Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sos. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 czerwca 2015

Pesto z natki marchewki

Zawsze się zastanawiałam, jak smakuje pesto z naci młodej marchewki. Czy przebija się w smaku marchewka? Otóż okazało się, że nie bardzo... ale to samemu pesto to nie szkodzi. Neutralność tejże natki, to fajny sposób na wyeksponowanie innych składników: orzechów, nasion, dobrego sera i oliwy...


Bez owijania w bawełnę - oto szybki przepis:)

SKŁADNIKI:
- pęczek natki młodej marchewki
- ząbek czosnku
- łyżka startego sera o intensywnym smaku
- oliwa z oliwek
- uprażone na suchej patelni pestki dyni (garść pestek)
- sól

PRZYGOTOWANIE:
1. Natkę młodej marchwi dokładnie umyć i osuszyć z nadmiaru wody
2. Posiekać drobno siekaczem do ziół - łodyżki można odrzucić
3. Następnie posiekać drobno pestki dyni - dodać do natki.
4. Dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i starty drobno żółty ser.
5. Całość osolić według uznania i delikatnie zalać oliwą z oliwek
6. Wszystkie składniki wymieszać i podawać jako dodatek do makaronów, grzanek itp.


niedziela, 24 czerwca 2012

Dip paprykowy

Do kuminu podchodziłam dosyć ostrożnie. Spodziewałam się smaku choćby delikatnie zbliżonego do kminku zwyczajnego, a ten pasuje tylko do niektórych dań w naszym jadłospisie: do sera smażonego, do sucharków albo czeskiego, piwnego gulaszu. Gdy po raz pierwszy otworzyłam opakowanie kuminu, nie mogłam uwierzyć! Co za piękny i intensywny zapach! Niesamowity i nieporównywany z żadną inną przyprawą jaką do tej pory stosowałam. Trudno opisuje się smaki i aromaty, bo niektóre z nich są zbyt specyficzne. Na przykład, jak smakuje pieprz? Pieprzowo, prawda? No dobra - jest ostry, ale co dalej?


Kumin nie jest ostry. Nie jest słodki. Nie jest kwaśny. Ma jakby cytrusowy zapach, ale tak ziołowo-cytrusowy, albo kojarzący się z czymś kwaśnym. Dziwne, że nigdy nie wyczułam tego smaku w żadnej kebabowni, albo w restauracjach niby arabskich, shoarmowych, bo ta przyprawa idealnie komponuje się z daniami kuchni Bliskiego Wschodu. Szczypta kuminu zamienia zwykłą paprykę w orientalną podróż, na którą serdecznie zapraszam...



SKŁADNIKI*:
- 2 żółte papryki upieczone, obrane ze skóry i oczyszczone z pestek
- 4-6 łyżek bułki tartej (zależy ile soku puszczą papryki, więc lepiej zacząć od mniejszej ilości bułki tartej i w razie konieczności dodawać jej więcej, aż dip będzie miał bardziej zwartą konsystencję)
- 1-2 łyżki płatków migdałowych
- 2 ząbki czosnku
- sok z połowy cytryny
- duża szczypta zmielonego kuminu
- 3-4 łyżek oliwy z oliwek (+ do skropienia dipu przed podaniem)
- szczypta soli

PRZYGOTOWANIE:
1. Wszystkie składniki przekładamy do wysokiego naczynia i miksujemy blenderem na jednolitą. W razie konieczności doprawić dodatkowo solą. Przed podaniem obficie skropić oliwą z oliwek)
2. Dip dobrze pasuje do kotlecików mielonych (u mnie z mięsa indyczego), albo do koft czy falafeli. Ja podałam do tego jeszcze tabbouleh w wersji podstawowej: kuskus, pietruszka, cytryna, oliwa i cebulka, ale polecam też wersje bardziej "rozbudowane" [klik i klik].

