Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cebula. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cebula. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 sierpnia 2017

Jarskie leczo z podpłomykiem

Lato w mieście. Lato na balkonie. Okazuje się, że chyba jednak nie mam ręki do roślin doniczkowych. W tym roku zabiłam różowego oleandra, bakopę i czarną kalię. Ba! Nawet bazylia nie przetrwała. Nie, nie zapomniałam ich podlewać. Wręcz przeciwnie. Wody było za dużo. Podlewając kwiatki nie sprawdzałam uprzednio, czy mają sucho. To był błąd. Dlatego nastąpiła mała wymiana... Póki co na balkonowym parapecie rośnie melisa, lekko anyżkowa bazylia tajska i krzak w ostrymi papryczkami.



Lato w mieście. Lato na balkonie. Lato na talerzu. 

Wraz z dziewczynami: MagdąAląKamilą i Marzeną zapraszam na kolejną - tym razem letnią - odsłonę naszych Jarskich Dań na Cztery Pory Roku. Bohaterem mej dzisiejszej propozycji będzie Papryka (prosto z balkonu!) - dla zaostrzenia letnich smaków:) Proporcje podane poniżej są raczej na leczo dla dwóch osób, zatem biorąc pod uwagę fakt, że smakuje ono lepiej na drugi dzień, to warto je powiększyć zawczasu:)



SKŁADNIKI:
podpłomyki:
- 200g mąki pszennej (np. typ 500)
- 2 łyżki dobrego oleju nierafinowanego (u mnie wielkopolski lniany)
- 1/2 szklanki wody
- duża szczypta soli gruboziarnistej  
leczo:
- 1 duża marchewka  
- 1 średniej wielkości cebula biała i 1 czerwona
- 3 duże czerwone papryki (lub inne kolory)
- kilka małych ostrych papryczek (wg uznania i tolerancji dla ostrości)
- 1 cukinia
- kawałek pora
- 5 pomidorów malinowych (można zastąpić przecierem pomidorowym z kartonika)
- sól, pieprz, łyżeczka ciemnej gorczycy, łyżeczka tymianku, listek laurowy, łyżka maggi
- łyżka oleju dosmażenia  

PRZYGOTOWANIE:
1. Cebule umyć, przekroić na pół i pokroić w plasterki. Pora pokroić w talarki.
2. Marchewkę obrać pokroić w dość długie, cienkie słupki. Duże papryki pozbawić gniazd nasiennych, przekroić na pół, a następnie w cienkie paski. Mniejsze papryczki pokroić w krążki. Cukinię przekroić wzdłuż na pół a następnie w plasterki. 
3. W dużym garnku o grubym dnie: na rozgrzany tłuszcz wrzucić cebulę i pora i zeszklić. Następnie dodać marchewkę i dusić na wolnym ogniu. Stopniowo dodawać kawałki papryki i dalej dusić.
4. W osobnym garnku: wrzucamy pomidory pokrojone na ćwiartki i smażymy aż puszczą soki i się lekko rozgotują (skórka zaczyna odchodzić od pomidora). Zdejmujemy z ognia pomidory i przecieramy przez sito.
5. Do papryki i warzyw dodajemy przecier pomidorowy, wszystkie przyprawy i pokrojoną cukinię i całość dalej dusimy (jeśli przecieru jest za mało żeby przykryć warzywa, to można delikatnie podlać wodą). Gotujemy aż wszystkie warzywa będą miękkie. 
6. W czasie gdy leczo się dusi przygotowujemy podpłomyki: wszystkie składniki na ciasto umieszczamy w naczyniu, zagniatamy i odstawiamy na ok. 15 minut do odpoczęcia (ciasto powinno być elastyczne, nie kleić się do rąk). Następnie odrywamy kawałki ciasta, formujemy kulkę wielkości limonki i rozciągamy dłońmi na placek wielkości dłoni - tak przygotowane podpłomyki opiekamy na suchej, rozgrzanej patelni, do momentu gdy nie będzie widać surowej mąki, a całość lekko się zarumieni.
7. Gotowe leczo podajemy do przegryzania z ciepłymi podpłomykami.


 

środa, 2 listopada 2016

Krem z pora

Każdy kto myśli, że wyrósł już z przecieranych zupek powinien spróbować mój rustykalny krem z pora "z wkładką":) Tak, są kremy, gdzie dodatki "robią różnicę" i nawet trzeba puścić w ruch szczęki i gryźć! Jeśli udało mi się zareklamować mój przepis, to zapraszam na kolejną odsłonę naszej wspólnej blogerskiej serii Zupy na Cztery Pory Roku, gdzie wraz z Alą, Kamilą, Magdą i Marzeną prezentujemy nasze sezonowe propozycje na zupy.



SKŁADNIKI:
- duży por (biała i jasno-zielona część, ok. 40 cm) 
- 2 ziemniaki
- 1 korzeń pietruszki
- 1 biała cebula
- olej lniany lub rzepakowy
- sól, pieprz, szczypta majeranku
dodatki:
- 1 laska swojskiej kiełbasy
- ser typu oscypek (można zastąpić dowolnym wędzonym serem żółtym)
- siekany koperek
- cebula
- łyżeczka mąki
- przyprawa piernikowa 
- 100g kaszy orkiszowej (można zastąpić dowolną ulubioną, ugotować wg przepisu na opakowaniu)

PRZYGOTOWANIE:
1. Pora przeciąć wzdłuż i wymyć ewentualny piasek spomiędzy płatów i poszatkować.
2. Na rozgrzanym oleju podsmażyć wstępnie pora, uważając aby go nie przypalić - w razie potrzeby podalać wodą i poddusić.
3. Obrać ziemniaki i pietruszkę i pokroić w grubą kostkę, cebulę obrać i pokroić na ćwiartki, całość dodać do gotującego się pora i zalać wodą tak aby przykryć warzywa. Doprawić wstępnie solą, pieprzem i majerankiem. Gotować do momentu aż ziemniaki i piertuszka będą miękkie.
4. Przygotować dodatki: ugotować kaszę wg przepisu na opakowaniu, kiełabsę pokrojoną w plasterki podsmażyć na patelni; ser wędzony zetrzeć na tarce o grubych oczkach; cebulę posztkowaną podsmażyć na patelni na złoto z łyżeczką mąki i sporą szczyptą przyprawy peirnikowej dodanych pod koniec smażenia, posiekać koperek.
5. Zupę zestawić z gazu i zmiksować blenderem na gładki krem, ewentualnie doprawić ponownie solą i pieprzem.
6.  Gorący krem przelewamy na talerz i układamy dodatki: łyżkę ugotowanej kaszy, smażoną kiełbasę, siekany koperek, tarty ser i piernikową cebulkę. Smacznego!





