? Blaski to na przykład te złociste jesienne zupki - jak ta dyniowa. Zdrowa, rozgrzewająca, lekkostrawna. Dla całej rodziny.


Blaskie i cienie blogowania wypadają mniej więcej podobnie. Blaskiem są wszystkie wasze miłe komentarze i to, że tu zaglądacie mimo iż ja ostatnio bardzo rzadko bywam na Waszych blogach (obserwuję tylko te apetyczne zapowiedzi na Facebooku). Cieniem jest permanentny brak czasu Zapracowanej Mamy... i nie zapowiada się, że coś się zmieni w tej kwestii w najbliższych tygodniach:/ Wybaczcie zmniejszoną częstotliwość postów.


SKŁADNIKI:
- 4 szklanki dyni pokrojonej w grubą kostkę
- łyżka oleju lnianego
- 2 goździki
- 5 ziarenek pieprzu
- pól łyżeczki zmielonej gałki muszkatołowej
- cukier do smaku
- szczypta soli
- skórka i sok z jednej cytryny

PRZYGOTOWANIE:
1. Dynię przekładamy do garnka, dodajemy szczyptę soli, podlewamy wodą (mniej więcej do połowy objętości dyni, bo ta jeszcze puści soki) i gotujemy na wolnym ogniu, aż dynia zrobi się miękka.
2. Goździki i pieprz mielimy na proszek w moździerzu - dodajemy wraz z gałką muszkatołową do gotującej się dyni.
3. Gdy dynia się ugotuje miksujemy ją na gładki krem, dodajemy skórkę i sok z cytryny i doprawiamy do smaku cukrem (według uznania, zależy to od gatunku i słodkości dyni, której użyliśmy do zrobienia zupy)
4. Przed podaniem dodajemy łyżkę oleju lnianego i gotowe!:)




wtorek, 20 sierpnia 2013

Domowa musztarda

Musztarda jest prawdopodobnie najłatwiejszym w przygotowaniu dodatkiem stołowym. Wiecie jak jest: do majonezu potrzebne jest surowe jajko i nie każdy ma odwagę, a gotowanie pomidorów na ketchup zajmuje wieki. Za to z musztardą nie ma żadnych problemów, wystarczy zmielić ziarna gorczycy, zaparzyć wrzątkiem, doprawić octem, chrzanem lub miodem, odstawić i czekać, aż dojrzeje, aż się przegryzie - warto czekać, zapewniam was - efekt jest fenomenalny.


Uwielbiam musztardy grubo mielone, niestety większość z tych sklepowych ma jedną zasadniczą wadę, jak już jest grubo zmielona, to nie jest tak ostra jak lubię. Dlatego od dawna czaiłam się aby zrobić swoją własną. Przy okazji dokonałam małego odkrycia, że gorczyca sama w sobie jest pikantna, o czym wcześniej nie wiedziałam:) Musztardę zrobiłam w dwóch wariantach: dla Miśka na słodko - miodową i dla mnie pieruńsko ostrą - chrzanową. Podstawowy przepis zaczerpnęłam z Ziołowego Zakątka.

SKŁADNIKI:
- 150g gorczycy białej i czarnej (w dowolnych proporcjach, u mnie więcej jest białej:)
- 50ml wrzątku
- łyżeczka soli morskiej
- 0,75 szklanki dobrego octu (ja użyłam octu słodowego do ostrej musztardy i octu ryżowego do łagodnej)
- dodatki: do ostrej musztardy - 1-2 łyżki świeżo startego chrzanu, do miodowej: 2-3 łyżki płynnego miodu, opcjonalnie: 1 łyżka pyłku kwiatowego (produkt pszczelarski) - dodaje miodowego posmaku i odrobinę zabarwi musztardę na żółto