*Przepis inspirowany przepisem Hani-Kasi:)

czwartek, 14 czerwca 2012

Azjatycka sałatka z ogórka

W zasadzie nie planowałam dzisiaj żadnej publikacji na blogu, ale czasami bywa tak, że inspiracja spada nam z nieba! Albo z Poczty Polskiej:) Nieoczekiwana przesyłka, która zmienia plany zwyczajnego czwartkowego obiadu w coś niezwykłego. Mały dodatek, który zmienia wszystko. Azjatycka sałatka z ogórka, taką jaką znamy z chińskich knajpek. Zawsze chętnie ją zamawiam. Słodka. Pikantna. Kwaśna.


Ogórek jak ogórek. Większej filozofii tu nie ma. Spróbowałam odtworzyć sos, w którym ten ogóreczek jest skąpany w restauracjach i muszę powiedzieć, że wyszło mi całkiem, całkiem:))) Z inspiracją i pomocą przyszła mi wspomniana wyżej, niespodziewana przesyłka od Kamili z Ogrodów Babilonu. W paczce były tak często podziwiane przeze mnie Kamilowe przetwory kwiatowe:) A dokładnie rzecz biorąc: różane:) Dwa śliczne słoiczki z konfiturą i buteleczka octu różanego, o kwiatowym, świeżym aromacie - coś wspaniałego! I to właśnie ten ocet zaczarował nasz dzisiejszy obiad!:)

Kamilo! Jeszcze raz pięknie dziękuję:)))



SKŁADNIKI:
- 1-2 ogórki wężowe pokrojone w kostkę + sól
sos:
- 1 łyżka brązowego cukru
- pół łyżeczki sosu sojowego
- 1 część octu różanego (lub innego aromatycznego octu)
- 2 części oliwy o łagodnym lub neutralnym smaku
- pół łyżeczki płatków papryki chili
- łyżeczka czarnego sezamu

PRZYGOTOWANIE:
1. Ogórka pokroić, lekko osolić i odstawić na chwilę, aby ogórek puścił sok i lekko zmiękł.
2. Pozostałe składniki umieścić w shake'rze lub małym słoiczku, zakręcić pokrywkę i wstrząsać shaker przez chwilę, aż cukier zacznie się rozpuszczać.
3. Tak przygotowanym sosem zalać ogórki i odstawić na dłuższą chwilę.
4. Przed podanie posypać sezamem.


piątek, 4 maja 2012

Chutney z mango

Długi weekend dobiega końca, a przed nami weekend zwyczajny... Wypoczęci? Wygrillowani? Opaleni? Zapewne część z Was tak, ale znam też takich, którzy ten czas spędzili w domu i w pracy, na przemian... Taki poszarpany ten tydzień mieli. Tym, dla których grillowe szaleństwa jest dopiero kwestią "przyszłości", polecam idealny sos, który ożywi każdy mięsny posiłek latem. Zamiast keczupu, musztardy czy zawiesistych sosów można przecież użyć chutney'u.


Chutney to sos pochodzący z kuchni hinduskiej. Nadaje się oczywiście nie tylko do dań mięsnych, świetnie podkreśla smak grillowanych czy gotowanych na parze warzyw. Sos ten występuje w wielu odmianach, ja przyrządziłam go w ramach własnych wyobrażeń na temat tego sosu, z tego co akurat było pod ręką (włączając w to mango:) - z przyprawami też oczywiście można trochę inaczej pokombinować:) Co do octu, nie przejmujcie się, po półgodzinnym gotowaniu jego "ostrość i octowatość" z pewnością wyparuje, pozostawiające jedynie przyjemny kwaskowy smak.