sobota, 27 sierpnia 2016

Surówka z cukinii

Taka surówka z cukinii to prawdziwe wybawienie dla tych, którzy cierpią na cukiniową klęskę urodzaju. Ma ładny zielony kolor i można ją przygotować w kilku wariantach. Czego chcieć więcej? Do tego cukinia ma właściwości odchudzające (niska kaloryczność i niska zawartość tłuszczu), działa alkalizująco (odkwasza organizm), a zawarty w niej potas zapobiega zatrzymywaniu wody w organizmie.


SKŁADNIKI:
- 3 cukinie do 30 długości 
- 1 cebula
- sól
- pieprz 
- płatki papryki chilli

Dodatki do wyboru:
- cytryna, oliwa (lub ich mix)
- jogurt albo śmietana 
- majonez



PRZYGOTOWANIE:
1. Cukinie umyć i zetrzeć na tarce o dużych oczkach
2. Dodać poszatkowaną cebulę oraz wszystkie przyprawy
3. Cukinia puści soki i trochę zmniejszy objętość - część tych soków można odlać jeśli zamierzasz dodać jogurt lub śmietanę, żeby nie rozwodnić za mocno surówki.
4. Surówkę można zjeść w wersji podstawowej lub doprawić cytryną i oliwą, albo dodać jogurt, śmietanę lub majonez.


piątek, 5 sierpnia 2016

Zupa pomidorowa ze świeżych pomidorów

Z ryżem czy z makaronem? Która pomidorówka będzie smaczniejsza? Ja mówię: z ryżem. On: z makaronem. Kończy się na tym, że gotuję i ryż, i makaron, bo najpyszniejsza jest po prostu zupa ze świeżych pomidorów. Dodatki to kwestia gustu i tu nie ma co dyskutować, ani psuć smaku tym mniej lubianym "wypełniaczem". Sezon pomidorowy w pełni, więc warto go wykorzystać. 


Dziś wraz z Alą, Kamilą, Marzeną i Magdą prezentujemy Wam Zupy na Cztery Pory Roku, czyli kilka propozycji na sezonowe, tym razem letnie, zupy. Jeśli jesteście ciekawi, co przygotowały moje koleżanki, to serdecznie zapraszam na ich blogi, ja też już pędzę sprawdzić.


SKŁADNIKI:
- 1 cebula
- łyżka oliwy
- 4-5 dużych, słodkich pomidorów (najlepiej z warzywniaka, targu lub z własnego ogródka, pomidory w marketach często są przechowywane w chłodniach i wtedy tracą swą słodycz)
- sól, pieprz
- kwaśna śmietana i pietruszka do przybrania
- ryż lub makaron

PRZYGOTOWANIE:
1. Cebulę obrać i poszatkować, a nastepniec wrzucić do garnka na rozgrzaną łyżkę oliwy i smażyć aż się zezłoci.
2. Pomidory umyć, pokroić na ćwiartki i dodać do smażącej się cebulki.
3. Na początku pomidorom trzeba trochę pomóc: lekko porozgniatać, obracać, pilnować aby się nie przypaliły, ale za moment puszczą soki i będą się gotować w sosie własnym - wtedy zostawiamy pomidory na małym ogniu i gotujemy około 20-30 minut. 
4. Po tym czasie, przelewamy pomidory na sitko umieszczone nad miską lub innym garnkiem i przecieramy do momentu aż zostaną nam praktycznie same skórki, pestki i inne resztki.
5. W tak zwanym międzyczasie gotujemy ryż lub makaron wg instrukcji na opakowaniu.
6. Przetarte pomidory przelewamy z powrotem do garnka, zagotowujemy i doprawiamy solą i pieprzem. Jeśli trafiły nam się niezbyt słodkie pomidory, można do smaku dodać łyżkę cukru.
7. Podajemy z łyżką śmietany.



sobota, 30 maja 2015

Podpłomyki ze świeżą salsą pomidorową z dodatkiem mięty

Pierwszy raz skorzystałam z zaproszenia "Wypiekanie na śniadanie", bo zaproponowany przez Gosię przepis wyglądał na łatwy, przyjemny i apetyczny - w sam raz na sobotnie śniadanie:) Dziś rano przekonałam się, że moje pierwsze wrażenia były trafne, a dodatkowo podpłomyki z pomidorową salsą bardzo efektownie prezentują się na talerzu:)


Muszę przyznać, że tak bardzo przyzwyczaiłam się do przepisów ze zdjęciem, że czułam lekką niepewność podążając za wyłącznie słowną instrukcją Gosi. Z drugiej strony byłam bardzo ciekawa jaki będzie efekt końcowy. Obawiałam się że jogurt i cukinia rozmoczą ciasto, ale nic takiego się nie wydarzyło:) Podpłomyki wyszły idealnie chrupkie.


