Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Danie główne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Danie główne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2015

Makaron z ziemniakami, szparagami i pesto

Oto kolejna odsłona naszej makaronowej akcji! Razem z Alicją, Magdą, Marzeną i Kamilą mamy dla Was kilka pomysłów na sezonowe makarony. Mój tym razem jest inspirowany Nigellą. Gdy powiedziałam mężowi, że dziś na obiad będzie makaron z ziemniakami, to się ironicznie zapytał, czy dostanie do tego kromkę chleba. Faktycznie dla nas to dziwne połączenie, ale okazuje się, że nie niemożliwe. 


Niebawem zacznie się sezon na polskie, młode ziemniaczki i wtedy taki makaron będzie smakował jeszcze lepiej. Te na moim talerzu przyjechały z Majorki, do wyboru były też francuskie, ale wyglądały "za czysto" - majorkowe bardziej przypominały nasze polskie, tylko w smaku były bez polotu. Zatem zapraszam na Makaron na Cztery Pory Roku - wiosna wszak w pełni! :)




SKŁADNIKI:
- 250g makaronu wstążki
- 3 średniej wielkości młode ziemniaki
- pęczek szparagów  (tylko główki, łodyżki można wykorzystać do zupy, np. takiej)
- pęczek bazylii
- ząbek czosnku
- 4 czubate łyżki drobno startego, twardego sera o intensywnym smaku (np. parmezan)
- olej/ oliwa do pesto
- sól, pieprz, płatki suszonej papryki

PRZYGOTOWANIE:
1. Ziemniaki obrać, pokroić w grubszą kostkę, zalać wodą (w takiej ilości, aby później zmieścił się jeszcze makaron), osolić i zagotować.
2. Pod koniec gotowania dodać makaron (dostosuj czas do instrukcji na opakowaniu)
3. Na 4 minuty przed końcem gotowania makaronu z ziemniakami dodajemy główki szparagów.
4. W tak zwanym "międzyczasie" przygotowujemy pesto: siekamy drobniutko liście bazylii, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, dodajemy starty ser i całość zalewamy oliwą, tak aby składniki ładnie się połączyły.
5. Odlewamy wodę z makaronu zostawiając jednak odrobinę na dnie w garnku, dodajmy pesto i mieszamy, aż ser połączy się z wodą z makaronu i  utworzy ładny sos.
6. Przed podaniem całość oprószyć świeżo zmielonym pieprzem i płatkami suszonej papryki.



wtorek, 24 lutego 2015

Makaron z kozim serem i balsamicznymi burakami

blog zaniedbany, wiem, ale ja po prostu nie mam warunków i wystarczająco dużo entuzjazmu do pisania kolejnych postów. w tej właśnie chwili (tj. poniedziałkowe popołudnie) to nawet nie mam prawie fizycznie możliwości pisania, bo pewien dwulatek przytulił się do mnie i w tej pozycji zasnął - jedną rękę mam przygniecioną jego ciałkiem i nie widzę połowy klawiatury... dlaczego więc piszę?



znam takie cztery kobietki, które mnie potrafią zmotywować. to Alutka, Marzenka, Kamila i Magda. dziewczyny nie mają łatwego zadania, a jednak ciągną mnie za uszy, gdy leniuchuję i odwlekam wspólne gotowanie. takiej pomocy mi trzeba!



w zeszłym roku miałyśmy akcję Pierogi na Cztery Pory Roku, a począwszy od tegorocznej zimy rozpoczynamy akcję Makarony na Cztery Pory Roku. zapraszam na pierwszą propozycję. taki makaron można zjeść na ciepło, ale równie dobrze smakuje jako sałatka na zimno (o czym się przeknałam po wydłużonej sesji fotograficznej:)



SKŁADNIKI:
- makaron (duże kolanka lub muszle)
- pleśniowy ser kozi
- 2-3 małe buraczki
- pestki dyni uprażone na suchej patelni
- świeży lubczyk do przybrania
- oliwa z oliwek
- ocet balsamiczny
- gruba sól i świeżo zmielony pieprz

PRZYGOTOWANIE:
1. Buraki obrać, pokroić na około centymetrowe plasterki, skropić obficie oliwą i octem balsamicznym, ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piec do miękkości (około 40 minut).
2. Ser kozi pokroić na kawałki
3. Makaron ugotować al dente.
4. Większe krążki balsamicznych buraków ułożyć na talerzu, na wierzchu ułożyć makaron (u mnie duże kolanka) z plasterkami sera koziego w środku, całość przybrać prażonymi pestkami dyni, oliwą z oliwek i świeżym lubczykiem.


niedziela, 31 sierpnia 2014

Rustykalne kaszotto ze szpinakiem

Pęczak to fenomenalna kasza. Najbardziej urzeka mnie w niej obłość jej ziarenek. Są tak okrąglutkie, a ich konsystencja tak sprężysta i elastyczna, że jedzenie jej to czysta przyjemność. Nie pierwszy raz wykorzystuję ją do kaszowego risotto. Jednogarnkowe dania to po pierwsze - mniej naczyń do zmywania, a po drugie - to przyjemność mieszania.


Lubię dania, które robi się etapami, szczególnie wtedy, gdy chcę się zrelaksować. W kuchni jestem ja, moje zawiłe myśli, garnek i wszystkie proste składniki niezbędne do wykonania tej potrawy. Najpierw wrzucam do garnka to, co gotuje się najdłużej, czyli kaszę. Potem myję naczynia, jeśli coś czeka w zlewie, myję warzywa, kroję, dobieram przyprawy, rozdrabniam w moździerzu pieprz i sól morską. Wszystko wydarza się wtedy, kiedy powinno, trafia do garnka w odpowiednim momencie, jestem ze wszystkim na czas, wszystko komponuje się w sam raz. Tak wydarzają się kulinarne chwile spełnienia.


SKŁADNIKI:
- 1 szklanka kaszy pęczak
- 2 szklanki wody
- 1 duża marchewka
- 2 średnie korzenie pietruszki
- pół paczki mrożonego szpinaku
- pół szklanki białego wina (można pominąć)
- duży ząbek czosnku
- pieprz w ziarenkach i sól morska kamienna