SKŁADNIKI (porcja "degustacyjna", słoiczek 250ml):
- 1 dojrzałe mango
- garść rodzynek
- 1 cebula
- 150 ml octu winnego
- łyżeczka imbiru
- pół szklanki cukru
- szczypta gałki muszkatołowej
- łyżka kozieradki
- szczypta pieprzu kajeńskiego
- łyżeczka czerwonego curry

PRZYGOTOWANIE:
1. Mango pokroić w kostkę, cebulę drobno posiekać.
2. Wrzucamy te składniki do garnka, zalewamy octem i chwilę gotujemy.
3. Dodajemy rodzynki i wszystkie przyprawy, gotujemy kolejną chwilę.
4. Na koniec dodajemy cukier i gotujemy na małym ogniu około pół godziny.
5. Można jeść takie chutney "na świeżo", ale ponoć najlepsze jest, gdy wszystkie smaki się przegryzą, dlatego najlepiej takie jeszcze gorące chutney przełożyć do słoiczka i szybko zakręcić wieczko. My połowę zjedliśmy od razu, dlatego na fotkach jest tylko taki mały słoiczek "na potem":)


środa, 21 marca 2012

Ziołowy majonez z wasabi

Witam wiosnę. Z otwartymi ramionami! Wczoraj astronomiczna, dzisiaj kalendarzowa, a tak naprawdę to trochę pochmurna, ale już przyjemnie rześka:) Komfort termiczny. To tylko o tej porze roku. Nawet deszcz wiosną jest bardziej pozytywny, bo budzi zmarzniętą ziemię do życia. Wszystko kiełkuje, zwraca się ku słońcu, powietrze pachnie świeżością. Jak ja to kocham!:)))


Wyhodowałam swoją rzeżuszkę, która umila mi teraz śniadania:) To jeden ze smaków wiosny. Do tego jajko, najlepiej z majonezem, ale odrobinę odmienionym. Można do niego dodać dowolne zioła - rzeżuchę, bazylię, oregano, pietruszkę, szczypiorek... Cokolwiek. Dodatek wasabi dodaje odrobinę ostrości. Takiej rzodkiewkowej. Przyjemnej. Polecam.


SKŁADNIKI:
- jajka ugotowane na twardo
- kilka łyżek majonezu
- zioła: pietruszka, bazylia, szczypiorek, oregano, rzeżucha
- wasabi: ilość według uznania, zależy jak bardzo lubimy ostrość wasabi
- świeżo zmielony pieprz

PRZYGOTOWANIE:
Zioła siekamy, mieszamy z majonezem, doprawiamy pieprzem i wasabi. Podajemy z jajkami ugotowanymi na twardo.


Miłej i udanej wiosny! - A tu kilka kwiatków, którym udało się przebić przez stertę suchych liści:)


poniedziałek, 17 października 2011

Tarta czekoladowa z gruszkami

Jako że często wspominałam, że nie potrafię piec - przyszła pora na coming out. Nie chcę być gołosłowna. Przedstawiam niezbite dowody. Czarno na białym. Dokładnie: biały spód, czekoladowy środek:) Ciasto po upieczeniu wyglądało świetnie i wszystko byłoby w porządku, gdybym tylko... Może zacznę od początku. Stwierdziłam, że skoro kupiłam czekoladę mleczną zamiast gorzkiej, to poprzestanę tylko na syropie klonowym. Jednakże ilość kakao w cieście sprawiła, że cukier stał się jednym z kluczowych składników, który... pominęłam.


Ciasto kruche przygotowałam według przepisu babci [klik]. Nigdy go za dużo nie słodzę, bo środek tarty zazwyczaj nadrabia słodkością... No ale tym razem, dodałam o co najmniej 100 gram za mało cukru:) Haha!  Oryginalny przepis wyglądał tak [klik], a mój tak jak poniżej...


