Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przystawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przystawki. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 czerwca 2015

Sałatka z młodego jarmużu, sera i truskawek

Jarmuż to jeden z moich smaków dzieciństwa. Mieliśmy kiedyś mnóstwo jarmużu na ogródku działkowym, zajadałam się nim niesłychanie i do dziś pamiętam ostry smak tego ciekawego warzywa. Była to ostrość rukoli, rzepy czy rzodkiewki. Teraz dowiaduję się, że jarmuż jest nie tylko smaczny, ale i bardzo zdrowy. Zawiera dużo antyoksydantów, witaminy K i A .


Nie  jest łatwo dostać jarmuż na osiedlowym warzywniaku. Raz czy dwa widziałam jarmuż późną jesienią, którego ostrość została już lekko zniwelowana przez pierwsze przymrozki. Młody, czerwcowy jarmuż był dla mnie niemałym zaskoczeniem, zawsze myślałam, że to warzywo jesienno-zimowe. A jednak! Jest i młody, jeszcze łagodny, jasnozielony, świeży. Gorąco polecam!



SKŁADNIKI:
- duży pęczek młodego jarmużu
- kilka liści botwinki (opcjonalnie)
- garść uprażonych pestek dyni
- jeden trójkącik sera z niebieską pleśnią
- garść truskawek
- oliwa z oliwek
- gęsty sos z owoców granatu (można zastąpić kremem balsamicznym)

PRZYGOTOWANIE
1. Liście jarmużu i botwinki rozdrobnić palcami i wrzucić do miski (łodyżki można odrzucić)
2. Dodać uprażone pestki dyni, pokrojony w kostkę ser pleśniowy i  przepołowione truskawki
3. Całość skropić oliwą i sosem z granatów lub kremem balsamicznym i wiosenna sałata gotowa!


sobota, 8 listopada 2014

Tatar

Kobietom w ciąży wzbrania się spożywania surowego mięsa, ze względu na ryzyko zjedzenia mięsa zakażonego jakimiś odzwierzęcymi chorobami. Nic dziwnego, że zakaz ten działał na mnie jak magnes, gdy to ja byłam w stanie zwanym Błogosławionym!:) Magnes to mało powiedziane, hipnotyczne opętanie dopadało mnie nawet we śnie - zajadałam się surowym mięsem i budziłam się przerażona, że złamałam zakaz wszystkich poradników dla ciężarnych.


To dziwne, że sam zakaz działa tak drastycznie. Normalnie nie mam takich ciągot, bywa tak raz na jakiś czas. Wtedy trzeba kupić mięso od zaufanego rzeźnika i jajko od zaufanej kury. Obowiązkowy jest też ogórek kiszony (nie mylić z kwaszonym czy konserwowym) oraz cebulka, kolor to kwestia indywidualna (czerwona jest łagodniejsza). Świeżo mielony pieprz i sól kamienna to tylko wisienka na torcie.



SKŁADNIKI (2 porcje):
- 200g świeżo zmielonego mięsa wołowego
- 2 surowe żółtka
- jedna średnia czerwona cebula
- 2 ogórki kiszone
- sól, pieprz, magi

PRZYGOTOWANIE::
1. Surowe mięso wyrobić lekko dłonią i zrobić z niego kulkę.
2. Dokoła mięsa na talerzu układamy posiekaną cebulkę i kiszonego ogórka, w środek wbijamy żółtko jaja.
3. Podajemy do tego sól, pieprz i magi do samodzielnego doprawienia na talerzu.

sobota, 29 grudnia 2012

Carpaccio z buraków

Święta, święta i po świętach... Jeszcze nigdy po świętach nie byłam aż tak nieprzejedzona:) I jeszcze nigdy moje świąteczne menu nie obejmowało tak nietradycyjnych dań jak kluski śląskie, pieczeń z indyka, pieczony królik, sznycel z indyka zrolowany ze szpinakiem, sałatka niemiecka (ale bez majonezu...), barszcz zakwaszany sokiem wiśniowym (bo octu, ani kwasku cytrynowego nie mogę jeść...). Wszystko to w umiarkowanych ilościach, jeśli smażone to z minimalną ilością tłuszczu, jeśli pieczone to tylko w sosie własnym... 


Pierwszy raz w życiu jestem tak długo na diecie i gdyby nie mój Mały Alergik, to pewnie już dawno straciłabym zapał czy motywację... Zresztą gdyby tu chodziło o odchudzanie, to - powiedzmy sobie szczerze - na pewno już dawno straciłabym i jedno, i drugie, ale tu chodzi o jego dobre samopoczucie, o jego zdrowie, więc nie da rady inaczej. W czasie świąt cała rodzina mi współczuła, że muszę jeść takie dziwne dania, ale to wszystko było naprawdę pyszne! Zarówno teściowie, jak i moi rodzice, postarali się, abym nie umarła z głodu i mimo że mój indyk czy królik były doprawione jedynie solą i pieprzem, to wierzcie mi: to wystarczyło, aby te dania były pyszne! Bo akurat pieprz - to moja ulubiona przyprawa:) 


No i kto by pomyślał, że wegańskie carpaccio też może być takie pyszne! Polecam również jako Sylwestrową przekąskę:)

SKŁADNIKI (1 porcja):
- garść rukoli
- ugotowany mały burak
- łyżka pestek słonecznika
- świeżo zmielony pieprz
- oliwa z oliwek