PRZYGOTOWANIE:
1. W zasadzie robię tak ze wszystkim kaszami i ryżami (nauczyłam się tego z instrukcji obsługi ryżu do sushi) - płuczę pod bieżącą wodą tak długo, aż woda nie będzie mętna. Zmywa się w ten sposób mączka powstała przez ocierające się ziarenka i kasza/ryż jest bardziej sypki po ugotowaniu.
2. Porcję kaszy zalewam dwukrotnie większą  ilością wody (1 szklanka kaszy - 2 szklanki wody), gdy tylko woda (osolona) zawrze, skręcam ogień na minimalny i zajmuję się krojeniem warzyw.
3. Marchewki i pietruszki obrać i pokroić w krążki - dodajemy do kaszy.
4. Kaszę podlewamy winem.
5. Dodajemy szpinak z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Doprawiamy całość świeżo zmielonym pieprzem i solą.
6. Gdy widzimy, że woda, którą powinna wchłonąć kasza sięga ledwo nad poziom kaszy, ale jeszcze nie do końca się wchłonęła, skręcamy ogień do zera. Przykrywamy garnek pokrywką i pozostawiamy na 10 minut aż nadmiar wody się wchłonie.
7. Po tym czasie danie jest gotowe:)

czwartek, 6 marca 2014

Pierogi z ziemniakami, parmezanem i karmelizowanym porem

Znamy się od niedawna, to znaczy osobiście poznałyśmy się całkiem niedawno, ale internetowa znajomość w naszych wirtualnych kuchniach trwa już jakiś czas. Magdalena, Marzena, Małgorzata (czyli ja), Alicja, Kamila. W skrócie MMMAK - tak kwiatowo, jak na kobiece grono przystało - w miesiącu marcu, równie kobiecym, przedstawiamy się szerszemu gronu jako kolektyw uwielbiający... Co? No właśnie, powiedzcie mi, jakie jest prawdopodobieństwo, że pięć kobietek, które blogują i poznają się ze sobą na zielonogórskim Winobraniu, będzie lubiło pierogi? No dobra, mieszkamy w Polsce, więc prawdopodobieństwo nieznacznie wzrasta;) Nie umiem tego policzyć, ale to zdarzyło się naprawdę! Wszystkie uwielbiamy pierogi:)

W gromadzie siła i motywacja jakby większa, postanowiłyśmy więc razem zabrać się za lepienie pierogów. Planujemy aby to była stała sezonowa akcja, a dziś prezentujemy jej pierwsze wydanie: Pierogi na cztery pory roku - zima! Zapraszamy na pierogi w pięciu różnych odsłonach - inne ciasto, inne farsze, inne dodatki, inne kuchareczki - jedno jest wspólne: pasja do gotowania:)



SKŁADNIKI:
ciasto na pierogi
- 2 szklanki mąki
- 3/4 szklanki gorącej wody
- sól
zimowy farsz:
- 3/4kg ziemniaków
- 1 por
- 80 parmezanu lub innego twardego sera o intensywnym smaku
- łyżeczka sosu sojowego
- łyżka krem balsamico
- łyżeczka magi
- pół szklanki białego półsłodkiego wina
- sól
- pieprz



PRZYGOTOWANIE:
1. Ziemniaki obrać, ugotować w osolonej wodzie, a następnie osączyć z wody i podusić na gładkie puree.
2. Por naciąć wzdłuż i dokładnie przemyć, a następnie drobno poszatkować.
3. Por wrzucić na patelnię skropioną olejem i podsmażyć 1-2 minuty, następnie skręcić ogień do minimum i podlać całość winem, dodać krem balsamico (zredukowany ocet balsamiczny), magi i sos sojowy - dusić na bardzo małym ogniu 5-7 minut lub do momentu aż płyny odparują a por zmięknie.
4. Tak skarmelizowany por dodać do ziemniaków, wraz z tartym serem typu parmezan.
5. Całość wymieszać, a na koniec skosztować i ewentualnie dodać soli i pieprzu.
6. Przygotować ciasto na pierogi: na stolnicę przesypać mąkę i uformować stożek, dodać szczyptę soli, po środku stożka zrobić dziurkę i powoli dodawać wodę mieszając ją z mąką, czynność powtarzać do momentu aż cała woda połączy się z mąką. Ciasto wyrabiamy aż stanie się giętkie, elastyczne i nie będzie się lepić do rąk (wtedy trzeba dodać mąkę, jeśli zaś ciasto jest zbyt twarde należy dodać ciepłej wody).
7. Tak przygotowane ciasto dość cienko rozwałkować na posypanej mąką stolnicy, powykrawać okręgi, nakładać farsz i zlepiać pierogi.
8. Wrzucać do osolonej wrzącej wody i gotować ok. 3-5 minut od momentu wypłynięcia pierogów na powierzchnię.
9. Podawać z przyrumienionym masełkiem:)

Smaczego::)

sobota, 16 marca 2013

Risotto szafranowe i KONKURS:)

Kiedyś myślałam, że szafran nadaje potrawom tylko barwę. Żółtą. Złocistą. Słoneczną. Wiedziałam, że ma jakiś smak, ale danie, do którego go użyłam nie uwydatniło jego walorów, a wręcz przeciwnie - stłamsiło. Zupełnie inaczej jest z tym risotto! Wystarczy szczypta tej drogocennej przyprawy, aby zamienić garstkę ryżu w luksusowe doznanie kulinarne:) Kluczem do sukcesu jest umiar i prostota. Niech Was nie kusi, aby dosypać za dużo parmezanu - to nie jest danie serowe. Niech Was nie kusi, aby użyć bulionu z kostki lub doprawianego wegetą - to już lepiej użyć zwykłej wody! Ma być delikatnie i łagodnie, bo tu pierwsze skrzypce gra Pan Szafran. Tylko wtedy ma szansę zakwitnąć cudownym smakiem na naszym podniebieniu!


Wiem, że z wycieczki typu Last Minute do Turcjji, czy Egiptu można przywieźć grubą paczkę szafranu za grosze. Śmiem jednak twierdzić, że tak jak turecki "czarny sezam" okazał się czarnuszką, "indyjski szafran" to zwykła kurkuma, tak "turecki szafran" to pręciki jakichś pięknych tureckich kwiatów, które obok szafranu nawet nie kwitły:) Łatwo wykryć podróbkę. Nawet szczypta prawdziwego szafranu barwi danie na piękny żółty kolor i dodaje mu specyficznego posmaku. Prawdziwy suszony szafran ma intensywnie czerwony kolor, a dodany do potrawy odbarwia się i staje się żółty. Tureckie kwiatki niby-szafranowe pozostają czerwone, nie mają smaku i mogą posłużyć jako ozdoba dania z prawdziwym szafranem. Tak się składa, że byłam w posiadaniu oryginalnej przyprawy i jej imitacji, postanowiłam więc wykorzystać obydwie w tym daniu:)


SKŁADNIKI*:
- 250 g ryżu do risotto (użyłam parboiled)
- ok. 450 ml delikatnego bulionu (mięsnego lub warzywnego, ale bez dodatku kostek rosołowych czy przyprawy typu wegeta, warzywko)
- 150 ml dobrego białego wina
- szczypta szafranu (+ ewentualnie szczypta "tureckiego szafranu" dla ozdoby)
- 3-4 łyżki parmezanu
- 1 średniej wielkości cebula
- 1 łyżka oleju i 2 łyżki masła
- sól i pieprz

PRZYGOTOWANIE;
1. Cebulę pokroić w drobną kosteczkę.
2. W garnku o grubym dnie rozpuścić łyżkę masła z łyżką oleju, wrzucić cebulę i smażyć na wolnym ogniu aż cebula zmięknie, często mieszając łyżką.
3. Dodać ryż i chwilę podsmażyć z cebulą, aż stanie się szklisty.
4. Podgrzać bulion i dodać szafran.
5. Zalać ryż winem i szybko zagotować, następnie dodać bulion, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień  i gotować aż ryż wchłonie płyny.
6. Gdy już prawie cały płyn został wchłonięty, a ryż jest miękki (jeśli nie jest dodać odrobinę więcej bulionu lub wody), wyłączyć ogień i przykryć garnek pokrywka. Zostawić na 2 minuty.
7. Następnie dodać łyżkę masła i parmezan. Dobrze wymieszać do uzyskania ładnej kremowej konsystencji.