PRZYGOTOWANIE:
1. Suchą gorczycę zmielić najlepiej w młynku do kawy, pulsacyjnie - lub dla tych których młynek za bardzo przesiąkł aromatem kawy: można te ziarna zmielić blenderem, w wysokim naczyniu, ale tu raczej zawsze pozostaną nam całe ziarna, dzięki czemu otrzymamy musztardę grubo mieloną.
2. Do zmielonej gorczycy dodajemy sól i zaparzamy gorącą wodą, mieszamy i w razie gdyby zostały jakieś suche miejsca w masie gorczycowej - dodajemy odrobinę więcej wody.
3. Dodajemy ocet.
4. Dzielimy gorczycę na dwie części, z czego jedną doprawiamy chrzanem, a drugą miodem i pyłkiem kwiatowym. 
5. Tak przygotowaną musztardę w dwóch wariantach przykrywamy ściereczką i odstawiamy na dwa dni aby dojrzała w temperaturze pokojowej.
6. Po tym czasie przekładamy musztardę do czystych słoiczków i wstawiamy do lodówki.
7. Musztarda powinna dalej przegryzać się i dojrzewać około tygodnia, a najlepiej nawet i 3 tygodnie:) i to fakt: jej smak cały czas się zmienia, więc nie ma co manipulować za bardzo z proporcjami - mi początkowo chrzanowa wydawała się za ostra, ale na szczęście trochę złagodniała po tygodniu, a w miodowej pyłek kwiatowy przestał smakować goryczkowo tylko oddał swój ciekawy kolor i aromat:)



wtorek, 13 sierpnia 2013

Bruschetta i lekka sałatka

Jak sobie radzić kulinarnie w tak gorące dni? Jaki obiad przygotować, aby był lekki, niemęczący i orzeźwiający? Hmmm... Wróć. Upały już minęły, ale gdy zaczynałam pisać tego posta trwały w najlepsze i były oczywiście tak męczące, że nie dałam rady dokończyć tego wpisu:) Niemniej jednak sezon pomidorowy trwa i należy go celebrować, bo wkrótce i on minie, podobnie jak te ostatnie upalne tygodnie.


Proponuję lekką sałatkę z chińskim makaronem błyskawicznym, kukurydzą, zielonym ogórkiem, koperkiem i paluszkami surimi - wszystko to skropione cytrusowym dressingiem, a do tego "na zagrychę" soczyste bruschetty! Użyłam makaronu z zupek chińskich, bo nie trzeba go długo gotować. Pomidory sparzyłam i obrałam ze skórek, pokroiłam na kawałeczki, odcisnęłam nadmiar soku i schłodziłam, więc moje bruschetty były prawdziwie orzeźwiające:)


SKŁADNIKI:
bruschetta:
- słodkie, dojrzałe pomidory
- bagietka
- listki bazylii (ja użyłam głównie bazylii czerwonej, ale chyba jednak zielona jest bardziej efektowna)
- dobrej jakości oliwa z oliwek
- czosnek
- sól morska i świeżo zmielony pieprz
sałatka z surimi:
- makaron chiński blyskawiczny
- 10 paluszków surimi
- puszka kukurydzy
- 2 małe zielone ogórki
- łyżka posiekanego koperku
- łyżeczka majonezu
- oliwa z oliwek
- sok i skórka z połowy cytryny

PRZYGOTOWANIE:
1. Bagietkę pokroić na kawałki i opiec w tosterze,
2. Ząbek czosnku obrać i przekroić na pół, a następnie wcieramy go w każdy opieczony kawałek bagietki
3. Skropić delikatnie tak przygotowane kawałki bagietki dobrą oliwą z oliwek (można posmarować pędzelkiem:)
4. Pomidory sparzyć, zdjąć skórki, pokroić w kostkę, odcedzić z nadmiaru wody.
5. Dobrze odsączone pomidory nakładać na opieczone i wysmarowane czosnkiem i oliwą kawałki bagietki (tuż przed podaniem! bo bagietki muszą być chrupiące:)
6. Doprawić gruboziarnistą solą morską i świeżo zmielonym pieprzem
7. Aby przygotować szybką sałatkę z surimi, należy w pierwszej kolejności zaparzyć wrzątkiem błyskawiczny makaron chiński i odstawić na chwilę aby zmiękł.
8. Do miski wrzucamy kukurydzę, pokrojony w kostkę zielony ogórek, pokrojone w kostkę/plasterki surimi, koperek i odsączony z wody makaron i wszystko ostrożnie mieszamy
9. Aby przygotować cytrusowy dressing należy zmieszać majonez, 2-3 łyżki oliwy i sok i skórkę z połowy cytryny - najlepiej w shakerze do dressingów, ale można tez wykorzystać mały słoiczek z nakrętką, tudzież po prostu wymieszać wszystko dokładnie łyżeczką w szklance. Tak przygotowanym dressingiem skrapiamy naszą sałatkę i szybkie wakacyjne danie  gotowe!:)