PRZYGOTOWANIE:
1. Buraka pokroić na cienkie plasterki.
2. Brzegi  talerza wyłożyć listkami rukoli.
3. Na to rozłożyć plasterki buraka.
4. Posypać słonecznikiem i świeżo zmielonym pieprzem, a następnie skropić oliwą - i gotowe:)

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Cukiniowe zawijasy

Pogoda za oknem wiosenna. Wiosenny deszczyk. Poranna mgiełka. Okolice 10 stopni na plus? Przecież pamiętam, taki chłodny czerwiec! Tylko trochę za szaro... Ale co tam, ja bym nie dała rady szarości? Pokonać można ją zieloną zupą brokułową, wiosenną zapiekanką, kanapkami o zapachu słonecznych pomidorów, pełne zieleni sałatki też dają radę! To wszystko pojawiało się na moim blogu ostatnimi czasy. To mój swoisty protest przeciwko zimowej szarości na talerzu... Zieleń w pewnych formach jest dostępna także zimą.


Cukiniowe zawijasy to kolejna zdrowa przekąska na imprezy, których w najbliższych tygodniach nie powinno zabraknąć. Pomysł na to, aby zawinąć coś w cukinię zaczerpnęłam stąd [klik]. Do precyzyjnego przygotowania wstążek cukinii najlepsza jest pozioma obieraczka do warzyw (coś na kształt tego), a aby nieco "odchudzić" zawijaski, zamiast smażenia pasków cukinii wybrałam gotowanie na parze.



SKŁADNIKI (ok. 12-15 zawijasów):
- 1 mała cukinia
- pół pudełeczka serka typu philadelphia
- pieprz czarny
- jeden mały ogórek kiszony pokrojony w drobną kostkę
- garść rukoli

PRZYGOTOWANIE:
1. Układamy umytą cukinię na desce do krojenia i poziomą obieraczką do warzyw przygotować ścinamy pasy cukinii.
2. Pasy cukinii gotujemy kilka minut na parze.
3. Serek mieszamy z ogórkiem i doprawiamy pieprzem.
4. Na ostudzony pasek cukinii układamy serek od lewej do prawej, do około 3/4 długości paska.
5. Na warstwę serka układamy parę listków rukoli.
6. Zwijamy od lewej do prawej i spinamy wykałaczką. Zawijas gotowy!

Przepis dodany do akcji Fit Na Wiosnę :)

niedziela, 18 grudnia 2011

Wiosenna tarta zimową porą

Ostatnio przeglądając rożne kulinarne blogi zauważyłam, że częstym tematem jest cierpliwość. Jedni czekają z utęsknieniem na Święta, inni nie mogą się doczekać odpakowywania prezentów, a jeszcze inni ćwiczą cierpliwość na PKP, w przedświątecznych kolejkach w supermarkecie lub wyczekując aż Poczta Polska dostarczy na czas kartki świąteczne tam, gdzie je posłaliśmy :)


Niewątpliwie czytelnicy tego bloga też musieli uzbroić się w cierpliwość, czekając na mój kolejny post... Niniejszym ogłaszam, że grudniowy strajk dobiegł końca w dniu dzisiejszym! A co się takiego wydarzyło? Jak na żonę Miśka przystało, zwyczajnie - niedźwiedzim zwyczajem - zapadłam w zimową hibernację:) Nicmisięniechcyzm opanował naszą przytulną norkę i spowolnił wszystkie życiowe aktywności, w tym blogowanie. Cierpliwie jednak czekam na wiosnę i próbuję ją sobie symulować wiosennym przepisem, który znalazłam na blogu Anny-Marii i który cierpliwie sobie czekał aż mi się zachce go wypróbować. Powiem wam: warto było!


SKŁADNIKI:
- 1 arkusz ciasta francuskiego
- 1 opakowanie serka kremowego (naturalnego, typu Philadelphia)
- 1 łyżka jogurtu naturalnego
- 8 jajek przepiórczych
- pęczek szczypiorku
- 4 pomidorki koktajlowe
- sól

PRZYGOTOWANIE:
1. Ciasto francuskie ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, i zawinąć brzegi ciasta ze wszystkich czterech stron, środek ciasta nakłuwamy widelcem.
2. Blaszkę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy na jasno złoty kolor.
3. Następnie wyjmujemy blaszkę z piekarnika i smarujemy ciasto serkiem naturalnym wymieszanym z jogurtem, wbijamy jajka przepiórcze, układamy połówki pomidorków koktajlowych, a całość oprószamy solą i posiekanym drobno szczypiorkiem (troszkę można zostawić do posypania tuż przed podaniem).
4. Wkładamy blaszkę na 5-7 minut do piekarnika (ja czekałam aż zetną się żółtka:) i gotowe!:) Po tym czasie wyjmujemy i posypujemy resztą szczypiorku.


czwartek, 18 sierpnia 2011

Swojskie antipasti i placki ziemniaczane z kiszoną kapustą

W ostatni przedłużony weekend  odbył się w Poznaniu Festiwal Dobrego Smaku. Dowiedziałam się o tym w niedzielę, oczywiście z innych poznańskich blogów kulinarnych. Szybka decyzja - no to jedziemy na Rynek. Zwiedzanie straganów z naturalną, swojską żywnością rozpoczęłam od... stoiska z Jabłecznikiem Trzebnickim, czyli polskim cydrem. Smakował idealnie, prawie jak soczek, ale nie za słodki, nie za kwaśny - w sam raz na słoneczny dzień. Cydr jest jednak zwodniczy, mimo iż nie czuć w nim alkoholu - to wierzcie mi na słowo: zawiera alkohol (około 5-6%).