A teraz czas na pierwszy Konkurs na Amku-Amku związany z promocją mojego fan-pejdża. Oto jego zasady:

1. Kto jeszcze nie zalajkował, niech lajkuje Amku-Amku na fejsie:) Podajcie jakąś wskazówkę kim jesteście na fejsbuku, jeśli nie jest to ten sam nick/ imię, co tu na bloggerze:)

2. W komentarzu proszę podać trzy słowa w podanych niżej kategoriach:
- kształt
- kolor
- smak
Te wytyczne wpłyną na kształt nagrody, która do was poleci, jeśli się Wam poszczęści:) Zastrzegam sobie prawo do swobodnego odczytywania, a nawet nadinterpretacji tych słówek!

3. Osoby, które nie posiadają bloga, proszę o pozostawienie maila kontaktowego

4. Komentarze można dodawać do 23 marca 2013 do północy.

5. W niedzielę 24 marca ogłoszę wyniki konkursu:
- Pierwsza nagroda poleci do osoby, której wytyczne najbardziej mnie zaintrygują/ zainspirują/ rozśmieszą - cokolwiek, byle by były oryginalne i robiły wrażenie, według mojej subiektywnej oceny, oczywiście:)
- Druga nagroda poleci do osoby, której wytyczne w myśl zasady "urok tkwi w prostocie" od razu podsuną mi pomysł na rodzaj nagrody:)
- Trzecia nagroda trafi do osoby, która ma szczęście w losowaniach:)

Zapraszam do zabawy!

* Przepis przygotowany na podstawie przepisu Nigelli Lawson z książki "Kuchnia" str.355

niedziela, 8 lipca 2012

Kwiaty cukinii w cieście z polewą z białej czekolady

Na ogrodnictwie niestety się nie znam. Dlatego na kwiaty cukinii poluję już od dwóch miesięcy, czyli o wiele za wcześnie... Zaprzyjaźniony Pan na moim osiedlowym ryneczku od tygodni molestowany był pytaniami o cukinię. Bardzo się zdziwił, że interesują mnie tylko kwiaty, ale obiecał, że to się da załatwić:) Najpierw powiedział, żebym przyszła po Zimnej Zośce podpytać, bo dopiero wtedy sadzonki będą wkładane do ziemi. Niestety kolejne dni maja były bardzo chłodne, więc wszystko sie opóźniło. Przy kolejnej okazji dowiedziałam się, że cukinie już rosną w ziemi, ale jeszcze nie kwitną. Natomiast w tym tygodniu okazało się, że kwiaty są i możemy się umówić na "zbiory":) Dlatego wczoraj wracałam z ryneczku cała w skowronkach z bukiecikiem żółtych kwiatów cukinii.


Zdecydowałam się je przyrządzić na trzy sposoby: w samym cieście naleśnikowym, w cieście i ze słodkim nadzieniem oraz w podobnej wersji tylko, że na słono: z serkiem homogenizowanym, kawałkami szynki i oregano. Zdecydowanie zwyciężyła wersja na słodko:) Kwiat cukinii nie ma żadnego dominującego aromatu,toteż to danie to raczej finezyjny sposób na przygotowanie naleśników czy racuszków, niż jakieś odkrycie smakowe. Oczywiście ma wpływ na fakturę placuszka, bo płatki kwiatka stawiają lekki opór przy nagryzaniu - no i są jeszcze względy czysto estetyczne, czyli piękny kolorek po rozkrojeniu takiej kwiatowej paczuszki.


SKŁADNIKI:
- 11-12 kwiatów cukinii (ja dostałam same męskie, na łodyżce, bez zalążka owocu cukinii i ponoć lepiej te zrywać, aby roślina mogła dalej bez przeszkód owocować:)
- ok. 200 g naturalnego serka homogenizowanego
- łyżka cukru pudru
- odrobina cukru wanilinowego
- 2 łyżki płatków migdałowych podprażonych na suchej patelni i pokruszonych
- składniki na ciasto naleśnikowe: mleko, mąka, jajko, szczypta soli i dodatkowo pół łyżeczki proszku do pieczenia - skorzystajcie ze swojego wypróbowanego przepisu wzbogacając go o proszek do pieczenia, ja robię je totalnie na oko, więc trudno mi podać proporcje, ale ciasto powinno być gęstsze niż na tradycyjne naleśniki, aby dobrze otulało kwiat z nadzieniem
- olej do smażenia: najlepiej bezsmakowy i o wysokiej temperaturze spalania, ja użyłam kokosowego
- tabliczka białej czekolady + kilka łyżek mleka


PRZYGOTOWANIE:
1. Kwiaty oczyścić z piasku i ewentualnych żyjątek, wyciąć pręciki - najlepiej nożyczkami (próba wyłamania pręcika palcami kończyła się rozerwaniem kielicha:).
2. Serek wymieszać z cukrem pudrem i migdałami.
3. Przygotować ciasto wg swojego sprawdzonego przepisu, pamiętając o tym że ciasto ma być bardziej gęste niż zazwyczaj i wzbogacone o proszek do pieczenia.
4. Do kielicha kwiatka nakładamy łyżeczkę nadzienia serowego, płatki zakręcamy jak cukierek, zanurzamy w cieście naleśnikowym i smażymy z dwóch stron na złoty kolor na rozgrzanym oleju.
5. Czekoladę rozpuścić w mleku i podawać do świeżo usmażonych placuszków.


piątek, 1 czerwca 2012

Makaron z cukrem i z serem

Z Cukrem i z Serem. Tak, wiem. Powinno się zacząć od tego bardziej konkretnego składnika, czyli Sera, ale nie w przypadku tego dania. To mój smak z dzieciństwa i wtedy zdecydowanie ważniejszym elementem potrawy był jednak Cukier, a skoro dziś Dzień Dziecka, to przecież wolno nam wszystko! Oczywiście ten makaron można przyrządzić bez moich współczesnych udziwnień (pomarańczowy makaron??? woda z kwiatów pomarańczy???) Wersja podstawowa - cukrowo-serowo-maślana jest równie pyszna:)


Dzień Dziecka w mojej małej miejscowości, w której mieszkałam jako dziecko, organizował Gminny Dom Kultury i to, co mi najbardziej utkwiło w pamięci, to możliwość malowania kolorową kredą po jezdni albo po chodniku. Taki konkurs plastyczny w plenerze! Uwielbiałam to! :) Były też tradycyjne konkursy plastyczne, na kartkach i w jednym z nich osobliwie "zabłysnął" mój brat. Wszystkie dzieci oddawały piękne, kolorowe obrazki: z domkami, słoneczkami, pieskami... A mój trzy czy czteroletni brat oddał kartkę pomalowaną całą na czarno... Pani Świetliczanka organizująca konkurs mocno się zaniepokoiła i pokazała tę pracę naszej mamie (w podtekście: rekomendacja wizyty u psychologa:). Jednak owa Pani nie zrozumiała zamysłu artysty: bratu nie wyszedł szkic i zamiast poprosić o nową kartkę, zaczął zamalowywać to, co się nie udało, a to z kolei zrodziło koncepcję namalowania nocnego nieba:) Proste? W dziecięcej główce tak, ale dorośli wszystko komplikują:)


SKŁADNIKI:
- 200g makaronu pomarańczowego (o smaku pomarańczy)
- 200g sera białego, półtłustego
- cukier
- 2 łyżki masła
- łyżeczka wody z kwiatu pomarańczy

PRZYGOTOWANIE:
1. Ugotować makaron wg przepisu na opakowaniu.
2. Biały ser pokruszyć.
3. Na ugotowany makaron wykładamy okruszki białego sera, całość posypujemy cukrem i polewamy przyrumienionym masłem (u mnie "poperfumowane" odrobinką wody z kwiatu pomarańczy:)

Miłego Dnia Dziecka!