A to co zostanie można na drugi dzień zabrać do pracy, do tego świeża chrupiąca bułeczka z piekarni i mamy super bento!:)

piątek, 19 lipca 2013

Zupa jarzynowa z jarmużem

Jarmuż pamiętam z wczesnego dzieciństwa. Mogłam mieć gdzieś z cztery lata. Rósł na działce w dużej ilości. Miał ostry posmak. Coś jak rzodkiewka albo rukola, ale wizualnie przypomniał liście kapusty. Tak go zapamiętałam. Nie jadłam go przez 25 lat. To ćwierć wieku! I w końcu jest! U mnie na ryneczku! Świeży, zielony, czekający właśnie na mnie:) Kilka liści schrupałam od razu, a reszta trafiła do zupy o smaku lata.


Jarmuż wraca na nasze talerze, a ja tak jak zapowiedziałam szumnie w poprzednim poście - wracam do blogowania. Jak wiadomo złośliwe przedmioty martwe od razu w takich sytuacjach zacierają swoje rączki i odmawiają posłuszeństwa. Padł nam internet i dopiero wczoraj go odzyskaliśmy :) Więcej wymówek nie pamiętam:)

A zupa? Jarzynowa, po prostu. Jak u aluchy. Bez rosołków, bulionków, kostek i innych mięch.


SKŁADNIKI:
- 1/4 główki małej, młodej kapusty
- kilka dużych liści jarmużu
- 5 młodych ziemniaków
- garść fasolki szparagowej
- 2 łyżki posiekanego koperku
- sól, pieprz, oliwa z oliwek

PRZYGOTOWANIE:
1. Kapustę poszatkować
2. Liście jarmużu pociąć na kawałki, jeśli łodyżka jest łykowata i twarda to lepiej ją wyciąć i nie wrzucać do zupy.
3. Ziemniaki kroimy na ćwiartki
4. Fasolkę kroimy na kawałki (dł. ok. 2 cm)
5. Powyższe składniki wrzucamy do dużego garnka, zalewamy wodą i gotujemy ok. 30-40 minut lub do czasu aż najtwardsze warzywa zmiękną (np. kapusta).
6. Pod koniec gotowania doprawiamy zupę solą i pieprzem, i dolewamy odrobinę oliwy z oliwek aby zupa miała "oczka".

niedziela, 14 lipca 2013

Fasolka szparagowa w sosie serowym

Wakacje trwają. Mimo iż nie mam urlopu, to jednak zrobiłam sobie wakacje... od blogowania. Wiem, że taka nieobecność i znikanie bez słowa na ponad miesiąc jest niewybaczalne, ale może jednak znajdzie się ktoś litościwy i zrozumie...? Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że nie gotowałam w tym czasie nic spektakularnego, nic odkrywczego, nic czym warto byłby się podzielić z innymi... Mało tego! Gdy już nawet próbowałam, to mi nie wychodziło!