Strasznie kusiły stoiska z pieczywem. Chrupiące chlebki na zakwasie, były po prostu pycha! Praktycznie każdy produkt można było skosztować przed zakupem, więc nie było ryzyka, że kupujemy chleb albo kiełbasę w worku;)


Nie wiedziałam też, że jest tyle rodzajów sera korycińskiego. Zanim wybrałam coś dla siebie posmakowałam kilka gatunków i ostatecznie zdecydowałam się na naturalny, podsuszany.


Interesujący był także wypiek kołaczy. Wyglądały na mega słodkie, dlatego ich nie próbowaliśmy - po tylu degustacjach wędzonych kiełbas i serów - jakoś to się nie komponowało:)


Miśku natomiast skusił się na świeżą ostrygę. Powiedziałabym żywą, gdyby nie to, czego się dowiedziałam na miejscu, że po otwarciu skorupki i oderwaniu ostrygi od muszli - to małe stworzonko zdycha. Ten niuans sprawił, że ja jednak podziękowałam za takie danie. 


 Ostatecznie udało nam się zgromadzić następujące składniki do skomponowania swojskiego antipasti:
- wędzony sum, który okazał się prawdopodobnie najlepiej uwędzoną rybą na świecie
- swojska kiełbasa z kawałkami mięsa - Miśku pochłonął ją w dniu zakupu prawie w całości
- pikantna kiełbasa węgierska, bardzo się przydała do doprawienia i zaostrzenia leczo
- jabłecznik trzebnicki, czyli cydr - jak już wspominałam pokochałam ten napój:)
- ser koryciński naturalny, podsuszany - z piękną żółtą skórką i smakiem wiejskiej śmietany
- ser mascarpone wędzony - słony i wędzony, czyli coś czego bym się nie spodziewałam po mascarpone
- chleb żytni cebulowy - cudny chlebek na zakwasie

Po takiej przystawce pasowały tylko równie swojskie placki ziemniaczane popijane schłodzonym cydrem. Na ostro -  z cebulą i czosnkiem. Z kwaśną nutką - kapusta kiszona. I z cudownie kremową kwaśną śmietaną.



SKŁADNIKI:
- 0,5 kg ziemniaków
- 250 g kiszonej kapusty
- 1 cebula
- 1 ząbek czosnku
- 1 jajko
- mąka
- sól i pieprz
- kwaśna śmietana do podania.

PRZYGOTOWANIE:
1. Obrane ziemniaki, cebulę, czosnek i kapustę kiszoną zmiksowałam w blenderze - dość drobno.
2. Dodałam jajko i mąkę (na oko) tak aby kawałeczki ziemniaków i kapusty otoczyło mączne ciasto.
3. Doprawiłam solą i pieprzem, a następnie usmażyłam na złoty kolor.

niedziela, 14 sierpnia 2011

Pomidory suszone w piekarniku

Pomidor i oliwa. Istne czary. Intensywna, naturalna słodkość. Czekałam na to od kilku miesięcy.


Jak zachować tą pomidorową słodycz? Niedługo znowu zostaniemy z tymi blado-czerownymi supermakertowymi imitacjami pomidora. A teraz jest sezon! Czekałam na ten moment. Aż pomidory będą tanie jak barszcz, słodkie i karminowe:) Pełnia szczęścia. Pierwsza eksperymentalna blaszka. Półtora kilograma podłużnych, mięsistych pomidorków właśnie ususzyło się w moim piekarniku.


Przepis znalazłam w książce "Cook" Richarda Bertineta. Pomidorki suszone w piekarniu to jedna z jego propozycji do l'apero, czyli francuskiego odpowiednika włoskiego antipasti. Małe kąski. Same pszyności. Robiłam już pastę z bakłażana. Teraz pomidorki. Została mi jeszcze pasta z cieciorki, pesto, tapenade (już kiedyś robiłam, ale bez anchois), karmelizowane cebulki i wieprzowe rilletes (przypomina pasztet lub mocno mięsny smalec).


No a teraz,czas na pomidorowe cudeńka:


SKŁADNIKI:
- ok. 1,5 kg podłużnych pomidorów gruntowych (wybierałam jak najmniejsze sztuki)
- świeżo zmielony pieprz
- sól morska lub sól wędzona
- garść świeżych ziół (użyłam głównie rozmarynu + cząber)
- olwia z oliwek

PRZYGOTOWANIE:
0. Piekarnik nasatwić na 110 stopni.
1. Pomidory umyć, przeciąć na pół (jeśli są bardzo małe, to można je przekroić "po równiku", aby miały ładniejszy wzorek).
2. Następnie pomidory lekko odcisnąć z nadmiaru soku (będą się krócej suszyły) i ułożyć na blaszce skórką do dołu.
3. Posypać solą i świeżo zmielonym pieprzem i dość grubo poszatkowanymi ziołami.
4. Włożyć do piekarnika na 2-5 godziny (czas zależy od tego jak bardzo są soczyste pomidory i jakie duże: wg przepisu 2 godziny, ale mi zajęło to 5 godzin i nadal nie są tak suche jak sycylijskie suszone na słońcu, są za to idealne aby je zalać oliwą), do momentu aż pomidory będą wyszuszone, ale nadal miękkie. W trakcie suszenia, jeszcze pomagałam pomidorom, raz czy dwa, zlewając wodę która podeszła, albo wręcz nakłuwając nożem, co bardziej oporne pomidorki. Po 5 godzinach wyłączyłam piekarnik i zostawiłam je tam na całą noc.
5. Krok opcjonalny: pomidory przełożyć do miseczki lub słoika i zalać olwią, tak aby wszystkie pomidorki były zakryte, najelepiej zalewać wartwami, aby nie zostawić pustych przestrzeni. Oliwa ma właściwości konserwujące. Tak można przechowywać pomidorki przez 2-3 tygodnie w lodówce.