SKŁADNIKI:
ciasto (na 2 placki średniej wielkości)
- 200g mąki pszennej (najlepiej chlebowej T750 lub jeśli nie macie wystarczy mąka pszenna T500)
- 2 łyżki stopionego masła (lub oliwy)
- 1/2 szklanki wody
- duża szczypta soli
salsa:
- 1 duży mięsisty pomidor
- mała cienka cukinia
- pół czerwonej cebuli
- ząbek czosnku
- sól, pieprz do smaku
- łyżka oliwy
- garść świeżej mięty do posypania wierzchu
- 4 łyżki greckiego jogurtu (lekko posolić, popieprzyć, można dodać ulubione posiekane zioła)



PRZYGOTOWANIE:
1. Wszystkie składniki na ciasto umieść w naczyniu, zagnieć i odstaw na pół godziny do odpoczęcia. 
2. Pomidor i cukinię kroimy w kostkę, cebulę w piórka, czosnek siekamy drobno lub przeciskamy przez praskę
4. Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, dodajemy oliwę i odstawiamy do "przegryzienia" na 15 minut
5. Nastaw piekarnik na 240 stopni. 
6. Ciasto podziel na dwie części, rozwałkuj na omączonym blacie lub jeśli wolisz grubszy placek rozklep po prosu całą dłonią na pożądaną wielkość.
7. Rozwałkowane surowe podpłomyki smarujemy jogurtem i układamy na wierzchu świeżą salsę. 
8. Placki przekładamy na blachę wyłożoną papierem do wypieków i pieczemy do zarumienienia się boków ciasta. Trwa to około 10 minut.
9. Jeśli ktoś nie lubi ciepłych pomidorów może podpłomyk upiec sam lub z samym jogurtem, cukinią i cebulką, a pokrojone pomidory w postaci zimnej położyć na gorące placki!
10. Upieczone placki posypujemy świeżą miętą i podajemy :-) Smacznego!


Razem ze mną wypiekały:
- Nina z bloga Gotuj Sam!
- Danuta z bloga Kocurkowe Rozmyślania w kuchni u Anielki
- Bernadetta z bloga Prawo do gotowania z pasją
- Marta z bloga Magiczne życie Marty
- Jula z bloga Moja Kuchnia
- Renata z bloga Każdy ma  jakiegoś bzika
- Gosia z bloga Smaki Alzacji


poniedziałek, 10 listopada 2014

Pierogi z kaszą, mięsem i grzybami

Ten rok upływa pod znakiem Pieroga. Gdyby nie dziewczyny - Magda, Ala, Marzena i Kamila - moja kulinarna kreatywność zanikłaby bezszelestnie! Na szczęście dziewczyny czuwają i cierpliwie czekają na mnie z publikacją kolejnego odcinka naszej serii: Pierogi na cztery pory roku - odsłona jesienna.


Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu moja autorska propozycja jesiennego farszu do pierogów. To połączenie kaszy jęczmiennej, wieprzowiny, leśnych grzybów, przyrumienionej cebulki z dużą dozą majeranku:) Ciasto na pierogi u mnie niezmiennie wegańskie (bez jaj i mleka), bo młody alergik nadal reaguje na te składniki, a pierogi lubi bardzo (po mamusi!;).


SKŁADNIKI:
ciasto na pierogi 
- 2 szklanki mąki
- 3/4 szklanki gorącej wody
- sól
- łyżka oleju
jesienny farsz:
- 100 g kaszy jęczmiennej
- 300 g mielonej wieprzowiny
- 1 cebula
- mały kawałek wędzonej kiełbasy lub boczku
- garść suszonych grzybów
- sól, pieprz, 3-4 duże łyżki majeranku
do podania:
- kwaśna śmietana

PRZYGOTOWANIE:
1. Wstawić wodę na kaszę, gdy się zagotuje odlać dwie chochelki do namoczenia suszonych grzybów.
2. Do gotującej się wody wrzucić woreczek kaszy jęczmiennej.
3. Kiełbasę lub boczek pokroić w drobną kosteczkę i wrzucić na rozgrzaną patelnię,aby się przyrumieniła.
4. Na patelnie dodajemy poszatkowaną w kostkę cebulę, i gdy ta się przyrumieni możemy dodać mielone mięso, które doprawiamy solą, pieprzem i majerankiem.
5. Do przysmażonego mięsa dodajemy kaszę i namoczone grzyby (duże kawałki wcześniej rozdrobnić) i całość dobrze wymieszać, farsz jest dość sypki, ale gdy kasza przestygnie farsz staje się bardziej zwarty.
6. Przygotować ciasto na pierogi: na stolnicę przesypać mąkę i uformować stożek, dodać szczyptę soli, po środku stożka zrobić dziurkę, dodać olej i powoli dodawać wodę mieszając ją z mąką, czynność powtarzać do momentu aż cała woda połączy się z mąką. Ciasto wyrabiamy aż stanie się giętkie, elastyczne.
7. Tak przygotowane ciasto dość cienko rozwałkować na posypanej mąką stolnicy, powykrawać duże okręgi (łatwiej będzie nakładać kaszowy farsz, ja użyłam małej miseczki, bo szklanka byłaby za mała), nakładać farsz, zgiąć okręg w pół, starannie zlepić brzegi.
8. Wrzucać do osolonej wrzącej wody i gotować ok. 3-5 minut od momentu wypłynięcia pierogów na powierzchnię.

9. Podawać z kwaśną śmietaną:) 

sobota, 8 listopada 2014

Tatar

Kobietom w ciąży wzbrania się spożywania surowego mięsa, ze względu na ryzyko zjedzenia mięsa zakażonego jakimiś odzwierzęcymi chorobami. Nic dziwnego, że zakaz ten działał na mnie jak magnes, gdy to ja byłam w stanie zwanym Błogosławionym!:) Magnes to mało powiedziane, hipnotyczne opętanie dopadało mnie nawet we śnie - zajadałam się surowym mięsem i budziłam się przerażona, że złamałam zakaz wszystkich poradników dla ciężarnych.


To dziwne, że sam zakaz działa tak drastycznie. Normalnie nie mam takich ciągot, bywa tak raz na jakiś czas. Wtedy trzeba kupić mięso od zaufanego rzeźnika i jajko od zaufanej kury. Obowiązkowy jest też ogórek kiszony (nie mylić z kwaszonym czy konserwowym) oraz cebulka, kolor to kwestia indywidualna (czerwona jest łagodniejsza). Świeżo mielony pieprz i sól kamienna to tylko wisienka na torcie.