środa, 30 maja 2012

Łazanki z młodą kapustą i szynką szwarcwaldzką

Obiad pachnący zielenią. Zielenią młodej kapusty, świeżego koperku i lubczyku. Nawet własnoręcznie wykonane łazanki nie są problematyczne, nie dajcie się zwieść. Takie danie robi się szybko i łatwo, a nagrodą jest pysznie świeży i zielony smak. Miśku spróbował najpierw nieśmiało, jeden kęs, potem drugi: "Mmm, ale dobre, sama robiłaś makaron?" :) Ano sama...


Młoda kapusta daje tyle możliwości... Pyszna jest z niej zupa (klik), mimo iż wolę kwaśne kapuśniaki - ta jest wiosennym wyjątkiem potwierdzającym regułę. Danie, na które pozwalam sobie raz w roku, to kapusta duszona ze śmietaną, masełkiem, koperkiem i szczypiorkiem - po prostu pycha:)))) Wersja light to nowoodkryta surówka z tej zielonej główki z dodatkiem mięty i limonki - takie kapuściane mohito:) Gorąco polecam!


SKŁADNIKI (2 porcje)
łazanki:
- 220 g mąki pszennej
- 1 małe jajko
- 1/4 szklanki wody
- sól
- łyżka oleju

kapusta:
- pół główki młodej kapusty
- mały pęczek koperku
- łyżka posiekanego lubczyku
- 2-3 plasterki szynki szwarcwaldzkiej (lub innej dojrzewającej, mocno wędzonej)
- 50 g masła
- filiżanka wody
- sól, pieprz

PRZYGOTOWANIE:
1. Z mąki, szczypty soli, jajka i wody zagnieść ciasto na stolnicy, powinno być dość jednolite i elastyczne. Z ciasta uformować kulę i odłożyć na 20 minut przykryte czystym ręczniczkiem.
2. Kapustę poszatkować, wrzucić do garnka wraz z masłem i filiżanką wody - dusić na wolnym ogniu.
3. Dodać lubczyku, posiekanego koperku, lekko osolić i dodać pieprzu.
4. Plasterki szynki pokroić na cienkie paski i dodać do kapusty.
5. Kapustę gotować tak długo, aż większość wody z niej odparuje.
6. Wstawić osoloną wodę na łazanki.
7. Stolnicę podsypać obficie mąką, kulę ciasta na łazanki równomiernie rozwałkować na dość cienki placek, który następnie kroimi małe romby bądź kwadraty.
8. Tak powstały makaron oprószamy dodatkowo mąką pozostałą na stolnicy, rozdzielając delikatnie łazanki palcami.
9. Do gotującej się wody dodajemy łyżkę oleju i wrzucamy makaron, delikatnie mieszając widelcem, aby łazanki się nie posklejały.
10. Gotujemy 2-3 minuty od wypłynięcia na powierzchnię i gdy woda ponownie zawrze.
11. Ugotowane łazanki wymieszać z kapustą i podawać na ciepło:)


sobota, 19 maja 2012

Kurczak z ziemniakami i chorizo

Czasem najlepsze są takie obiady, które robią się same. Przygotowanie zajmuje parę minut, godzinka w piekarniku, a potem uczta na talerzyku. Człowiek wtedy jest tak szczęśliwy, że nawet nie czuje, że rymuje:) Danie jednogarnkowe. A raczej jednonaczyniowe...


To kolejny przepis z "Kuchni" Nigelli, z tą różnicą, że ona zrobiła to danie wykładając wszystkie składniki na dwie blaszki (wówczas w trakcie pieczenia należy zamienić górną blaszkę z dolną w połowie czasu przygotowania potrawy). Ja zmniejszyłam nieco proporcje składników, dlatego wszystko zmieściło się w jednym naczyniu żaroodpornym. Pod koniec pieczenia zdjęłam pokrywkę, aby ziemniaki, cebulka i skórka kurczaka nieco się zarumieniły:) Jak radzi Nigella: "Ciesz się łatwością wykonania tych potraw, wrzucasz wszystko do pieca i wyjmujesz już gotowe" :) Urok tkwi w prostocie!


SKŁADNIKI (podaję proporcje Nigelli, czyli 6 porcji, można dowolnie zmniejszyć, moje uwagi w nawiasach):
- 2 łyżki oliwy
- 12 udek kurczaka z kością i ze skórą (ze zdjęć wynika z książki, że chodzi o samo udko bez pałki, ja z kolei użyłam same pałki)
- 750 g kiełbasek chorizo, w całości jeśli są małe, lub pokrojonych ma kawałki ok. 4cm (jeśli akurat nie mamy chorizo, można użyć podsuszanej cienkiej kiełbasy pepperoni, lub zapytać o jakąś inną pikantną kiełbasę typu hiszpańskiego lub węgierskiego, w ostateczności pasują też pikantne kabanosy:)
- 1 kg młodych ziemniaków (dobre będą nawet te marokańskie, bo młode po prostu szybciej się upieką)
- 2 czerwone cebule (można użyć białej, tak jak ja:)
- 2 łyżeczki suszonego oregano
- skórka starta z jednej pomarańczy

PRZYGOTOWANIE:
1. Nagrzej piekarnik do 220stopni. Wlej oliwę do naczynie lub na blaszki i nasmaruj nią skórkę kurczaka, potem ułóż kurczaki skórka do góry.
2. Dodaj pokrojoną kiełbasę chorizo, ziemniaki (większe przekrój na połówki) i cebule pokrojone w ćwiartki. Posyp całość oregano i startą skórką pomarańczy.
3. Piecz przez godzinę, w trakcie można zajrzeć do piekarnika i podlać mięso wypływającym sosem (jeśli robimy danie w naczyniu żaroodpornym pod koniec pieczenia zdejmujemy pokrywkę, aż wszytsko się ładnie zarumieni).


niedziela, 13 maja 2012

Makaron z kurczakiem, szparagami i szałwią

Nie tylko sezon rabarbarowy rozpoczął się w naszej kuchni:) Od końca kwietnia zajadamy się szparagami, na przemian białymi i zielonymi:) Niestety skończyły się czasy, kiedy mogłam sama jedna zjeść cały pęczek szparagów okraszonych bułką tartą i przyrumienionym masełkiem... Od niedawna wielbicielem tych dostojnych łodyżek jest także mój Miśku:) I dzielimy ten pęczek na dwoje:) Szkoda tylko, że dzielenie się smakołykami, tak jak dzielenie się radościami, nie powoduje namnażanie się smakołyków, tylko ich ubytek;P


Ze szparagami jest tylko jeden problem, muszą być naprawdę świeże, bo inaczej ich łykowatość psuje całą radość jedzenia. W sobotę udało mi się kupić tak świeże zielone szparagi, które po ugotowaniu były tak niewiarygodnie kruche! i jędrne! i niełykowate!, że postanowiłam już nigdy nie ufać naszemu Śpiewającemu Panu z Warzywniaka (tak, rano śpiewa sobie piosenki o miłości rozkładając towar przed witryną sklepową i zawsze z uśmiechem życzy "miłego dnia", gdy idę do pracy, ale nie zmienia to faktu, że potrafi on kłamać... jak z nut:). "Młode, świeże, nawet nie trzeba obierać..." - tak, a potem przeżuwasz i przeżywasz, że niepotrzebnie go posłuchałaś... A oto jeden z naszych szparagowych obiadków...