SKŁADNIKI:
- 3 gruszki + sok z cytryny
- 100 g masła
- 100 g czekolady mlecznej
- 5 czubatych łyżek kakao
- 2 żółtka
- 2 duże jajka
- 3 łyżki syropu klonowego
- 3 łyżki mleka
+ 100g cukru (którego nie dodałam)
+ porcja kruchego ciasta upieczonego w formie do tarty

PRZYGOTOWANIE:
0. Ustawiamy piekarnik na 150 stopni.
1. Do miski wkładamy masło, czekoladę, mleko, kakao i sól; umieszczamy ją nad garnkiem z gotującą się wodą, raz po raz mieszamy, aby składniki się rozpuściły i połączyły w gładką masę. 
2. W drugiej misce ubijamy jajka z cukrem, dodajemy syrop klonowy. 
3. Następnie mieszamy masę czekoladową z kremem z jajek, całość wlewamy do formy upieczonym kruchym ciastem. Na wierzchu układamy przekrojone na pół gruszki (bez gniazd nasiennych) i nacięte z wierzchu.
4. Pieczemy ok. 45 min. aż patyczek włożony w środek będzie suchy. 
5. Upieczoną tartę odstawiamy na minimum 45 minut, aby wystygła (skorupka na wierzchu może popękać -moja tak nie zrobiła, a nadzienie może się lekko skurczyć, to akurat się wydarzyło:)

PS. a teraz rada, co zrobić jeśli  upieczecie czekoladową tartę bez cukru... Można ją polać mega słodkim sosem toffi, który uzupełnia cukrowe braki:)


Przepis na sos toffi z Kucharni Anny-Marii: 

SKŁADNIKI:
- 100 g cukru
- 40 ml zimnej wody
- 80 ml śmietany kremówki

PRZYGOTOWANIE:
1. Do garnka wsypujemy cukier i wlewamy wodę. Podgrzewamy na małym ogniu aż syrop cukrowy zacznie się rumienić. 
2. Gdy kolorem zacznie przypominać toffi, garnek zdejmujemy z ognia i dolewamy śmietankę. U mnie w tym momencie zrobiła się karmelowa klucha i oddzielona śmietanka, ale wtedy wystarczy wstawić garnek z powrotem na gaz i intensywnie mieszać (ja mieszałam drewniana łyżką) tak aby śmietanka sie nie zagotowała, ale lekko podgrzała, aby karmel mógł się w niej rozpuścić.
3. Tak przygotowanym sosem toffi polewamy złośliwe niesłodkie ciacha.


piątek, 17 czerwca 2011

Sałata w towarzystwie wędzonego kurczaka, suszonych pomidorów i sera zagrodowego

So... how funky is your chicken? Mój cziken na dziś jest uwędzony i jest mega funky, bo spoczywa na sałacie w towarzystwie moich słonecznych suszonych pomidorków i sera korycińskiego, który zdobyłam dziś w sklepie ze ekologiczną żywnością. Ale po kolei...


Warszawa mnie rozpieszczała kulinarnie:) Każdego dnia zaskakiwał mnie lunch na szkoleniu. Był cudowny. Miałam przyjemność zjeść makaron z kalmarami, albo inny w sosie bazyliowym, łososia w sosie homarowym, sałatkę z przegrzebkami, inną z małżami lub homarem, melony w szynce parmeńskiej, znakomicie przyrządzoną kaczkę po chińsku, polędwiczki były delikatne a panna cotty puszyste... Wieczorkiem spotykałam się ze znajomymi popijając limonkową granitę, zachwycając się kremem katalońskim i zajadając się ciastem marchewkowym z lodami karmelowymi. To w pewnym stopniu złagodziło ból rozstania z tymi wszystkimi pysznymi przepisami, które śledzę w naszej kulinarnej blogosferze (i za którymi bardzo mocno tęskniłam).