SKŁADNIKI (2 porcje):
- 200g świeżo zmielonego mięsa wołowego
- 2 surowe żółtka
- jedna średnia czerwona cebula
- 2 ogórki kiszone
- sól, pieprz, magi

PRZYGOTOWANIE::
1. Surowe mięso wyrobić lekko dłonią i zrobić z niego kulkę.
2. Dokoła mięsa na talerzu układamy posiekaną cebulkę i kiszonego ogórka, w środek wbijamy żółtko jaja.
3. Podajemy do tego sól, pieprz i magi do samodzielnego doprawienia na talerzu.

sobota, 4 maja 2013

Jajecznica z chorizo i parmezanem

Czy wrzucenie jajecznicy na bloga to obciach? Może tak, a może nie. Jedno jest pewne: w kwestii jajecznicy istnieje kilka przesądów. Pierwszy: każdy umie ją zrobić. Znam osoby, które potrafią ugotować wszystko, a jajecznica im nie wychodzi:) Drugi: moja jest najlepsza, nie wymaga żadnych zmian. Odejście od rutyny zawsze jest wyzwaniem, ale jedyne co ryzykujemy, to poszerzenie naszych smakowych horyzontów. Trzeci: jajecznica na blogu to przecież zbyt banalny przepis. Chyba jednak nie... Moja jajecznica z kurkami dwa lata z rzędu rządziła na liście 10 najbardziej popularnych na blogu i to chyba mówi samo za siebie:) Jak zatem odmienić zwykłą sobotnią jajecznicę?


Można to zrobić przy użyciu kilku niezwykłych dodatków. Chorizo. Paprykowa, pikantna kiełbasa potrafi zdziałać cuda. Parmezan, ale nie taki z paczki, starty, który jest nijaki w smaku. Ani nie włoski, bo Italia to odległy kraj. Jaki zatem? Polski, lokalny, ser twardy, dojrzewający, który smakuje parmezanowo do tego stopnia, że ponoć nawet Włosi dają się nabrać:) I wcale im się nie dziwię. Kupiłam ten ser w ramach Tygla, czyli Targowiska Żywności Regionalnej. To nowe miejsce w Poznaniu, tuż obok okrąglaka w Studio Reforma, gdzie co dwa tygodnie można odwiedzić stoiska lokalnych producentów pysznego jedzonka. Są wędliny, np. polska surowa niewędzona i sery kozie, np. z dodatkiem kminku i goździków - po prostu mistrzostwo:) Zachwycił mnie też chleb z żurawiną i kawa o smaku truskawek ze śmietaną z małej wielkopolskiej palarni. 


Bohaterem ostatniego Tygla był mały tygodniowy baranek:)

Podsumowując Tygiel... To bardzo fajna inicjatywa! Dodałabym tylko jakąś wielgachną reklamę na środku ulicy 27 Grudnia ze strzałką w kierunku Reformy, bo w sumie gdyby nie google maps w komórce to chyba nie znalazłabym tego miejsca:)

SKŁADNIKI (dla 2 osób):
- 5 wiejskich jaj
- pól cebuli drobno posiekanej
- 10 plasterków chorizo pokrojonych dodatkowo w drobną kostkę
- łyżka świeżo startego twardego, dojrzewającego sera
- szczypta soli
- pieprz
- łyżeczka masła
- posiekany szczypiorek

PRZYGOTOWANIE:
1. Na suchą patelnię wrzucamy cebulę i chorizo, jeżeli wytopionego z kiełbasy tłuszczu jest za mało aby podsmażyć cebulkę, to dodajemy odrobinę masła.
2. Gdy cebula się zeszkli, wbijamy na patelnię jajka (jak sadzone). Osolić delikatnie (kiełbasa i ser też są słone!) i dodać nieco pieprzu, posypać startym serem.
3. Szpatułką rozsmarowujemy po patelni białka, tak aby dokładnie się ścięły i jednocześnie tak aby nie uszkodzić żółtek.
4. Gdy mamy pewność, że białka są ścięte, mieszamy szybko całość z żółtkami i zdejmujemy patelnię z ognia, dzięki temu jajecznica będzie nadal  idealnie wilgotna:)
5. Jajecznicę podajemy posypaną szczypiorkiem:)




sobota, 16 marca 2013

Risotto szafranowe i KONKURS:)

Kiedyś myślałam, że szafran nadaje potrawom tylko barwę. Żółtą. Złocistą. Słoneczną. Wiedziałam, że ma jakiś smak, ale danie, do którego go użyłam nie uwydatniło jego walorów, a wręcz przeciwnie - stłamsiło. Zupełnie inaczej jest z tym risotto! Wystarczy szczypta tej drogocennej przyprawy, aby zamienić garstkę ryżu w luksusowe doznanie kulinarne:) Kluczem do sukcesu jest umiar i prostota. Niech Was nie kusi, aby dosypać za dużo parmezanu - to nie jest danie serowe. Niech Was nie kusi, aby użyć bulionu z kostki lub doprawianego wegetą - to już lepiej użyć zwykłej wody! Ma być delikatnie i łagodnie, bo tu pierwsze skrzypce gra Pan Szafran. Tylko wtedy ma szansę zakwitnąć cudownym smakiem na naszym podniebieniu!


Wiem, że z wycieczki typu Last Minute do Turcjji, czy Egiptu można przywieźć grubą paczkę szafranu za grosze. Śmiem jednak twierdzić, że tak jak turecki "czarny sezam" okazał się czarnuszką, "indyjski szafran" to zwykła kurkuma, tak "turecki szafran" to pręciki jakichś pięknych tureckich kwiatów, które obok szafranu nawet nie kwitły:) Łatwo wykryć podróbkę. Nawet szczypta prawdziwego szafranu barwi danie na piękny żółty kolor i dodaje mu specyficznego posmaku. Prawdziwy suszony szafran ma intensywnie czerwony kolor, a dodany do potrawy odbarwia się i staje się żółty. Tureckie kwiatki niby-szafranowe pozostają czerwone, nie mają smaku i mogą posłużyć jako ozdoba dania z prawdziwym szafranem. Tak się składa, że byłam w posiadaniu oryginalnej przyprawy i jej imitacji, postanowiłam więc wykorzystać obydwie w tym daniu:)


SKŁADNIKI*:
- 250 g ryżu do risotto (użyłam parboiled)
- ok. 450 ml delikatnego bulionu (mięsnego lub warzywnego, ale bez dodatku kostek rosołowych czy przyprawy typu wegeta, warzywko)
- 150 ml dobrego białego wina
- szczypta szafranu (+ ewentualnie szczypta "tureckiego szafranu" dla ozdoby)
- 3-4 łyżki parmezanu
- 1 średniej wielkości cebula
- 1 łyżka oleju i 2 łyżki masła
- sól i pieprz

PRZYGOTOWANIE;
1. Cebulę pokroić w drobną kosteczkę.
2. W garnku o grubym dnie rozpuścić łyżkę masła z łyżką oleju, wrzucić cebulę i smażyć na wolnym ogniu aż cebula zmięknie, często mieszając łyżką.
3. Dodać ryż i chwilę podsmażyć z cebulą, aż stanie się szklisty.
4. Podgrzać bulion i dodać szafran.
5. Zalać ryż winem i szybko zagotować, następnie dodać bulion, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień  i gotować aż ryż wchłonie płyny.
6. Gdy już prawie cały płyn został wchłonięty, a ryż jest miękki (jeśli nie jest dodać odrobinę więcej bulionu lub wody), wyłączyć ogień i przykryć garnek pokrywka. Zostawić na 2 minuty.
7. Następnie dodać łyżkę masła i parmezan. Dobrze wymieszać do uzyskania ładnej kremowej konsystencji.