SKŁADNIKI:
- makaron (u mnie kolorowe penne)
- 2 piersi kurczaka
- pęczek białych szparagów
- sok z połowy cytryny
- kilka listków szałwii
- 300 ml śmietany 12%
- sól, pieprz
- łyżka masła
- 2 łyżki oliwy z oliwek

PRZYGOTOWANIE:
1. Makaron ugotować al dente według przepisu na opakowaniu.
2. Pierś kurczaka pokroić w kostkę. Szparagi obrać do 3/4 wysokości, odciąć ok. centymetr dolnej końcówki każdego szparaga (czasem więcej, szczególnie jeżeli końcówka jest twarda, zdrewniała) i pokroić na 2-3 centymetrowe kawałki.
3. Na patelni rozgrzać oliwę i masło. Skręcić ogień, wrzucić listki szałwii i chwilę podsmażyć.
4. Dodać kurczaka i szparagi, oprószyć solą i pieprzem.
5. Gdy mięso jest usmażone, dodać sok z cytryny, szparagi powinny puścić trochę wody (jeśli nie, to podlewamy odrobiną), chwilę dusić pod przykrywką.
6. Na koniec dodać śmietanę, nadal gotując wszystko na wolnym ogniu, tylko tak aby śmietana się zagrzała, ale nie zawrzała. Ewentualnie jeszcze doprawić do smaku. Danie jest gotowe, gdy szparagi będą miękkie.
7. Podawać z makaronem.

wtorek, 8 maja 2012

Meksykańska sałatka taco

Sałatka taco* to ciężki grzech dietetyczny, ale zapewniam Was - warto było tak zgrzeszyć, oj warto było :))) Jest lubieżnie smaczna!!! To prawdziwy comfort food dla... faceta:) (i dla mięsożernych kobitek, takich jak ja - wraz z wiosną wrócił mój apetyt na mięso:))) Zatem: wołowina, ser i chipsy! No dobra, są też te... te warzywa, ale one tylko wspomagają mięsną ucztę, są jak przyprawa - a nie sedno sałatki! [tu diabełek nad lewym ramieniem zanosi się złowieszczym śmiechem]. Jeżeli ułożymy mięso na sałacie, to nie ryzykujemy nawet, że nachosy nasiąkną sosem i zmiękną (czego szczerze nie znoszę w niektórych "meksykańskich" restauracjach, które obok Meksykanina nawet nie leżały:).


Taka sałatka świetnie się sprawdza jako danie główne. Dlatego można ją zjeść bez wyrzutów sumienia:) [tu aniołek nad prawym ramieniem potakuje głową z aprobatą]. W zależności od tego, jak bardzo pikante grzeszki lubicie, można wybrać nachosy paprykowe lub dodać więcej chilli do mięsa. My wybraliśmy wersję łagodną. Wierzcie lub nie, ale Michu zjadł cały ten półmisek, który widać na fotkach, mimo iż początkowo wydawało mi się, że to porcja dla dwojga:) Wszystkim, którzy się jeszcze wahają, czy zrobić coś takiego na obiad swoim mężczyznom czy nie, udzielam zaocznie absolucji i dobrej rady: zróbcie to! [rajski wąż przyklasnąłby temu kuszeniu, gdyby tylko nie został był pozbawion odnóży]. Przepis z czystym sumieniem dodaję do akcji "Hola Mexico 2".


SKŁADNIKI (porcja na 1 duży półmisek + 1 zwykły talerz obiadowy):
- 250g mielonego mięsa wołowego
- pół poszatkowanej cebuli
- drugie pół cebuli pokrojone na talarki/krążki
- pół malej główki salaty lodowej pokrojonej w paski
- 2 pomidory pokrojone w kostkę
- 1 szklanka startego cheddara
- 2 łyżki mleka
- 2 łyżeczki kwaśnej śmietany 12%
- 1 małe awokado pokrojone w kostkę (opcjonalnie)
- dwie garście czarnych oliwek poszatkowanych
- pół puszki czerwonej fasoli (przepłukanej i odsączonej z zalewy)
- opakowanie 200g nachosów (u nas o smaku serowym)
- łyżka szczypiorku do ozdoby
- pół szklanki przecieru pomidorowego
- szczypta kuminu
- szczypta papryki chilli
- sól i pieprz
- oliwa do smażenia

PRZYGOTOWANIE:
1. Cebulę usmażyć z wołowiną na oliwie do zbrązowienia (ok. 10 minut na wolnym ogniu, rozdrobnić mięso, aby uniknąć dużych grudek).
2. Dodać przecier pomidorowy, osolić, dodać pieprzu, kuminu i chilli - smażyć kolejne 10 minut, lub do czasu, aż przecier lekko odparuje, zgęstnieje i otuli gęsto kawałki mielonego mięsa.
3. Starty cheddar rozpuścić w innym garnuszku z dwoma łyżkami mleka.
4. Na talerzach (3 obiadowe) rozłożyć warstwowo:
- nachosy
- sałatę lodową
- pomidory
- fasolę
- czarne oliwki
- mięso mielone
- krążki cebuli
- po łyżeczce śmietany na czubek tej sałatkowej góry
- całość posypać częścią szczypiorku dla ozdoby
5. Całość polać roztopionym cheddarem tworząc serową pajęczynkę:)



* "Przewodnik kulinarny Pascal - Meksyk", Andrzej Rudnicki-Sipyłło, Ewa Rusek, s.74

czwartek, 19 kwietnia 2012

Drożdżowe sakiewki

Dziś pomysł na nieco inne pierogi. Drożdżowe. W kształcie piramidek. To remake piecuchów. Takie mini calzone, ale z nadzieniem pierogowym. Smakują na ciepło ze śmietaną, jak i na zimno, jako miła przekąska:) Pierwszy raz robiłam taki typowy polski farsz mięsny i wyszedł, nie chwaląc się, super! Dodam, że jestem bezwzględnym zwolennikiem pierogów ruskich i w pierogarniach nigdy nie zamawiam innych pierogów, bo mięsny farsz zazwyczaj jest... bezsmakową papką. Dlatego postawiłam sobie za punkt honoru odpowiednie doprawienie mojego farszu. Z pomocą przyszła mi gotowa mieszanka przypraw do wieprzowiny, trochę maggi i przysmażona na złoto cebulka (czyli sekret mojego ulubionego farszu ruskiego).