Blogerskim leniem zaraziłam się od niejakiej Aluchy:P Ona zapewne wszystkiemu zaprzeczy, ale opublikowała taki jeden post, gdzie napisała, że jej się nie chce, ja to skomentowałam, że owszem, że bywa, że przejdzie... Nie wiedziałam wtedy tylko, że przejdzie tak szybko i to na mnie:D W międzyczasie nawet udało mi się poznać Aluszkę w realu (i nie chodzi o ten duży supermarket), w najprawdziwszej rzeczywistości, i powiem wam w sekrecie, że jest ona równie sympatyczna i równie rozmowna na żywo, jak w blogosferze:)))


A dziś zapraszam na fasolkę w sosie serowym (zachęcił mnie sukces tego kalafiora - bez przerwy w TOP TEN na moim blogu:)

SKŁADNIKI:
- 1 kg fasolki szparagowej
- 1 spora łyżka masła
- 1 łyżka mączki kukurydzianej
- 1 szklanka mleka
- 2 garście startego żółtego sera
- sól i pieprz

PRZYGOTOWANIE:
1. Przygotować fasolkę: obcinamy końcówki z dwóch stron, myjemy i wrzucamy do garnka
2. Gotujemy ok.30 minut (lub dłużej, do miękkości - zależy od fasolki) 
3. Gdy fasolka jest ugotowana, odcedzamy z wody i przekładamy do miski w której będziemy ją podawać.
4. Z mączki kukurydzianej i masła robimy białą zasmażkę, czyli wsypujemy mąkę na garnka dodajemy masło, i cały czas mieszamy aż masło się roztopi i połączy z mąką. Pilnujemy żeby się nie przyrumieniło.
5. Do zasmażki dolewamy mleko i mieszamy dokładnie.
6. Następnie dodajmy ser żółty i dopiero na koniec doprawiamy solą i pieprzem według uznania.

PS. Można taką fasolkę z sosem serowym zapiekać w naczyniu żaroodpornym:) Też pycha:)

wtorek, 4 czerwca 2013

Gotowana rzodkiewka z limonkowym masełkiem

Darowanej rzodkiewce nie zagląda się w liście, tylko zjada się ją na wszystkie trzy możliwe sposoby. Pierwsza opcja to oczywiście rzodkiewka na surowo, chciałoby się powiedzieć, że "prosto z drzewa" jest najlepsza, gdyby nie fakt, że rzeczona rośnie w glebie i jest nią z reguły mocno upaćkana. Zatem pod kran z nią, ukręcić listki, odciąć korzonek i dalej do otworu gębowego, gdzie można się zachwycać jest subtelną ostrością. Surowa rzodkiewka idealnie pasuje do wiosennych sałatek i twarożków:)


Drugi sposób to pesto z liści rzodkiewki [w moim dzisiejszym bento]. Mój debiut w tej kwestii i choć lubię pesto z nietypowych stworzeń liściastych, to jednak to nie powala na kolana. Liście rzodkiewki smakują nieco jak jarmuż, ale mają mniej intensywny smak - bardziej nijaki. A może moje liście już były za stare i dlatego tak mnie to nie zachwyciło. Smakowało nieco trawiasto :/ Co innego trzeci sposób na rzodkiewkę, czyli na ciepło:) To jest strzał w dziesiątkę. Taka rzodkiewka smakuje trochę jak kalafior, ale jest łagodniejsza w smaku, traci ostrość i robi się przyjemnie miękka, ale sprężysta. Z maślano-limonkową polewą była idealnym dodatkiem do wiosennego obiadu pt. młode pyrki z koperkiem i jajkiem sadzonym:)

SKŁADNIKI:
- pęczek rzodkiewki
- łyżka masła
- łyżka "miodu" z mniszka (można zastąpić łyżką cukru, lub zwykłym miodem, ja swój otrzymałam od Patyski z bloga Smakołyki Alergika i teraz wykorzystuję go na prawo i lewo w swojej kuchni :)))
- łyżka soku z limonki
- sól

PRZYGOTOWANIE:
1. Zagotować wodę w garnku.
2. Rzodkiewkom ukręcić liście (nie trzeba odcinać końcówek łodyżek, można zostawić z cenytmetr - daje to fajny efekt kolorystyczny na talerzu) i odciąć korzonek na dole.
3. Wodę lekko osolić i wrzucić rzodkiewki - gotować przez około 10 minut.
4. W tym czasie na patelni roztopić łyżkę masła, rozporowadzić w niej miód lub cukier i dodać sok z limonki.
5. Tak przygotowanym sosem polać ugotowane i odcedzone z wody rzodkiewki - podawać na ciepło, jako warzywko do obiadu.