Przed wyjazdem do Warszawy, w niedzielę, zdążyłam zamarynować moje sycylijskie suszone pomidory. Pierwsze co zrobiłam zaraz po powrocie, to spróbowałam, czy pomidorki już są dobre:) I... były!!! Tzn. jeszcze są:) Zrobiłam ich dość dużo, na szczęście:)

Z kolei ser koryciński chciałam spróbować już od dawna - właściwie odkąd po raz pierwszy o nim usłyszałam na jakimś serowym blogu. Trudno opisać jest smak, który jest niepowtarzalny. A takim właśnie smakiem charakteryzuje się ten ser zagrodowy, zwany Swojskim - bo taki właśnie jest. Jeśli ktoś kiedyś jadł wiejską śmietanę, niehomogenizowaną i nieprzetworzoną, to chyba łatwiej może sobie wyobrazić ten posmak naturalności. Taki ser - prosto od krowy:)


SKŁADNIKI:
- miks sałat (w tym rukola, aby zaostrzyć smak)
- dwie garście pokrojonego w kostkę sera korycińskiego
- jedna wędzona pierś kurczaka (ok. 170g) - pokrojona w kostkę
- dwie garście czarnych oliwek
- 6 suszonych pomidorów (odsączonych z zalewy i pokrojonych na drobne paseczki)
- kilka małych listków szczawiu do przybrania
sos do sałatki:
- 2-3 łyżki oliwy (może być oliwa od suszonych pomidorków)
- 2 łyżeczki musztardy dijon
- 1 łyżka majonezu
- 1 niepełna łyżka octu ryżowego
- 2-3 łyżki mleka

PRZYGOTOWANIE:
1. Składniki sałatki układamy warstwami na dużym talerzu w następującej kolejności: sałata, wędzona pierś kurczaka, ser koryciński, suszone pomidory, oliwki.
2. Składniki sosu przekładamy do shakera lub słoiczka, zakręcamy wieczko i potrząsamy tak długo aż powstanie gładka emulsja. Sos podajemy oddzielnie, aby każdy mógł sobie nałożyć wg uznania na swoim talerzu.


Ach! i zapomniałabym - przepis dodaję do akcji Jedzenie z muzyką w tle:)






poniedziałek, 16 maja 2011

Sos z pomidorków koktajlowych z muszlami nadziewanymi ricottą i oliwkami

Viva la pasta, odsłona trzecia. O ile w przepisie na muszle z nadzieniem ze szpinaku i ricotty, chodziło mi głównie o muszle, a nie o sos, o tyle w tym przepisie jest dokładnie na odwrót:) Nadziewane muszelki są tylko dodatkiem, a ich głównym zadanie jest "nie przeszkadzać sosowi". 


Wczoraj był przepis Nigelli, a dziś Jamiego Olivera. Być może przesadzam z tymi kulinarnymi sławami, ale te ich książki są tak pięknie wydane, tak kolorowe, tak apetyczne - że po prostu czułam, że muuuszę je mieć:)

Jak już wyznałam w komentarzach do wczorajszego postu, podkochuję się w Nigelli, a mojego brata podejrzewam o platoniczną miłość do Jamiego Olivera. To on mnie do niego przekonał. Książka Olivera  "Każdy może gotować ", to masa przepisów, które można dowolnie interpretować, modyfikować i przygotowywać, tak aby opanować sztukę kulinarną na poziomie podstawowym i średniozaawansowanym, ale... - no właśnie, to jest najlepsze! - ale aby każdy, kto spożywa te posiłki, myślał, że to poziom "ekspert" i wyżej:) Na tym chyba polega fenomen Olivera: jego przepisy są proste, a jednak robią niesamowite wrażenie. Przynajmniej - na mnie:)


Zatem zgodnie z ideą przewodnią książki, nauczyłam się tego przepisu i przekazuję go dalej:

SKŁADNIKI: 

Sos z pomidorków koktajlowych, kaparów i octu balsamicznego wg J.Olivera:
- 4 ząbki czosnku
- ok. 25 sztuk pomidorków koktajowych (300g, najlepiej różnokolorowych)
- oliwa
- suszone oregano (ja użyłam bazylii, bo oregano się skończyło:)
- 2 łyżki kaparów
- kawałek masła 
- ocet balsamiczny (ja użyłam kremu balsamicznego)
- sól morska, świeżo zmielony pieprz