wtorek, 26 lipca 2011

Gruszki na rukoli z serem pleśniowym

Inspirację do gotowania czerpię z różnych źródeł. Z opowieści znajomych. Z książek i filmów. Z blogosfery. Czasem po prostu mam ochotę na jakiś konkretny składnik, wrzucam jego nazwę w google grafikę i wyszukuję danie, które wygląda jak coś, co chciałabym zjeść.


Inspiracją dzisiejszego dania jest blog Zjeść Poznań - przewodnik po restauracjach Poznania. Taką przystawkę można zamówić w jednej z nich. Zgodnie z sugestią Ani dodałam surowe gruszki, zamiast gotowanych. Pestki dyni zamieniałam zaś na słonecznikowe. W restauracji taka przystawka zwie się dumnie Carpaccio di pere, ale w domowym zaciszu można na to mówić po prostu Gruszki na rukoli z serem pleśniowym. Polecam dodatek w postaci różowego pieprzu, który w rzeczywistości wcale pieprzem nie jest. Ziarna schinusowe mają piękną czerwono-różową barwę, intensywny pieprzowy smak, ale nie jest tak ostry jak zwykły pieprz czarny - co powoduje, że jest idealnym dodatkiem do sałatek!:)


SKŁADNIKI (na jedną porcję, przemnożyć w razie potrzeby):
- 1/3 opakowania rukoli
- 1 gruszka
- 3 plasterki dobrego sera z niebieską pleśnią
- 3 łyżki ziaren łuskanego słonecznika
- 10 ziaren różowego pieprzu
- odrobina oliwy z oliwek
- krem balsamiczny

PRZYGOTOWANIE:
1. Rukolę umyć, osuszyć i przełożyć na talerz.
2. Gruszkę obrać, pokroić na ćwiartki, wydrążyć gniazda nasienne i ułożyć na rukoli.
3. Na rukoli układamy także 3 trójkąciki sera pleśniowego.
4. Ziarna słonecznika przełożyć na patelnię i lekko uprażyć, aż niektóre ziarenka zaczną się rumienić i wydzielać przyjemny zapaszek.
5. Uprażonymi ziarnami słonecznika posypujemy talerz z rukolą.
6. Różowy pieprz lekko rozgnieść w moździerzu i posypać sałatkę.
7. Na koniec całość lekko skropić oliwą z oliwek, a brzeg talerzu ozdobić kremem balsamicznym. Gotowe:)


niedziela, 10 lipca 2011

Kanapkowe purée z oberżyny

Lubię się dziwić i lubię wiedzieć. Lubię odkrywać, że to, co dotychczas wykonywałam rutynowo ma swój głębszy sens, który był ukryty przed moją świadomością. Lubię poznawać nowe udogonienia, triki i uczyć się nowych rozwiązań. Często pytam: dlaczego? I lubię otrzymywać sensowne odpowiedzi. Tak jak już pisałam, książka "Cook" Richarda Bertineta wychodzi z założenia, że nie wiem co to szczypta soli, albo jak zredukować sos, lub też co to znaczy: "doprawić do smaku". I dobrze.


Dlatego dziś porada dnia: dlaczego lepiej wyciąć zielony "zalążek" z wnętrza ząbka czosnku? Te zalążki to po prostu kiełki czosnku, które są małe i blade, w młodym czosnku, a zielone, ostre i gorzkawe w smaku w starszych ząbkach. Jeżeli więc siekamy czosnek warto tą część usunąć, aby nie zepsuć potrawy.

A po co nam tak spreparowany czosnek? Oto propozycja do l'apéro:) To taki francuski odpowiednik włoskiego antipasti. Jak pisze Bertinet, l'apéro to raczej sposób jedzenia niż konkretna potrawa. Purée z oberżyny* jest jedną z propozycji do l'apéro. Można podawać je jako pasta z dobrym chlebem lub bagietką (na zimno lub podgrzane), można to też podawać jako dodatek do ryby lub też jako smaczny sos do makaronu.