piątek, 24 maja 2013

Aromatyczna sałata z jadalnymi kwiatami i grillowanym haloumi

Jaki smak mają bratki? A chryzantemy? Czy goździki smakują tak, jak pachną? Na czym polega subtelność stokrotek? Czy lepiej jeść kwiatki na kolację czy na lunch? Jak ostry jest kwitnący szczypiorek i dlaczego symuluje łagodność pastelowym fioletem? Czuję się jak niemowlę, które dotąd żywione mlekiem matki, nagle dostaje inne pokarmy i krok po kroczku odkrywa całą gamę nowym doznań smakowych. Z kwiatami nie jest to pewnie tak dramatyczne, bo ich smak jest z reguły delikatny, ale kwiaty mają jedną wyjątkową cechę, która w jedzeniu jest bardzo ważna. Zapach. To jest ich główna moc oddziaływania na zmysły i nie boją się jej wykorzystać nawet w... sałatce:)


Moja dzisiejsza propozycja jest na maksa udziwniona i poza samą sałatą, która jest bazą tego dania, nic nie jest w niej pospolite, czy dostępne w przydomowym warzywniaku (a przynajmniej nie w moim:). Podaję ten przepis raczej jako ciekawostkę, że można inaczej... można i tak... Gdy pochyli się głowę nad takim talerzem i przymknie się lekko powieki, to czuć zapach letniego ogrodu i momentalnie ogarnia nas pragnienie, by ta chwila trwała wiecznie. Aż dziw, że wszystkie składniki (poza tą zwykłą sałatą) dostałam w jednym miejscu - Tyglu rozmaitości [klik].


Warto spróbować taką sałatę nawet, gdy posiada się choćby jeden z tych "dziwnych" składników:)))

SKŁADNIKI (2 porcje):
- 10 listków sałaty
- czubata łyżka jadalnych kwiatów
- kilka listków szałwi ananasowej
- kilka łodyżek solirodu
- 10 plasterków sera haloumi
- łyżka oleju lnianego

PRZYGOTOWANIE:
1. Sałatę umyć, podrzeć listki na małe skrawki i wrzucić po równo do dwóch misek.
2. Soliród i szałwię posiekać i dodać do misek.
3. Posypać płatkami kwiatów i lekko wymieszać.
4. Skropić olejem lnianym.
5. Ser haloumi usmażyć na grillowej patelni bez dodatku tłuszczu, po prostu układamy plasterki sera i smażymy aż się zrumienią.
6. Gotowe grillowane serki układamy na wierzchu i sałatką gotowa! Podawać od razu:)


środa, 22 maja 2013

Sałatka ryżowa z kurczakiem i ananasem

To tylko cytat, a jakby o mnie. A może też o Tobie?  "Pracuję nad historią mojego własnego życia. Nie, nie - nie układam jej, dokonuję jej rozbioru. Przeważnie to kwestia właściwego montażu. Jeśli chcieliście ciągu narracji, trzeba było prosić wcześniej, kiedy jeszcze wszystko wiedziałam i bardzo chciałam opowiedzieć. Jeszcze zanim odkryłam zalety nożyczek, korzyści zapałek"*. Na potrzeby współczesności dodałabym jeszcze: uroki formatowania dysku.


"Kiedy już raz człowiek zacznie, robi się ciekawie. Otwiera się tyle przestrzeni. Trach, zmiąć, do ognia, za okno. Przyszłam na świat, dorastałam, studiowałam, kochałam, wyszłam za mąż, rodziłam, mówiłam, pisałam, już po wszystkim. Chodziłam, widziałam, robiłam."** Co jeszcze można dodać? Coś, czego moja imienniczka nie dodała, a co jest ważne. Gdzieś między tymi czasownikami wypisanymi kursywą, chciałabym wstawić, że byłam szczęśliwa. Ale gdzie? :)


Sałatki, tak jak historie życia, to kwestia właściwego montażu. [I niepostrzeżenie przechodzimy do przepisu na ten właściwy montaż...]