A skąd ten kształt? Chciałam spróbować czegoś innego, a ostatnio widziałam filmik jak się lepi samosy i jakoś tak mi się skojarzyło. Jest to o tyle wygodne, że nie trzeba wycinać kółek i wielokrotnie wałkować ciasta. Wystarczy podzielić ciasto na 5 części, uformować z niego kulkę i rozwałkować ją tak, aby powstało koło, troszkę większe od dłoni.  To kółko kroimy na cztery części, chwytamy w dłonie jedną ćwiartkę i zlepiamy półokrągły brzeg - powstaje mała sakiewka, do której nakładamy farsz, następnie zamykamy sakiewkę, zlepiając pozostałe dwa brzegi - tak by powstała mała piramidka. Można ją jeszcze postawić na stolnicy i uformować bardziej kształtną piramidę.


SKŁADNIKI (na 20 pierogów):
ciasto:
- 500g mąki pszennej
- 30g świeżych drożdży
- 200ml wody
- 2 łyżki oleju
farsz:
- 25dkg karkówki
- 1 marchewka
- 1 pietruszka
- listek laurowy, ziele angielskie, pieprz w ziarnach
- 2 łyżki ugotowanej kaszy jaglanej
- łyżka masła
- magii
- przyprawa do mięsa wieprzowego
- sól
- 1 cebula, poszatkowana i usmażona na maśle na złoto
- olej do posmarowania formy i pierogów z wierzchu
do podania:
- kwaśna śmietana homogenizowana

PRZYGOTOWANIE: 
1. Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie. Z mąki usypać kopczyk, po środku zrobić dziurkę, dodać 2 łyzki oliwy i 0,5 łyżeczki soli, a następnie wlać w nią drożdże.
2. Ciasto energicznie zagniatać i wyrabiać przez około 10-15 minut.
3. Gdy ciasto zrobi się gładkie, uformować z niego kulę i ułożyć ją w misce nasmarowanej oliwą, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na około 40-60 minut.
4. W międzyczasie przygotować farsz: karkówkę gotować przez około 1,5 godziny razem z marchewką, pietruszką, liściem laurowym, 2 ziarnami ziela angielskiego i 3-4 ziarnami pieprzu.
5. Ugotowane mięso zmielić lub zmiksować blenderem wraz z masłem, połową marchewki, połową pietruszki i kaszą jaglaną. Gdy składniki dobrze się połączą, można doprawić farsz przyprawą do mięsa wieprzowego (chyba że mamy jakiś inny sprawdzony zestaw przypraw), magii i w razie potrzeby dosolić. Na koniec dodajemy usmażoną na złoto cebulkę wraz z pozostałym tłuszczem i całość mieszamy.
6. Włączamy piekarnik na 200 stopni. Przygotowujemy formę: wykładamy ją papierem do pieczenia i smarujemy olejem.
7. Gdy ciasto drożdżowe wyrośnie należy je podzielić na 5 części i rozwałkować, aby uformować sakiewki -> patrz instrukcja powyżej (pomiędzy dwoma pierwszymi zdjęciami), można też wycinać kółka i lepić jak tradycyjne pierogi. Ulepione sakiewki smarujemy olejem przy pomocy pędzelka.
8. Pierogi pieczemy około 15 minut, aż zaczną się złocić na wierzchu:) Podajemy z kwaśną śmietaną.



niedziela, 26 lutego 2012

Tagiatelle z sosem pieczarkowym i karmelizowaną cebulą

Cebula. Warzywo pełne zalet. Chroni przed chorobami. Nadaje wyjątkowy smak potrawom. Tak, cebula potrafi czynić cuda! Przepowiada pogodę, bo grubość łupiny wskazuje na to jaka będzie zima. Znana od zamierzchłych czasów. Dodawała smaku skromnej strawie egipskich chłopów. Była walutą, w której dostawali zapłatę robotnicy budujący piramidę Cheopsa. Faraon dodawał w gratisie czosnek i nać pietruszki. "W podróż w zaświaty wyruszało się również z zapasem cebuli, starannie spowitej w opaski niby mała mumia"*.


Cebula. Używana jako lek, jako przyprawa i... jako słodki dodatek do zwykłej potrawy. Właściwie, to makaron z sosem pieczarkowym był tylko pretekstem, abym w końcu zajęła się karmelizowaniem cebuli:) Proces karmelizacji to dla mnie proces uszlachetniania cebuli. Z ostrego, wyciskającego łzy warzywa, nagle staje się ona czystą słodyczą, bogatą w niezwykły smak i aromat! Polecam każdemu, kto jeszcze nie spróbował. Można karmelizować zarówno cebulę białą, jak i czerwoną. Zależy jaki efekt chcemy uzyskać na talerzu. Ja, dla kontrastu z białym sosem, wybrałam czerwoną i dusiłam ją tak długo, aż nabrała tej głębokiej bakłażanowej barwy.


 SKŁADNIKI 
(na makaron z sosem pieczarkowym):
- makaron wstążki
- 0.5 kg średniej wielkości, świeżych, białych pieczarek
- 250-300 ml kwaśnej śmietany 18%
- sól, pieprz
- masło, oliwa
(na karmelizowaną cebulę, na podstawie przepisu Rocharda Bertineta, z książki "Cook"):
- 1 duża czerwona cebula
- łyżeczka kremu balsamicznego
- 1 mały listek laurowy
- płaska łyżeczka cukru
- oliwa, masło do smażenia
- ociupinka soli

PRZYGOTOWANIE:
1. Pieczarki dobrze umyć i pokroić na cienkie plasterki
2. Rozgrzać patelnię i rozpuścić masło z oliwą.
3. Pieczarki dodajemy partiami, tak aby się nie rumieniły, a nadmiar wody szybko odparowywał, często mieszamy. Osolenie pieczarek powoduje, że szybciej oddają wodę, więc można je wstępnie lekko posolić.
4. Na koniec dodajemy śmietanę, tak aby się tylko zagrzała, a nie zawrzała. Doprawiamy ostatecznie solą i pieprzem.
5. Cebulę obieramy i kroimy na talarki. Rozdzielamy krążki, a te najbardziej środkowe ("szczypiorkowe") wyrzucamy, bo najpewniej się przypalą.
6. Na zimną patelnię wrzucamy cebulę i pozostałe składniki na "karmelizowaną cebulę" podane wyżej, i na wolnym ogniu wszystko podgrzewamy. Ogień powinien być naprawdę minimalny i musimy całość często mieszać. Najlepiej robić to w garnku o grubym dnie, albo na dobrej patelni. Brzegi patelni będą mniej nagrzane niż środek, więc można cebulę rozmieszczać właśnie na brzegach. Karmelizowanie jednej cebuli zajęło mi 20 minut, ale wg przepisu Bertineta na 6 cebul, cały ten proces może zająć od pół godziny nawet do godziny. Cebula najpierw powinna się zeszklić, ale cały czas musimy uważać aby się nie zaczęła rumienić i przypalać. Ostatecznie, karmelizowałam tak długo aż na tej czerwonej cebuli nie było widać ani kawałeczka białej, wewnętrznej części. Wyszło pysznie.
7. Gdy widzimy, że cebula jest już prawie gotowa (ja to zauważyłam po około 10-12 minutach), wstawiamy wodę na makaron i gotujemy go wg przepisu na opakowaniu (mój był 8-minutowy). Cały czas pilnujemy cebuli.
8. Po około 20 minutach zdejmujemy cebulę z ognia. Podgrzewamy sos pieczarkowy. 
9. Makaron polewamy sosem, na wierzchu kładąc porcyjkę karmelizowanej cebuli i gotowe!