Do oberżyny podchodziłam nieśmiało ostatnimi czasy, gdyż w wyniku nieudanego eksperymentu z udziałem tego warzywa, nabrałam do niego dużej niechęci. Co jakiś czas lubię jednak sprawdzać, czy niechęć minęła i ten przepis przekonał mnie, że już mogę spokojnie jeść bakłażany (sama nie wiem, która nazwa mi się bardziej podoba:). Kolorem to purée przypomina smażone pieczarki. Miśku wręcz stwierdził, że gdybym mu nie powiedziała, pomyślałby że to pieczarki z cebulką (no ale Misia łatwo wkręcić)

SKŁADNIKI:
- 1 oberżyna
- 1 ząbek czosnku (dość duży)
- kilka małych gałązek cząbru, rozmarynu lub tymianku (ja użyłam pierwszych dwóch)
- oliwa z oliwek
- 1 mała cebula
- 2 łyżki ziaren słonecznika (łuskane) lub orzeszków piniowych

PRZYGOTOWANIE:
0. Nastawić piekarnik na 220 stopni.
1. Oberżynę umyć i przekroić ostrym nożem na pół zaczynając od dołu po ogonek.
2. czosnek obrać i przekroić na pół.
3. Natrzeć miąższ oberżyny czosnkiem i osolić, następnie naciąć ów miąższ w kratkę ostrym nożem, a w szczeliny wetknąć zioła i pocięte na paseczki połówki czosnku, a z wierzchu skropić oliwą z oliwek.
4. Wstawić do piekarnika i zapiekać 45 minut, aż wierzch mocno zarumieni się. Chodzi o to aby maksymalnie odparować wodę z warzywa i "skoncentrować" jego smak.
5. Po upieczeniu wyjąć gałązki ziół i płaty czosnku, a miąższ wydrążyć łyżką do miseczki.
6. Na patelni uprażyć słonecznik. Przełożyć do miseczki.
7. Na oliwie zeszklić poszatkowaną drobno cebulę. Dodać upieczoną oberżynę (odsączając dodatkowo sok przy nakładaniu), dodać uprażony słonecznik.
8. Do tak przygotowanej pasty można jeszcze dodać troszkę oliwy (ja ten krok pominęłam, bo pasta była odpowiednio wilgotna).


* "Cook" R. Bertinet, "Rough aubergine purée", s.22 (proporcje z książki zmniejszyłam o połowę i wyszła z tego jedna filiżanka pasty, taka tylko dla celów degustacyjnych:)

niedziela, 19 czerwca 2011

Pieczarka faszerowana czarnymi oliwkami

Co takiego jest w pieczarce, że zawsze mi smakuje? Nie wiem, ale nie tylko ja się nią zachwycam - tutaj, dzisiaj. "Niektóre gatunki [pieczarki] są hodowane od czasów starożytnych, na przykład Agaricus hortensis, czyli pieczarka ogrodowa. Egipcjanie, a bardziej jeszcze Rzymianie przepadali za pieczarkami; Papuasi do dziś uważają je za pokarm dający siłę i odwagę". Uczeń Arystotelesa, Teofrast, nazywał ją "kamiennym grzybem", we Francji zwie się ją "paryskim grzybem" z powodu rozległych hodowli pieczarkowych w podparyskich kamieniołomach, gdzie grzyb ten ma idealną do rozwoju temperaturę i wilgotność*.


W osiedlowym warzywaniaku zostały same pieczarki-giganty. O wielkości dłoni (licząc bez palców;). Aż żal byłoby je pokroić i stracić ten ich ogromny - a jakże! - urok. Już na pierwszy rzut oka wyglądają jak małe miseczki, do których coś należy włożyć. No to wkładam.

SKŁADNIKI:
- 3 bardzo, bardzo duże pieczarki
- 3 garście czarnych oliwek
- sól i świeżo zmielony pieprz
- 3 plasterki sera żółtego (mniej więcej odpowiadające wielkością pieczarce)
- kilka gałązek cząbru do przybrania i uzykania dodatkowych walorów smakowych

PRZYGOTOWANIE:
1. Pieczarki umyć i obrać -szczególnie kołnierzyk wokół nóżki, której nie wycinałam.
2. Oliwki grubo posiekać.
3. Nałożyć je do pieczarki (wokół nóżki), osolić, posypać pieprzem i przykryć plasterkiem sera.
4. Włożyć do nagrzanego piekarnika (ok. 180st.) na mniej więcej 10 minut. Można także zrobić je na grillu lub w opiekaczu.
5. Przed podaniem ozdobić gałązkami cząbru.




*"Historia naturalna i moralna jedzenia" Maguelonne Toussaint-Samat, wyd. WAB, Waraszwa 2002, s. 56-57

poniedziałek, 9 maja 2011

Młode cukinie z łososiem i serem pleśniowym

Dostałam na urodziny od brata krem balsamiczny. Braciszek dzięki iPhonowej aplikacji stał się miłośnikiem sztuk kulinarnych w wykonaniu własnym opartym o przepisy Jamiego Oliviera. Zostałam obsypana setką rad kulinarnych, pochwał Jamiego i przechwalanek brata na temat jego osiągnięć kuchennych:)


Trzeba mu przyznać, że co do kremu balsamicznego - miał rację. Gęsty. Ciemny. Słodki i kwaśny jednocześnie. Nadaje potrawie nie tylko dodatkowego efektu wizualnego, ale też wzbogaca smak i uszlachetnia danie:)

SKŁADNIKI:
- 4 małe cukinie
- 200 g wędzonego łososia (może być sałatkowy)
- ok. 150g sera z niebieską pleśnią
- ciemny krem balsamiczny

PRZYGOTOWANIE:
1. Cukinie umyć i przekroić w wzdłuż. Opiekać na suchej patelni grillowej, lub po prostu na grillu, lekko osolić.
2. Wędzonego łososia postrzępić widelcem.
3. Ser pleśniowy pokroić na cienkie paski lub pokruszyć.
4. Zgrillowaną cukinię obłożyć łososiem, następnie serem pleśniowym i zapiekać w opiekaczu/ piekarniku do momentu aż serek się roztopi.
5. Podawać polane kleksami gęstego kremu balsamicznego.


wtorek, 3 maja 2011

Szparagi w sosie holenderskim


Szparagi uwielbiam. Białe. Zielone. Z masełkiem. Z przyrumienioną bułką tartą. Aż szkoda przygotowywać z nich coś innego, ale ponieważ jestem otwarta na nowe smaki, zdecydowałam się na małą innowację...