Muszle wg gohy:
- 200 g makaronu typu muszle
- 300 g ricotty (lub ser typu włoskiego, ser wiedeński - a jeśli nie mamy, to chyba kremowy biały ser byłby najlepszą alterntywą, coś o konsystencji almette) - najlepiej o temperaturze pokojowej, aby farsz do nadziewania nie był za zimny
- 3 garście czarnych oliwek bez pestek
- sól i pieprz

PRZYGOTOWANIE:
0. Wstawić wodę na makaron i ugotować go wg przepisu na opakowaniu.
1. Czosnek obrać i pokroić w cienkie plasterki, pomidorki przekroić na pół. Włączyć piekarnik na około 200st.
2. Na patelni rozgrzać oliwę, dodać czosnek i odsączone z zalewy kapary - gdy czosnek zrobi się delikatnie złoty, dodać pomidorki i oregano lub bazylię, sól, pieprz - całość zamieszać, dodać masło i dość obficie skropić octem balsamicznym - jeszcze raz wymieszać. Zostawić sos aby bulgotał przez 3-5 minut (lepiej krócej, bo jeszcze będziemy chwilę zapiekać). Generalnie pomidorki powinny zmięknąć, a sos lekko zgęstnieć.
3. Farsz do muszelek: oliwki dość grubo posiekać i wymieszać w misce z ricottą, osolić i dodać trochę pieprzu. Nadziewać ciepłe muszle.
4. Sos przełożyć na spód naczynia żaroodpornym (ja od razu w tym naczyniu przygotowywałam sos:), na wierzchu ułożyć nadziewane muszle i chwilę zapiekać w piekarniku, tak aby całość równo się podgrzała.

Jamie o sosie (str. 267):  "Podawaj na  gorąco z rybą lub mięsem albo dodaj do świeżo ugotowanego makaronu i wymieszaj"


wtorek, 3 maja 2011

Szparagi w sosie holenderskim


Szparagi uwielbiam. Białe. Zielone. Z masełkiem. Z przyrumienioną bułką tartą. Aż szkoda przygotowywać z nich coś innego, ale ponieważ jestem otwarta na nowe smaki, zdecydowałam się na małą innowację...

A tu pełnia sezonu szparagowego:) i do tego mieszkam w Wielkopolsce, gdzie szparagów jest pod dostatkiem - w przeciwieństwie do Opolszczyzny, gdzie mieszkają rodzice, i tam nie jest to tak popularne, wnioskując po półkach sklepowych w warzywniakach.

Masełko pozostało jako szparagowa klasyka, a dodatek cytryny to ta nowość, która idealnie komponuje się ze szparagiem. Do tego kołderka z boczku, a jako prześcieradło ciągnący się ser - tak leżakujące szparagi okazały się miłym urozmaiceniem w mojej kuchni:)


SKŁADNIKI:
- 1 pęczek białych szparagów i 1 pęczek zielonych szparagów (powinny być mniej więcej tych samych gabarytów, co nasze naczynie żaroodpowrne,  w którym będziemy je zapiekać)
- 2 duże plasterki sera żółtego lub tyle aby przykryć dno naczynia żaroodpornego (w przepisie* był to oscypek, ale nie udało mi się kupić)
- 5 plasterków chudego boczku bardzo cienko skrojonego
- sól, cukier
sos holenderski
- kostka masła
- 1 jajko
- sok z 1/2 cytryny + troszkę skórki otartej z tej cytryny
- cukier, sól, pieprz