*M. Toussaint-Samat "Historia naturalna i moralna jedzenia", wyd. WAB, Warszawa 2008, s.67-68 (cały akapit przygotowany na tej podstawie)

wtorek, 31 stycznia 2012

Stroganow z kurczaka

Ja tych mrozów nie zamawiałam. Niech ten kto zamawiał złoży reklamację, że za duże... Poranny tramwaj do pracy bez ogrzewania, a jakże! W końcu moda zapoczątkowana przez PKP się przyjęła: grzejemy na maksa tylko wtedy, gdy na dworze też jest ciepło... I do tego ten wiatr wzmagający odczucie zimna... Gdy wracam popołudniu do domu, myślę sobie: "ociepliło się?". No tak, temperatura wzrosła z -12 do -6, a różnicę już się czuje... To tytułem marudzenia na wstępie:)


Po takim przemarznięciu chętnie sięga się po coś ciepłego do jedzenia:) Cokolwiek, byle szybko:) Polecam ten błyskawiczny obiad (19 minut) według Jamiego Olivera:) Słowo zachęty od autora przepisu: "Danie to jest naprawdę smacznym połączeniem francuskiej potrawki i rosyjskiego stroganowa"*. So true...

SKŁADNIKI:
- sól morska i świeżo zmielony pieprz
- 150 g ryżu
- 1 duży por
- duża garść pieczarek brązowych lub boczniaków (użyłam zwykłych pieczarek)
- 2 filety z piersi kurczaka
- oliwa, masło
- kieliszek białego wina
- pęczek natki pietruszki
- 285 ml chudej śmietany
- pól cytryny

PRZYGOTOWANIE:
1. Wstawiamy ryż i gotujemy wg przepisu na opakowaniu.
2. Pora kroimy wzdłuż na cztery części i drobno siekamy.
3. Pieczarki kroimy w plasterki.
4. Piersi kurczaka kroimy w kawałki wielkości małego palca.
5. Rozgrzewamy na ogniu patelnię, wlewamy oliwę i dodajemy masło.
6. Dodajemy pora, szczyptę soli i pieprzu i wlewamy wino i małą szklankę wody. Dusimy 5 minut przykryte luźno folią.
7. Siekamy pietruszkę (z łodyżkami).
8. Ściągamy folię, dodajemy mięso, większą część pietruszki, śmietanę i grzyby. Całość doprowadzamy do wrzenia, a następnie zmniejszamy ogień i dusimy 10 minut. Przed podaniem dodajemy do sosu sok z połowy cytryny - doprawiamy do smaku.
9. Podajemy z ryżem:)



* J.Oliver "Po prostu gotuj", str. 34

sobota, 12 listopada 2011

Kaszotto pieczarkowe z gomasio

Jesień to pora roku, kiedy chętniej sięgam po kaszę. Z grzybami. Z pieczarką brunatną, która różni się od zwykłej na pewno kolorem kapelusza. A nie na pewno, smakiem, ta brunatna pieczarka wydawała się mieć bardziej grzybowy aromat, ale to mogło być tylko złudzeniem... W końcu pieczarka to grzyb, a grzyb to czarci twór...


"Grzyb, który może być cudownym przysmakiem albo gwałtownie działającą trucizną, w starożytności cieszył się wielkim szacunkiem. Pojawienie się grzybów po jesiennych deszczach czy burzach kryło w sobie tajemnicę - zrodzone z pioruna! - bo przecież nie widać było ani pąków, ani owoców. Faktycznie grzyb jest owocem, zwanym karpoforem. Średniowiecze, zaprzątnięte diabelskimi sztuczkami, uznało grzyby za dzieło czarownic, a alchemicy szukali w nich tajemnicy stworzenia: życia odrodzonego przez zgniliznę, przez śmierć."*

SKŁADNIKI:
- szklanka kaszy pęczak
- 200 g pieczarek (ja użyłam brunatnych)
- pół cebuli
- pieprz, sól
- gomasio (jak zrobić: KLIK)
- parmezan (opcjonalnie)

PRZYGOTOWANIE:
1. Pęczak opłukać i namoczyć na około 3-4 godziny.
2. Po tym czasie odcedzić, wrzucić do garnka i zalać wodą, tak aby przykrywała kaszę na około 1.5 do 2 centymetrów i gotować na małym ogniu. Delikatnie osolić (gomasio też zawiera trochę soli).
3. W czasie jak kasza się gotuje siekamy powoli pieczarki w drobną kosteczkę i dodajemy partiami do kaszy.
4. Na koniec szatkujemy połówkę cebuli i dodajemy do kaszotto. Gotujemy tak długo, aż kasza wchłonie całą wodę. Pod koniec można wyłączyć gaz i zostawić na trochę, pęczak na pewno wchłonie resztę wody:)
5. Doprawiamy pieprzem i startym parmezanem.
6. Podajemy kaszotto posypane gomasio.


* "Historia naturalna i moralna jedzenia", Maguelonne Toussaint-Samat, Warszawa 2002, wyd. W.A.B., s.58

sobota, 22 października 2011

Serowe bliny z surimi i kawiorem

Miłość od pierwszego wejrzenia. Obiektem westchnień stały się placki. Puszyste jak kobiety Rubensa. Serowe love. Po raz pierwszy ujrzałam je na blogu Magdy K. i od razu postanowiłam je zrobić, jeszcze tego samego dnia. Zrobiłam to i nie żałuję. Fotka może nie za bardzo oddaje to, jak bardzo są genialne - fotografowałam przy sztucznym świetle i dlatego wyszło to średnio, ale zapewniam że są dobre, sycące (z podanych proporcji wyjdzie 12 placków, czyli 3 porcje na pewno, a 4 porcje na mniejszy apetyt - więc nie trzeba długo stać nad patelnią). Polecam i zmykam, bo jestem w gościach i tylko na moment się wyrwałam do komputera:)


SKŁADNIKI:
bliny:
- 175 g mąki pszennej pełnoziarnistej
- 300 ml mleka
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżeczki mielonej gorczycy (ja dodałam grubo mielonej własnoręcznie w moździerzu)
- 150g tartego cheddara (ja dodałam zwykły żółty ser, ale pewnie ser o intensywnym smaku byłby lepszy)
- spora garść posiekanego szczypiorku + do posypania na talerzu
- białka z 4 jajek
- tłuszcz do smażenia
dodatki:
- 8 paluszków surimi (paluszki krabowe)
- łyżeczka szczypiorku
- łyżeczka majonezu
- łyżeczka soku z cytryny + opcjonalnie: odrobinka skórki z cytryny
- pieprz
- czarny kawior

PRZYGOTOWANIE:
1. W misce wymieszać mleko, mąkę i proszek do pieczenia. 
2. Następnie dodać gorczycę, starty żółty ser i szczypiorek.
3. Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli i dodać do ciasta - wszystko starannie wymieszać.
4. Usmażyć małe placki (po 3-4 na patelni).
5. Propozycja podania: przygotowujemy sałatkę z surimi - paluszki krabowe drobno siekamy, dodajemy majonez, szczypiorek i sok z cytryny (+ opcjonalnie skórka). Podajemy z łyżeczką sałatki i kleksem z czarnego kawioru.