A tu pełnia sezonu szparagowego:) i do tego mieszkam w Wielkopolsce, gdzie szparagów jest pod dostatkiem - w przeciwieństwie do Opolszczyzny, gdzie mieszkają rodzice, i tam nie jest to tak popularne, wnioskując po półkach sklepowych w warzywniakach.

Masełko pozostało jako szparagowa klasyka, a dodatek cytryny to ta nowość, która idealnie komponuje się ze szparagiem. Do tego kołderka z boczku, a jako prześcieradło ciągnący się ser - tak leżakujące szparagi okazały się miłym urozmaiceniem w mojej kuchni:)


SKŁADNIKI:
- 1 pęczek białych szparagów i 1 pęczek zielonych szparagów (powinny być mniej więcej tych samych gabarytów, co nasze naczynie żaroodpowrne,  w którym będziemy je zapiekać)
- 2 duże plasterki sera żółtego lub tyle aby przykryć dno naczynia żaroodpornego (w przepisie* był to oscypek, ale nie udało mi się kupić)
- 5 plasterków chudego boczku bardzo cienko skrojonego
- sól, cukier
sos holenderski
- kostka masła
- 1 jajko
- sok z 1/2 cytryny + troszkę skórki otartej z tej cytryny
- cukier, sól, pieprz

PRZYGOTOWANIE:
1. Szparagi obrać do połowy lub w razie konieczności do 2/3 wysokości i ugotować w osolonej i osłodzonej wodzie (białe mogą gotować się troszkę dłużej).
2. Przygotować sos holenderski: masło rozstopić w garnuszku, sklarować i lekko przestudzić. Do wysokiego naczynia wbić jajko, dodać sok i skórkę z cytryny, odrobinę cukru, soli i pieprzu - całość miksować stopniowo dolewając ciepłe roztopione masło, aż sos lekko zgęstnieje.
3. Ugotowane szparagi przełożyć do żaroodpornego naczynia - na przemian białe i zielone. Następnie polać szparagi sosem i obłożyć kołderką z wędzonego boczku.
4. Całość zapiekać na najwyższej półce w piekarniku w najwyżeszej temperaturze (górne grzanie lub jeśli ktoś posiada to z funkcją grill) przez około 5 minut (aż sos lekko się zetnie, a bekon trochę się przyrumieni)

* Przepis znaleziony w dodatku do Wyborczej: Nowa Kuchnia Polska - Spotkania przy stole; Spotkanie biało-zielone.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Focaccia z cebulą i ziołami


Pyszny aromatyczny placek cebulowy! Przepis znalazłam w dodatku do wyborczej "Palce lizać" nr. 13(17) i jestem nim zachwycona. To takie proste, a jednocześnie takie dobre:) Zapieczona cebula dodaje chlebkowi słodkiego smaku, aromatyczne zioła nadają mu treść, a świeże ciasto drożdżowe niepowtarzalne wrażenia.



Nazwa tego płaskiego chlebka, jak podaje Wikipedia, pochodzi od łacińskiego słowa focus oznaczającego "środek, centrum", ale także "kominek, piec", który zwykle znajdował się w samym centrum domu. Chlebek ten był popularny już w czasach starożytnego Rzymu, a niektórzy twiedzą, że przepis ten pochodzi od Etrusków lub starożytnych Greków.



SKŁADNIKI:
- 500g mąki pszennej
- 30g świeżych drożdży piwnych (ja użyłam zwykłych świeżych drożdży)
- 200ml wody
- 2 duże białe cebule
- oliwa z oliwek
- sól
- ulubione zioła suszona - ja użyłam lubczyku i rozmarynu

PRZYGOTOWANIE:
1. Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie. Z mąki usypać kopczyk, po środku zrobić dziurkę, dodać 2 łyzki oliwy i 0,5 łyżeczki soli, a następnie wlać w nią drożdże.
2. Ciasto energicznie zagniatać i wyrabiać przez około 10-15 minut.
3. Gdy ciasto zrobi się gładkie, uformować z niego kulę i ułożyć ją w misce nasmarowanej oliwą, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na okolo 40-60 minut.
4. Po tym czasie, ciasto ponownie wyrabiamy i formujemy z niego placek, który przenosimy na blachę wysmarowaną oliwą. Można wyłożyć ciastem całą blaszkę, ja zrobiłam małe okrągłe placki (wielkości dłoni).
5. Posmarować ciasto 4 łyżkami oliwy rozrobionej z wodą, i posywpać solą, palcami zrobić wgniecenia w cieście i odstawić na pół godziny [ups! ten punkt przepisu przeoczyłam, ale i tak wyszło pysznie;]
6. Placki obłożyć krążkami cebuli i posypać ulubionymi ziołami. Ja część placków posypałam lubczykiem, a drugą część rozmarynem. Piec około 15-20 minut w maksymalnie rozgrzanym piekarniku (240-250 stopni).