A teraz czas na pierwszy Konkurs na Amku-Amku związany z promocją mojego fan-pejdża. Oto jego zasady:

1. Kto jeszcze nie zalajkował, niech lajkuje Amku-Amku na fejsie:) Podajcie jakąś wskazówkę kim jesteście na fejsbuku, jeśli nie jest to ten sam nick/ imię, co tu na bloggerze:)

2. W komentarzu proszę podać trzy słowa w podanych niżej kategoriach:
- kształt
- kolor
- smak
Te wytyczne wpłyną na kształt nagrody, która do was poleci, jeśli się Wam poszczęści:) Zastrzegam sobie prawo do swobodnego odczytywania, a nawet nadinterpretacji tych słówek!

3. Osoby, które nie posiadają bloga, proszę o pozostawienie maila kontaktowego

4. Komentarze można dodawać do 23 marca 2013 do północy.

5. W niedzielę 24 marca ogłoszę wyniki konkursu:
- Pierwsza nagroda poleci do osoby, której wytyczne najbardziej mnie zaintrygują/ zainspirują/ rozśmieszą - cokolwiek, byle by były oryginalne i robiły wrażenie, według mojej subiektywnej oceny, oczywiście:)
- Druga nagroda poleci do osoby, której wytyczne w myśl zasady "urok tkwi w prostocie" od razu podsuną mi pomysł na rodzaj nagrody:)
- Trzecia nagroda trafi do osoby, która ma szczęście w losowaniach:)

Zapraszam do zabawy!

* Przepis przygotowany na podstawie przepisu Nigelli Lawson z książki "Kuchnia" str.355

sobota, 9 marca 2013

Sałatka jajeczna z marynowanym selerem

Małymi kroczkami wracam do żywych. Właściwie to powinnam tę historię zacząć inaczej... Drogi pamiętniczku! Wczoraj wieczorem zjadłam kokosankę, wypiłam pokal cydru i kilka szklaneczek whisky z colą. Dziś dzień rozpoczęłam od grzanki ze smażonym serem, dwóch kostek czekolady, krwistej pomarańczy i szklaneczki kawy latte. Potem była jajeczniczka na masełku. Jeszcze później zjadłam dwie chrupiące grahamki z surową kiełbasą polską i cambozolą. Na deser do herbaty wciągnęłam eklerka z kremem budyniowym. 


Nie, to nie są moje fantazje. Tak było naprawdę. Mój wydelikacony kilkumiesięczną lekkostrawną dietą żołądek zareagował na to wszystko w jedyny dostępny sposób: bólem. Trudno mu się dziwić, jak inaczej mógł mi przekazać komunikat: "Opamiętaj się szalona, żarłoczna kobieto!!!" :P Tak oto przestałam karmić piersią Młodziana. Ów nadal zdaje się mieć alergię na wszystko, co go otacza... Nic to, jakoś to będzie, myślę sobie. Miejmy nadzieję, że szybko z tego wyrośnie. Tymczasem Już-Nie-Karmiąca Matka nieco ostrożniej testuje kolejne produkty z listy tych Zakazanych:)

SKŁADNIKI* (porcja mini, na 2-3 duże pajdy chleba):
- 2 jajka
- 2 łodygi selera naciowego
- pół czerwonej cebuli
- 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
- 1/4 szklanki octu winnego
- 1/4 szklanki wody
- łyżeczka soli
- 1 i 1/2 łyżeczki cukru
- czubata łyżka majonezu
- sól i świeżo zmielony pieprz

PRZYGOTOWANIE:
1. Ocet, wodę, łyżeczkę soli i cukier dokładnie wymieszać (można w zakręconym słoiczku, albo w shakerze). 
2. Seler umyć i posiekać w drobną kosteczkę. Przełożyć do octowej marynaty i odstawić na co najmniej pół godziny. Po tym czasie odsączyć z marynaty.
3. Cebulę i pietruszkę drobno posiekać.
4. Jajka ugotować na twardo i posiekać w kosteczkę.
5. Połączyć składniki: cebulkę, pietruszkę, jajko i marynowany seler przełożyć do miseczki, dodać majonez, świeżo zmielony pieprz. Ewentualnie doprawić solą (według uznania).
6. Można podawać na kanapce lub jak zwyczajną sałatkę.


*Pomysł na tę sałatkę zaczerpnęłam stąd [klik]

piątek, 13 lipca 2012

Fioletowy krem z kalafiora

Zupa pod kolor bloga, choć wcale nie była zrobiona w fotoszopie:) Ten piękny fioletowy kolor pochodzi od... fioletowego kalafiora, który w smaku jest zwyczajnie kalafiorowy, tylko kolor ma inny. Gdy tylko ujrzałam go w warzywniaku, wiedziałam, że muszę go mieć:) Z miejsca zmieniłam plany obiadowe:) Zupa kalafiorowa to chyba najczęściej pojawiająca się zupa na moim blogu. Można ją przyrządzić na tyle sposobów! Tym razem zapraszam na zupkę kalafiorową z arabskim pazurem...