PRZYGOTOWANIE:
1. Szparagi obrać do połowy lub w razie konieczności do 2/3 wysokości i ugotować w osolonej i osłodzonej wodzie (białe mogą gotować się troszkę dłużej).
2. Przygotować sos holenderski: masło rozstopić w garnuszku, sklarować i lekko przestudzić. Do wysokiego naczynia wbić jajko, dodać sok i skórkę z cytryny, odrobinę cukru, soli i pieprzu - całość miksować stopniowo dolewając ciepłe roztopione masło, aż sos lekko zgęstnieje.
3. Ugotowane szparagi przełożyć do żaroodpornego naczynia - na przemian białe i zielone. Następnie polać szparagi sosem i obłożyć kołderką z wędzonego boczku.
4. Całość zapiekać na najwyższej półce w piekarniku w najwyżeszej temperaturze (górne grzanie lub jeśli ktoś posiada to z funkcją grill) przez około 5 minut (aż sos lekko się zetnie, a bekon trochę się przyrumieni)

* Przepis znaleziony w dodatku do Wyborczej: Nowa Kuchnia Polska - Spotkania przy stole; Spotkanie biało-zielone.

czwartek, 21 kwietnia 2011

Sałatka wiosenna z przepiórczym jajkiem

Prawdziwa wiosna. Rano jest rześko, a popołudniu ciepło. Dziś do pracy pojechałam rowerem. Pierwsza tak daleka trasa w tym sezonie... Całe dziesięć kilometrów nierównej walki, nierównej, bo ścieżki rowerowe w tym mieście to bezustanne góra-dół, góra-dół... A po okresie zimowego nicnierobienia w zakresie sportu łatwo nie było, ale dojechałam do celu i wróciłam o własnych siłach:) 


Nic dziwnego zatem, że po powrocie do domu byłam niezmiernie głodna, ale po tak aktywnym dniu miałam chęć na coś lekkiego. No to sałatka.

Musi być kolorowa. Pachnąca ogórkiem małosolnym. Z rzodkiewką. Drobno posiekanym szczypiorkiem. Z pomidorem, który nieśmiało zaczyna smakować jak pomidor. I jajeczkiem. Może być przepiórcze, może kurze. Ja wybrałam to pierwsze. I do tego sos jogurtowy ze zmiksowaną rukolą, do którego zachęcił mnie przepis Any. Miały być jeszcze grzaneczki, ale zapomniałam:)



SKŁADNIKI:
- opakowanie rukoli
- 8 jajek przepiórczych
- 4 małe pomidory
- pęczek rzodkiewek
- pęczek szczypiorku
- 3 duże ogórki małosolne
- puszka kukurydzy
- 200 ml jogurtu
- sól

PRZYGOTOWANIE
1. Na spód przeźroczystej miski układamy połowę paczki rukoli.
2. Na rukoli układamy warstwę z kukurydzy.
3. Rzodkiewki kroimy na ćwiartki i układamy jako kolejną warstwę.
4. Pokrojone w kostkę ogórki małosolne stanowią kolejny poziom.
5. Następną warstwą są pokrojone w kostkę pomidory
6. A prawie ostatni poziom to poszatkowany szczypiorek.
7. Całość wieńczą połówki przepiórczych jajek ugotowanych na twardo (wystarczą 3 minuty).


SOS:
Pozostałą rukolę trochę poszatkować, wrzucić do miseczki, dodać jogurt i zmiksować blenderem, tak aby fragmenciki rukoli nadal były widoczne. Doprawić solą.



Wesołych Świąt i smacznych jajeczek!


sobota, 19 marca 2011

Sałatka kobieca "Keep smiling"

W odpowiedzi na zaproszenie Peli prezentuję moją interpretację "sałatki kobiecej". Sałatka kobieca "Keep Smiling" to sałatka dla kobiet, które potrafią się uśmiechać nawet gdy mleko wykipi, zupa będzie za słona, a ciasto wyjdzie z zakalcem:) Dla kobiet, które czerpią radość z prostych przyjemności, drobnych czekoladowych grzeszków i swych kulinarnych marzeń... Sałatkę wymyśliłam sama rano, w drodze do pracy, w tramwaju pełnym ludzi, którym właśnie taka sałatka by się przydała:)


SKŁADNIKI:
- ok. 100 g ugotowanej czarnej fasoli (może być z puszki)
- 1,5 puszki kukurydzy
- 1 kostka sera feta

PRZYGOTOWANIE:
1. Fetę pokruszyć na całej powierzchni talerza.
2. Całość przykryć kukurydzą.
3. Brzeg udekorować czarną fasolą, zrobić oczka i uśmiech.
4. Podawać z sosem vinaigrette, którym polewamy sałatkę dopiero na talerzu...