piątek, 1 kwietnia 2011

Sałatka z aktinidii

Dzisiejszą sałatkę sponsoruje literka A i cyfra 4, bo tyle podstawowych produktów potrzeba do jej przyrządzanie. A tak na serio, to jest to odpowiedź na kolejne zaproszenie Peli:) Długo szukałam składnika, którego Pela nie wymieniła jako element sałatkowy na A - i w końcu znalazłam, to aktinidia, brzmi dostojnie i doskonale smakuje:)



SKŁADNIKI:
- 2 średnio dojrzałe aktinidie, czyli kiwi (jeszcze nie tak słodkie, a już nie tak twarde)
- 2 kulki mozzarelli
- 3 garście czarnych oliwek
- 3 garście szpinaku "baby"
- oliwa z oliwek, świeżo zmielona sól morska i świeżo mielony pieprz

PRZYGOTOWANIE:
Mozzarellę kroimy w kostkę. Kiwi obieramy i kroimy w plasterki, a następnie każdy plasterek na 4 części. Dodajemy dobrze umyte liście szpinaku i oliwki (w całości). Wszystkie składniki mieszamy razem. Doprawiamy oliwą, solą i pieprzem już bezpośrednio na talerzu:)



piątek, 25 marca 2011

Warzywne galaretki

Gdy pierwszy raz robiłam na Wielkanoc kurczaka w galarecie, korzystałam z przepisu z Kuchni Polskiej, a potem zaczęłam improwizować: inne warzywa, inne kształty albo kurczak w galarecie bez kurczaka, jak ten przepis poniżej. Można śmiało przygotować wersję wegetariańską zastępując rosołek bulionem warzywnym, a żelatynę zastąpi agar-agar (substancja żelująca wytwarzana z krasnorostów, dostępna w sklepach ze zdrową żywnością).




SKŁADNIKI:
- 0,5 l przecedzonego bulionu (jeśli nie chcemy, aby po ścięciu się galaretki na wierzchu został tłuszcz, bulion najpierw trzeba schłodzić i zebrać zastygniety tłuszczyk)
- dowolne warzywa ugotowane: marchewka (pokrojona w kosteczkę), kukurydza, groszek, fasolka
- jajko na twardo
- 2-3 łyżeczki żelatyny
- ziarenka czarnuszki
- rzeżucha do przybrania
- sok z cytryny

PRZYGOTOWANIE:
1. Zagrzać bulion (niedoprowadzając go do wrzenia), dodać żelatynę i wymieszać, aż się rozpuści.
2. Do małych miseczek (ja użyłam filiżanek) włożyć plasterek jajka, ziarenka czarnuszki i mieszankę warzywną.
3. Całość zalać bulionem z żelatyną i pozostawić do stężenia.
4. Podawać skropione sokiem z cytryny.

sobota, 19 marca 2011

Sałatka kobieca "Keep smiling"

W odpowiedzi na zaproszenie Peli prezentuję moją interpretację "sałatki kobiecej". Sałatka kobieca "Keep Smiling" to sałatka dla kobiet, które potrafią się uśmiechać nawet gdy mleko wykipi, zupa będzie za słona, a ciasto wyjdzie z zakalcem:) Dla kobiet, które czerpią radość z prostych przyjemności, drobnych czekoladowych grzeszków i swych kulinarnych marzeń... Sałatkę wymyśliłam sama rano, w drodze do pracy, w tramwaju pełnym ludzi, którym właśnie taka sałatka by się przydała:)


SKŁADNIKI:
- ok. 100 g ugotowanej czarnej fasoli (może być z puszki)
- 1,5 puszki kukurydzy
- 1 kostka sera feta

PRZYGOTOWANIE:
1. Fetę pokruszyć na całej powierzchni talerza.
2. Całość przykryć kukurydzą.
3. Brzeg udekorować czarną fasolą, zrobić oczka i uśmiech.
4. Podawać z sosem vinaigrette, którym polewamy sałatkę dopiero na talerzu...


SKŁADNIKI:
- 1 łyżeczka syropu z agawy (można zastąpić płynnym miodem)
- 1 łyżeczka musztardy dijon
- kilka kropel octu ryżowego
- 2 łyżki wody
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- płaska łyżeczka suszonego lubczyku

PRZYGOTOWANIE:
Wszystkie składniki umieszczamy w shakerze lub po prostu w słoiczku, zakręcamy pokrywkę i energicznie mieszamy, aż powstanie jednolita emulsja. Jeśli sos wyjdzie za gęsty, można dodać odrobinę więcej wody. Jeśli wyjdzie za rzadki, można dodać troszkę łagodniejszej musztardy, lub odrobinkę więcej miodu.

sobota, 12 marca 2011

Warzywna żaluzja

Kolejna wariacja na temat ciasta francuskiego - nadal w konwencji "cokolwiek było w lodówce": papryka, cebula, pieczarki, mrożona kukurydza, żółty ser... Jeśli nie mamy ochoty na danie jarskie, dodajemy parówkę, pokrojoną w kostkę szynkę czy kiełbaskę:)




SKŁADNIKI (2 porcje) :
- rolka ciasta francuskiego
- pół papryki
- 1 cebulka
- 4 pieczarki
- parówka, szynka czy kiełbasa
- garść mrożonej kukurydzy
- lub dowolne inne warzywa z lodówki
- garść startego żółtego sera