Bulion warzywny - podstawę zupy - zrobiłam z tego, co akurat było w lodówce... Stąd też w bulionie jabłko:) Nie obawiajcie, nie wpływa na smak, stanowi raczej masę kremu. Jakbym miała ziemniaka, to wybrałabym ziemniaka:) Można też użyć gotowego bulionu warzywnego lub mięsnego, ale mięsny bym odtłuściła, żeby nasz krem nie "świecił" zbytnio okami rosołu... Sklepowe kostki bulionowe z kolei mogą wpłynąć na kolor zupy, bo często mają w składzie kurkumę, albo jakieś inne barwniki, aby dobrze imitować rosół...


Jeżeli tylko uda wam się zdobyć sumak, to polecam go do zakwaszenia zupy. Ja dostałam go od teściów, którzy wrócili z wakacji w Turcji, ale pewnie jest też dostępny w sklepach z żywnością arabską. Tą przyprawą faktycznie można dodać potrawie kwaskowego posmaku, ale w taki fajny subtelny sposób. Smak - po prostu kwaśny, a nie cytrynowy, nie limonkowy. Kiedyś testowałam mango w proszku, które także zakwasza potrawy, ale jak na mój smak, to nie wiem, ile tego proszku musiałabym dodać, aby poczuć kwasek i jednocześnie nie zmienić koloru, czy smaku potrawy. Dlatego sumak jest ciekawszy! W ciepłej, fioletowej zupie zmienił kolor na różowy, więc podejrzewam, że białą zupę krem mógłby lekko podbarwić, ale jeszcze to sprawdzę:)
 
SKŁADNIKI:
- garść żółtej fasolki szparagowej
- mały (taki zimowy, marketowy) pęczek pietruszki
- pół cebuli
- 3-4 kwaśne jabłka
- fioletowy kalafior
- koperek
- szczypta kuminu
- sól
- łyżka oliwy z oliwek
- 2-3 łyżeczki sumaku (można dodać inny rodzaj kwasku: cytryna, mango w proszku itp.)
- mleko lub śmietanka do zabielenia:)

PRZYGOTOWANIE:
1. Do garnka wlać wodę, łyżkę oliwy i wrzucić pęczek pietruszki umyty, związany nitką i nieposiekany:)
2. Dodajemy grubo pokrojoną cebulę, pokrojoną fasolkę szparagową, obrane, pozbawione gniazd nasiennych i pokrojone jabłka.
3. Gdy fasolka zmięknie, wyciągamy związany pęczek pietruszki i wyrzucamy, dodajemy podzielony na różyczki fioletowy kalafior. Gotujemy do momentu, aż kalafior zmięknie.
4. Następnie miksujemy zupę na krem i doprawiamy solą, szczyptą kuminu i sumakiem (lub innym kwaskiem wg uznania).
5. Moja zupa wyszła w kolorze... ekhm... denaturatu - dlatego dodałam trochę mleka, aby kolor zupy stał się bardziej pastelowy... Podawać z posiekanym koperkiem:)


sobota, 19 maja 2012

Kurczak z ziemniakami i chorizo

Czasem najlepsze są takie obiady, które robią się same. Przygotowanie zajmuje parę minut, godzinka w piekarniku, a potem uczta na talerzyku. Człowiek wtedy jest tak szczęśliwy, że nawet nie czuje, że rymuje:) Danie jednogarnkowe. A raczej jednonaczyniowe...


To kolejny przepis z "Kuchni" Nigelli, z tą różnicą, że ona zrobiła to danie wykładając wszystkie składniki na dwie blaszki (wówczas w trakcie pieczenia należy zamienić górną blaszkę z dolną w połowie czasu przygotowania potrawy). Ja zmniejszyłam nieco proporcje składników, dlatego wszystko zmieściło się w jednym naczyniu żaroodpornym. Pod koniec pieczenia zdjęłam pokrywkę, aby ziemniaki, cebulka i skórka kurczaka nieco się zarumieniły:) Jak radzi Nigella: "Ciesz się łatwością wykonania tych potraw, wrzucasz wszystko do pieca i wyjmujesz już gotowe" :) Urok tkwi w prostocie!


SKŁADNIKI (podaję proporcje Nigelli, czyli 6 porcji, można dowolnie zmniejszyć, moje uwagi w nawiasach):
- 2 łyżki oliwy
- 12 udek kurczaka z kością i ze skórą (ze zdjęć wynika z książki, że chodzi o samo udko bez pałki, ja z kolei użyłam same pałki)
- 750 g kiełbasek chorizo, w całości jeśli są małe, lub pokrojonych ma kawałki ok. 4cm (jeśli akurat nie mamy chorizo, można użyć podsuszanej cienkiej kiełbasy pepperoni, lub zapytać o jakąś inną pikantną kiełbasę typu hiszpańskiego lub węgierskiego, w ostateczności pasują też pikantne kabanosy:)
- 1 kg młodych ziemniaków (dobre będą nawet te marokańskie, bo młode po prostu szybciej się upieką)
- 2 czerwone cebule (można użyć białej, tak jak ja:)
- 2 łyżeczki suszonego oregano
- skórka starta z jednej pomarańczy

PRZYGOTOWANIE:
1. Nagrzej piekarnik do 220stopni. Wlej oliwę do naczynie lub na blaszki i nasmaruj nią skórkę kurczaka, potem ułóż kurczaki skórka do góry.
2. Dodaj pokrojoną kiełbasę chorizo, ziemniaki (większe przekrój na połówki) i cebule pokrojone w ćwiartki. Posyp całość oregano i startą skórką pomarańczy.
3. Piecz przez godzinę, w trakcie można zajrzeć do piekarnika i podlać mięso wypływającym sosem (jeśli robimy danie w naczyniu żaroodpornym pod koniec pieczenia zdejmujemy pokrywkę, aż wszytsko się ładnie zarumieni).


wtorek, 8 maja 2012

Meksykańska sałatka taco

Sałatka taco* to ciężki grzech dietetyczny, ale zapewniam Was - warto było tak zgrzeszyć, oj warto było :))) Jest lubieżnie smaczna!!! To prawdziwy comfort food dla... faceta:) (i dla mięsożernych kobitek, takich jak ja - wraz z wiosną wrócił mój apetyt na mięso:))) Zatem: wołowina, ser i chipsy! No dobra, są też te... te warzywa, ale one tylko wspomagają mięsną ucztę, są jak przyprawa - a nie sedno sałatki! [tu diabełek nad lewym ramieniem zanosi się złowieszczym śmiechem]. Jeżeli ułożymy mięso na sałacie, to nie ryzykujemy nawet, że nachosy nasiąkną sosem i zmiękną (czego szczerze nie znoszę w niektórych "meksykańskich" restauracjach, które obok Meksykanina nawet nie leżały:).