SKŁADNIKI:
- 1 łyżeczka syropu z agawy (można zastąpić płynnym miodem)
- 1 łyżeczka musztardy dijon
- kilka kropel octu ryżowego
- 2 łyżki wody
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- płaska łyżeczka suszonego lubczyku

PRZYGOTOWANIE:
Wszystkie składniki umieszczamy w shakerze lub po prostu w słoiczku, zakręcamy pokrywkę i energicznie mieszamy, aż powstanie jednolita emulsja. Jeśli sos wyjdzie za gęsty, można dodać odrobinę więcej wody. Jeśli wyjdzie za rzadki, można dodać troszkę łagodniejszej musztardy, lub odrobinkę więcej miodu.

wtorek, 22 lutego 2011

Miętowe chutney

Podina chutney, czyli miętowe czatnej, to sos który wcale nie smakuje miętą... Kupiłam gotową mieszankę ziołową w "Kuchniach świata", to było coś w TYM stylu i przyrządziłam to w wersji jogurtowej. W smaku ciekawe, przyjemnie ostre, słone, pieprzne, w tle jakby posmak curry (ale zielony kolor zamiast żółtego powoduje, że nie od razu rozpoznaje się ten smak), a jak się długo myśli o mięcie, to jej smak też się manifestuje, gdzieś na końcu języka... A czytając na opakowaniu Skład znajdujemy zakamuflowane także inne egzotyczne smaki: suszone mango, ziarno owocu granatu, kolendra, ziarno melona, goździki...


SKŁADNIKI:
- mały kubeczek jogurty naturalnego
- 2-3 łyżeczki mieszanki chutney
- suche wafle
- paluszki grissini

PRZYGOTOWANIE (uwaga: mega trudne):
1. Wymieszać mieszankę z jogurtem
2. Podawać jako dip do suchych wafli, paluszków itp.

Sos Alioli

Sos Alioli [wym. ajoli] to tradycyjny sos czosnkowy, a właściwie oliwkowy majonez czosnkowy, popularny w kuchni katalońskiej, walencjańskiej  i prowansalskiej kuchni francuskiej. Podobno powstał już za czasów rzymskich. Sos podaje się z grillowaną jagnięciną, grillowanymi warzywami lub paellą. Jak dla mnie, świetnie pasuje też do kanapek (zamiast kupnego majonezu) lub jajek na twardo, bo nadaje im śródziemnomorskiego posmaku. Oryginalny sos nie zawiera żółtek, jednak wówczas trudno osiągnąć stan idealnej emulsji:) Warto wybrać do przyrządzenia tego sosu dobrą oliwę, bez goryczki i o takim smaku jak lubimy najbardziej, gdyż sos "eksponuje" jej smak - zatem im lepsza oliwa, tym lepszy sos.


SKŁADNIKI:
-  3-4 duże ząbki czosnku
- 2 duże żółtka
- 1 łyżka soku z cytryny (ja dodałam nawet trochę więcej)
- 300 ml dobrej oliwy z pierwszego tłoczenia
- sól i pieprz (najlepiej biały)

PRZYGOTOWANIE:
1. Czosnek przecisnąć przez praskę, dodać szczyptę soli i dobrze rozetrzeć w miseczce.
2. Dodać żółtka i sok z cytryny i zmiksować.
3. Cały czas miksując dolewać wolno oliwę, w miarę tworzenia się majonezowej emulsji można nieco przyspieszyć z dolewaniem oliwy.
4. Doprawić w razie potrzeby cytryną, solą, pieprzem.
5. Przykryć i schłodzić w lodówce.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...