PRZYGOTOWANIE:
1. Cebulę, pieczarki, paprykę, parówkę pokroić i przesmażyć na patelni, dodać kukurydzę i doprawić solą, pieprzem lub ulubionymi ziołami. Przestudzić (jeżeli nakładamy ciepły farsz na ciasto francuskie, mamy gwarancję, że się porozrywa przy przenoszeniu na blaszkę, więc albo studzimy farsz, albo nakładamy farsz na kawałek ciasta leżący już na blaszce:)
2. Rozwinąć rolkę ciasta francuskiego i przekroić ją na pół i jeszcze raz na pół (poprzecznie), tak aby powstały 4 w miarę równe prostokąty.
3. Tworzymy żaluzje: dwa prostokąty nacinamy pionowymi cięciami, zostawiając około 1cm-1.5cm od każdego brzegu prostokąta
4. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Układamy na blaszce prostokąty nienacinane i nakładamy an nie przygotowany wcześniej farsz, posypujemy startym żółtym serem i przykładamy prostokąt żaluzjowy, brzegi zalepiamy i ozdobnie podwijamy.
5. Piec na złoty kolor w piekarniku nagrzanym do 180 st.

wtorek, 22 lutego 2011

Miętowe chutney

Podina chutney, czyli miętowe czatnej, to sos który wcale nie smakuje miętą... Kupiłam gotową mieszankę ziołową w "Kuchniach świata", to było coś w TYM stylu i przyrządziłam to w wersji jogurtowej. W smaku ciekawe, przyjemnie ostre, słone, pieprzne, w tle jakby posmak curry (ale zielony kolor zamiast żółtego powoduje, że nie od razu rozpoznaje się ten smak), a jak się długo myśli o mięcie, to jej smak też się manifestuje, gdzieś na końcu języka... A czytając na opakowaniu Skład znajdujemy zakamuflowane także inne egzotyczne smaki: suszone mango, ziarno owocu granatu, kolendra, ziarno melona, goździki...


SKŁADNIKI:
- mały kubeczek jogurty naturalnego
- 2-3 łyżeczki mieszanki chutney
- suche wafle
- paluszki grissini

PRZYGOTOWANIE (uwaga: mega trudne):
1. Wymieszać mieszankę z jogurtem
2. Podawać jako dip do suchych wafli, paluszków itp.

Sos Alioli

Sos Alioli [wym. ajoli] to tradycyjny sos czosnkowy, a właściwie oliwkowy majonez czosnkowy, popularny w kuchni katalońskiej, walencjańskiej  i prowansalskiej kuchni francuskiej. Podobno powstał już za czasów rzymskich. Sos podaje się z grillowaną jagnięciną, grillowanymi warzywami lub paellą. Jak dla mnie, świetnie pasuje też do kanapek (zamiast kupnego majonezu) lub jajek na twardo, bo nadaje im śródziemnomorskiego posmaku. Oryginalny sos nie zawiera żółtek, jednak wówczas trudno osiągnąć stan idealnej emulsji:) Warto wybrać do przyrządzenia tego sosu dobrą oliwę, bez goryczki i o takim smaku jak lubimy najbardziej, gdyż sos "eksponuje" jej smak - zatem im lepsza oliwa, tym lepszy sos.


SKŁADNIKI:
-  3-4 duże ząbki czosnku
- 2 duże żółtka
- 1 łyżka soku z cytryny (ja dodałam nawet trochę więcej)
- 300 ml dobrej oliwy z pierwszego tłoczenia
- sól i pieprz (najlepiej biały)

PRZYGOTOWANIE:
1. Czosnek przecisnąć przez praskę, dodać szczyptę soli i dobrze rozetrzeć w miseczce.
2. Dodać żółtka i sok z cytryny i zmiksować.
3. Cały czas miksując dolewać wolno oliwę, w miarę tworzenia się majonezowej emulsji można nieco przyspieszyć z dolewaniem oliwy.
4. Doprawić w razie potrzeby cytryną, solą, pieprzem.
5. Przykryć i schłodzić w lodówce.

czwartek, 17 lutego 2011

Camembert marynowany

Oryginalny przepis (z Kulinarnego Atlasu Świata) zakłada marynowanie sera zwanego hermelinem i pochodzi z kuchni czeskiej. Hermelin wydaje mi się smaczniejszy niż nasze spolszczone camemberty, ale z racji pewnej odległości dzielącej mnie od granicy czeskiej, do przygotwania tej przystawki posłużyć musi Turek. Pierwowzór sugeruje również przecięcie serka wertykalnie, nafaszerowanie go czosnkiem, papryką i ziołami i złożenie z powrotem w cały serek, ale chciałam spróbować po swojemu:)


SKŁADNIKI:
- 2 serki typu camembert
- 5 ząbków czosnku
- 3 małe listki laurowe
- łyżeczka oregano
- kilka ziaren ziela angielskiego
- kilka ziaren pieprzu
- inne ulubione zioła, można dodać ostrą papryczkę, rozmaryn, tymianek
- oliwa z oliwek

PRZYGOTOWANIE:
1. Sery pokroić w ćwiartki, czosnek pokroić w cienkie plasterki
2. Serki umieścić w misce lub słoiku, dodać wszystkie zioła i przyprawy.
3. Całość zalać oliwą z oliwek, przykryć folią aluminiową lub czymś innym i odstawić na kilka dni
4. Podawać jako przystawkę, np. do piwa. 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...