Taka sałatka świetnie się sprawdza jako danie główne. Dlatego można ją zjeść bez wyrzutów sumienia:) [tu aniołek nad prawym ramieniem potakuje głową z aprobatą]. W zależności od tego, jak bardzo pikante grzeszki lubicie, można wybrać nachosy paprykowe lub dodać więcej chilli do mięsa. My wybraliśmy wersję łagodną. Wierzcie lub nie, ale Michu zjadł cały ten półmisek, który widać na fotkach, mimo iż początkowo wydawało mi się, że to porcja dla dwojga:) Wszystkim, którzy się jeszcze wahają, czy zrobić coś takiego na obiad swoim mężczyznom czy nie, udzielam zaocznie absolucji i dobrej rady: zróbcie to! [rajski wąż przyklasnąłby temu kuszeniu, gdyby tylko nie został był pozbawion odnóży]. Przepis z czystym sumieniem dodaję do akcji "Hola Mexico 2".


SKŁADNIKI (porcja na 1 duży półmisek + 1 zwykły talerz obiadowy):
- 250g mielonego mięsa wołowego
- pół poszatkowanej cebuli
- drugie pół cebuli pokrojone na talarki/krążki
- pół malej główki salaty lodowej pokrojonej w paski
- 2 pomidory pokrojone w kostkę
- 1 szklanka startego cheddara
- 2 łyżki mleka
- 2 łyżeczki kwaśnej śmietany 12%
- 1 małe awokado pokrojone w kostkę (opcjonalnie)
- dwie garście czarnych oliwek poszatkowanych
- pół puszki czerwonej fasoli (przepłukanej i odsączonej z zalewy)
- opakowanie 200g nachosów (u nas o smaku serowym)
- łyżka szczypiorku do ozdoby
- pół szklanki przecieru pomidorowego
- szczypta kuminu
- szczypta papryki chilli
- sól i pieprz
- oliwa do smażenia

PRZYGOTOWANIE:
1. Cebulę usmażyć z wołowiną na oliwie do zbrązowienia (ok. 10 minut na wolnym ogniu, rozdrobnić mięso, aby uniknąć dużych grudek).
2. Dodać przecier pomidorowy, osolić, dodać pieprzu, kuminu i chilli - smażyć kolejne 10 minut, lub do czasu, aż przecier lekko odparuje, zgęstnieje i otuli gęsto kawałki mielonego mięsa.
3. Starty cheddar rozpuścić w innym garnuszku z dwoma łyżkami mleka.
4. Na talerzach (3 obiadowe) rozłożyć warstwowo:
- nachosy
- sałatę lodową
- pomidory
- fasolę
- czarne oliwki
- mięso mielone
- krążki cebuli
- po łyżeczce śmietany na czubek tej sałatkowej góry
- całość posypać częścią szczypiorku dla ozdoby
5. Całość polać roztopionym cheddarem tworząc serową pajęczynkę:)



* "Przewodnik kulinarny Pascal - Meksyk", Andrzej Rudnicki-Sipyłło, Ewa Rusek, s.74

piątek, 4 maja 2012

Chutney z mango

Długi weekend dobiega końca, a przed nami weekend zwyczajny... Wypoczęci? Wygrillowani? Opaleni? Zapewne część z Was tak, ale znam też takich, którzy ten czas spędzili w domu i w pracy, na przemian... Taki poszarpany ten tydzień mieli. Tym, dla których grillowe szaleństwa jest dopiero kwestią "przyszłości", polecam idealny sos, który ożywi każdy mięsny posiłek latem. Zamiast keczupu, musztardy czy zawiesistych sosów można przecież użyć chutney'u.


Chutney to sos pochodzący z kuchni hinduskiej. Nadaje się oczywiście nie tylko do dań mięsnych, świetnie podkreśla smak grillowanych czy gotowanych na parze warzyw. Sos ten występuje w wielu odmianach, ja przyrządziłam go w ramach własnych wyobrażeń na temat tego sosu, z tego co akurat było pod ręką (włączając w to mango:) - z przyprawami też oczywiście można trochę inaczej pokombinować:) Co do octu, nie przejmujcie się, po półgodzinnym gotowaniu jego "ostrość i octowatość" z pewnością wyparuje, pozostawiające jedynie przyjemny kwaskowy smak.


SKŁADNIKI (porcja "degustacyjna", słoiczek 250ml):
- 1 dojrzałe mango
- garść rodzynek
- 1 cebula
- 150 ml octu winnego
- łyżeczka imbiru
- pół szklanki cukru
- szczypta gałki muszkatołowej
- łyżka kozieradki
- szczypta pieprzu kajeńskiego
- łyżeczka czerwonego curry

PRZYGOTOWANIE:
1. Mango pokroić w kostkę, cebulę drobno posiekać.
2. Wrzucamy te składniki do garnka, zalewamy octem i chwilę gotujemy.
3. Dodajemy rodzynki i wszystkie przyprawy, gotujemy kolejną chwilę.
4. Na koniec dodajemy cukier i gotujemy na małym ogniu około pół godziny.
5. Można jeść takie chutney "na świeżo", ale ponoć najlepsze jest, gdy wszystkie smaki się przegryzą, dlatego najlepiej takie jeszcze gorące chutney przełożyć do słoiczka i szybko zakręcić wieczko. My połowę zjedliśmy od razu, dlatego na fotkach jest tylko taki mały słoiczek "na potem":)


niedziela, 26 lutego 2012

Tagiatelle z sosem pieczarkowym i karmelizowaną cebulą

Cebula. Warzywo pełne zalet. Chroni przed chorobami. Nadaje wyjątkowy smak potrawom. Tak, cebula potrafi czynić cuda! Przepowiada pogodę, bo grubość łupiny wskazuje na to jaka będzie zima. Znana od zamierzchłych czasów. Dodawała smaku skromnej strawie egipskich chłopów. Była walutą, w której dostawali zapłatę robotnicy budujący piramidę Cheopsa. Faraon dodawał w gratisie czosnek i nać pietruszki. "W podróż w zaświaty wyruszało się również z zapasem cebuli, starannie spowitej w opaski niby mała mumia"*.