SKŁADNIKI:
- szklanka ryżu (ugotować na sypko)
- upieczona/ ugotowana pierś kurczaka
- puszka kukurydzy
- puszka ananasa
- sól i pieprz
domowy majonez (opcjonalnie):
- 1 żółtko
- 150ml oleju/ oliwy (najlepiej jakiejś o neutralnym smaku, ja użyłam oleju lnianego, i majonez miał piękny żółty kolor, ale też goryczkowy posmak, no ale ma tę przewagę, że jest tak zdrowy, że nawet w biodra nie idzie:)))
- 2 łyżki octu winnego

PRZYGOTOWANIE:
1. Ryż, kurczaka, kukurydzę i ananasa przekładamy do dużej miski.
2. Żółtko i ocet zmiksować na gładką masę i stopniowo dolewać olej, aż powstanie jednolita, gęsta emulsja.
3. Cały majonez dodajemy do miski ze składnikami sałatki i delikatnie mieszamy.


* Margaret Atwood, "Historie życia", [w:] "Namiot", s.10
** jw, s.11

sobota, 18 maja 2013

Jajko w koszulce

 Ab ovo... Zacznijmy od początku. Ostatnio zamiast eksperymentować z nowymi smakami i udziwnionymi potrawami nadrabiam braki w zakresie przepisów podstawowych. Zrobiłam na przykład pieczonego kurczaka. Uwierzycie? Po raz pierwszy w życiu upiekłam całego kurczaka. Przecież w domu rodzinnym było to jednym ze standardowych niedzielnych dań, a u nas? Owszem tu nóżka, tu skrzydełko, kotlet z piersi kurczaka też gościł na talerzu, ale żeby tak całego, to nie, nigdy dotąd. A dziś mój debiut jajeczny:) Jajko w koszulce.


Pierwsze jajko, zamiast w koszulce wyszło mi topless:) bo w przepisie który znalazłam autor sugerował, aby wodę zawirować trzepaczką do białek. Nie wzięłam pod uwagę, że mój garnek jest za mały na mieszanie taką wielką trzepaczka, przez co zachaczyłam białko rózgą i obnażyłam żółtko, a przecież nie-o-take-jajko-walczylyśmy! Za drugim razem wzięłam się na sposób i zamerdałam wodę łyżką, taką plastikową, szeroką, do nakładania sałaty. I to był lepszy sposób. Jajeczko wyszło kształtne, koszulka szyta na miarę, żółtko zaczęło się już delikatnie ścinać, więc pewnie MasterChef nie byłby ze mnie zadowolony, ale ja akurat lubię taki stan, więc się nie przejmuję:)



SKŁADNIKI (na jedną porcję):
- 3 szparagi zielone
- jajko
- 2 łyżki octu
- sól i pieprz

PRZYGOTOWANIE:
1. Szparagi ugotować do miękkości w lekko osolonej wodzie.
2. Wodę na jajko doprowadzić do wrzenia.
3. Skręcić ogień i dolać octu.
4. Jajko wbić do małej miseczki/ filiżanki.
5. Energicznie zamieszać łyżką wodę, tworząc mały wir.
6. W środek tego wiru wlewamy ostrożnie jajko, delikatnie pomagamy sobie łyżką, aby doprowadzić do stanu, kiedy białko w całości otoczy żółtko.
7. Jajko wielkości M gotujemy 2.5 minuty, a jajko L - 3 minuty.
8. Łyżką cedzakową wyjmujemy jajko z wody, odcinamy ostrożnie nożem ewentualne "pióropusze" z białka:)
9. Jajko podajemy na szparagach, najlepiej polane sosem holenderskim (np. według tego przepisu: KLIK)


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...