Cebula. Używana jako lek, jako przyprawa i... jako słodki dodatek do zwykłej potrawy. Właściwie, to makaron z sosem pieczarkowym był tylko pretekstem, abym w końcu zajęła się karmelizowaniem cebuli:) Proces karmelizacji to dla mnie proces uszlachetniania cebuli. Z ostrego, wyciskającego łzy warzywa, nagle staje się ona czystą słodyczą, bogatą w niezwykły smak i aromat! Polecam każdemu, kto jeszcze nie spróbował. Można karmelizować zarówno cebulę białą, jak i czerwoną. Zależy jaki efekt chcemy uzyskać na talerzu. Ja, dla kontrastu z białym sosem, wybrałam czerwoną i dusiłam ją tak długo, aż nabrała tej głębokiej bakłażanowej barwy.


 SKŁADNIKI 
(na makaron z sosem pieczarkowym):
- makaron wstążki
- 0.5 kg średniej wielkości, świeżych, białych pieczarek
- 250-300 ml kwaśnej śmietany 18%
- sól, pieprz
- masło, oliwa
(na karmelizowaną cebulę, na podstawie przepisu Rocharda Bertineta, z książki "Cook"):
- 1 duża czerwona cebula
- łyżeczka kremu balsamicznego
- 1 mały listek laurowy
- płaska łyżeczka cukru
- oliwa, masło do smażenia
- ociupinka soli

PRZYGOTOWANIE:
1. Pieczarki dobrze umyć i pokroić na cienkie plasterki
2. Rozgrzać patelnię i rozpuścić masło z oliwą.
3. Pieczarki dodajemy partiami, tak aby się nie rumieniły, a nadmiar wody szybko odparowywał, często mieszamy. Osolenie pieczarek powoduje, że szybciej oddają wodę, więc można je wstępnie lekko posolić.
4. Na koniec dodajemy śmietanę, tak aby się tylko zagrzała, a nie zawrzała. Doprawiamy ostatecznie solą i pieprzem.
5. Cebulę obieramy i kroimy na talarki. Rozdzielamy krążki, a te najbardziej środkowe ("szczypiorkowe") wyrzucamy, bo najpewniej się przypalą.
6. Na zimną patelnię wrzucamy cebulę i pozostałe składniki na "karmelizowaną cebulę" podane wyżej, i na wolnym ogniu wszystko podgrzewamy. Ogień powinien być naprawdę minimalny i musimy całość często mieszać. Najlepiej robić to w garnku o grubym dnie, albo na dobrej patelni. Brzegi patelni będą mniej nagrzane niż środek, więc można cebulę rozmieszczać właśnie na brzegach. Karmelizowanie jednej cebuli zajęło mi 20 minut, ale wg przepisu Bertineta na 6 cebul, cały ten proces może zająć od pół godziny nawet do godziny. Cebula najpierw powinna się zeszklić, ale cały czas musimy uważać aby się nie zaczęła rumienić i przypalać. Ostatecznie, karmelizowałam tak długo aż na tej czerwonej cebuli nie było widać ani kawałeczka białej, wewnętrznej części. Wyszło pysznie.
7. Gdy widzimy, że cebula jest już prawie gotowa (ja to zauważyłam po około 10-12 minutach), wstawiamy wodę na makaron i gotujemy go wg przepisu na opakowaniu (mój był 8-minutowy). Cały czas pilnujemy cebuli.
8. Po około 20 minutach zdejmujemy cebulę z ognia. Podgrzewamy sos pieczarkowy. 
9. Makaron polewamy sosem, na wierzchu kładąc porcyjkę karmelizowanej cebuli i gotowe!



*M. Toussaint-Samat "Historia naturalna i moralna jedzenia", wyd. WAB, Warszawa 2008, s.67-68 (cały akapit przygotowany na tej podstawie)

sobota, 4 lutego 2012

Sałatka nicejska

Jak ten wielki tuńczyk mieści się w takiej małej puszce??? Przecież dzięki swym rozmiarom ryba ta potrafi dostarczyć za jednym razem nawet do 900 kilogramów mięsa - jak przeczytałam w jednej książce. W puszce dostajemy zatem jego niewielki wycinek... skrawki... skromną porcyjkę... Nie wiem jednak czy to prawda z tymi 900 kilogramami, bo czytałam też o najdroższym tuńczyku świata, za którego jeden sushi master zapłacił 736 500 dolarów! A była to spora rybka - ważyła 269 kilogramów.


Dziś tuńczyk wylądował w naszej śniadaniowej sałatce nicejskiej, której 3 najpewniejsze składniki to: sałata, jajka i właśnie tuńczyk:) Reszta składników bywa różna, co kuchnia to inna wersja:) Do tego dwa sosy: jeden dla mnie, a drugi dla Miśka, bo taka sałatka najlepiej smakuje z Twoim ulubionym sosem sałatkowym:)


SKŁADNIKI (2 porcje):
- kilka listków sałaty
- 6 pomidorków koktajlowych
- pół ogórka długiego
- 12 czarnych oliwek
- 2 plasterki czerwonej cebuli
- pól puszki tuńczyka w zalewie (w kawałkach, nie sałatkowy - rozdrobniony)
- 3 jajka ugotowane na twardo
- sos niby winegret: oliwa i różowy ocet winny zmieszane wg uznania + szczypta oregano, soli i pieprzu
- sos majonezowy: dwie łyżeczki majonezu + czubata łyżeczka keczupu + szczypta oregano i pieprzu

PRZYGOTOWANIE:
1. Do dwóch półmisków dodajemy po równo wyżej wymienione składniki, w kolejności:
- poszarpane listki sałaty
- obrany ogórek pokrojony w kostkę
- pomidorki koktajlowe przekrojone  na połówki
- oliwki
- w sam środek układamy tuńczyka
- krążki cebuli przekrojone na pół (półksiężyce)
- na wierzchu kładziemy jajka przekrojone na ćwiartki:)
2. I gotowe:) Podawać z ulubionym sosem sałatkowym.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...