Naleśnikowa sobota

sobota, 15 października 2011

Pełnoziarniste leniwe pierogi

Pochwała prostoty i swego nie znacie. A może znacie, ale nie pamiętacie. A może jemy tak tylko u mamy, u babci... Przy tylu finezyjnych przepisach wokół warto czasem wrócić do podstaw. Okazuje się bowiem, że pierogi leniwe zrobiłam dziś po raz pierwszy w życiu :) Nawet Miśku mało narzekał, że obiad jest bezmięsny;)


Moje leniwe są z białego półtłustego twarogu, z mąką pełnoziarnistą, polane przyrumienionym masełkiem i posypane brązowym cukrem:))) Kto czytał "Sekretny język kwiatów", ten wie, że ten cyklamen na zdjęciu wyżej oznacza nieśmiałą nadzieję. Mam nieśmiałą nadzieję, że taka wersja leniwych pierogów przypadnie i wam do gustu:)


SKŁADNIKI:
- 0,5 kg białego sera półtłustego
- 2 jajka
- opakowanie cukru waniliowego
- 200g mąki pszennej pełnoziarnistej + trochę do posypania stolnicy
- 3-4 łyżki masła roztopionego do polania na talerzu
- szczypta soli
- brązowy cukier

PRZYGOTOWANIE:
0. Wstawiamy na gaz wodę w dużym  garnku, należy ją lekko osolić.
1. Ser przełożyć do miski, wbić 2 jajka i rozetrzeć na w miarę gładką masę przy pomocy tłuczka do ziemniaków lub drewnianą kulą do ucierania ciasta.
2. Dodać cukier waniliowy, szczyptę soli i mąkę - ponownie ucierać. 
3. W efekcie otrzymujemy dość lepkie ciasto, które przekładamy na posypaną mąka stolnicę i formujemy wałek (mi wyszły dwa), lekko go spłaszczamy i odcinamy po skosie równe kawałki ciasta.
4. Gdy woda się zagotuje, wrzucamy do niej leniwe pierogi, czekamy aż wypłyną z dna na powierzchnię i gotujemy jeszcze minutkę albo dwie.
5. Leniwe podajemy polane masełkiem i posypane cukrem.


niedziela, 9 października 2011

Kawior. Gunkan maki.

Gdy po raz pierwszy ujrzałam gunkan maki od razu chciałam je zrobić. Łódeczki z ładunkiem pomarańczowych perełek, a do tego ogórkowy żagielek... Cudo! Wszystko fajnie, tylko że ja nie jestem miłośnikiem sushi:) To mnie jednak nie powstrzymało... Miłośnikiem tego dania jest u nas Miśku, a i Gosia ze Smaków Alzacji lubi eksperymenty, więc postanowiłam wykorzystać sytuację i zorganizować w domowym zaciszu sushi party:P


To ciekawe doświadczenie, poznać wirtualną koleżankę. Znamy się tylko z... bloggera, można sparafrazować piosenkę. Takie spotkania są niezwykle inspirujące: wymiana doświadczeń, kulinarne opowieści i rozmowy o wszystkim:) Dwa tygodnie temu widziałyśmy się po raz pierwszy. Dziś po raz drugi. Moja imienniczka przyniosła pyszną jabłkowo-cytrynową tartę (został kawałeczek do jutrzejszej kawki, jupi!) i przyrządzonego po azjatycku śliwkowo-pikatnego kurczaka dla sushi-niejadków takich jak ja i mężczyzna Gosi:)

Ja zaś przygotowałam sushi, a tym po raz pierwszy: gunkan:) Nad kształtnością łódeczek muszę jeszcze popracować, to wyszło dopiero na fotkach. Wyglądają jak worki na śmieci z ikrą w środku, hehe;) No i do listy życzeń dopisuję profesjonalny, mega ostry nóż! Ogórkowe pióropusze powinny być cienkie jak mgiełka, a wyszły tak, jak widać na załączonym obrazku:)



SKŁADNIKI:
(gunkan robi się "przy okazji" robienia innych rodzajów sushi, więc proporcje ryżu i glonów podaję na "całość" z czego należy poświecić np. 2 listki nori i 10 małych, podłużnych wałeczków ryżu na gunkan)

- specjalny ryż do sushi (500g)
- glony nori (8-10 listków)
- marynowany imbir
- ocet ryżowy
- sos sojowy
- wasabi
- ogórek zielony
- ikra łososia
- pół filiżanki wina ryżowego, można zastąpić białym wytrawnym/ półwytrawnym
- cukier, szczypta soli

PRZYGOTOWANIE:
1. Przygotowujemy zaprawę do ryżu: mieszamy 6 łyżek octu ryżowego, 5 łyżek cukru, szczyptę soli.
2. Przygotowujemy ryż: 
- ryż dokładnie opłukać pod zimną wodą, pocieramy ręką ziarenka ryżu, aby pozbyć się jak największej ilości 'pyłu ryżowego'
- zalać wodą i namoczyć przez 30 minut
- odlać wodę, przełożyć na patelnię, zalać 2,5 szklanki wody, zagotować i przez 3 minuty gotować pod przykryciem na dużym ogniu, następnie skręcić ognień, gotować jeszcze przez 10 min, potem wyłączyć całkiem, i pozostawić na 15 minut aby ryż "doszedł"
- na koniec ryż powinien jest sklejony, ale ziarenka są w całości i nie rozpadają się:)
- następnie przyprawiamy ryż przygotowaną wcześniej zaprawą do ryżu
3. Z części ryżu lepimy małe wałeczki o długości około 2 cm (około 10 sztuk).
4. Listek nori tniemy nożyczkami na około 5 pasków.
5. Ikrę łososia przekładamy do miseczki i zalewamy na 2-3 minuty białym winem. Potem odsączamy.
6. Przygotowujemy pióropusze z ogórka wg tego filmu, 1 minuta 44 sekunda filmu:) ps. nie wiem w jakim języku gość mówi, ale wszystko zrozumiałam, w razie jakby co, to pytajcie w komentarzach:) Filmik genralnie prezentuje jak lepić gunkan maki:)
7. Przygotowujemy miseczkę z wodą. Owijamy wałeczek ryżu paskiem z nori, końcówkę nori przyklejamy przy pomocy wody. Dociskamy ryż w "łódeczce" do dna, nakładamy łyżeczką ikrę łososia, na końcu łódeczki wciskamy ogórkowy żagielek. Z wasabi lepimy mała kuleczkę, którą zdobimy gunkan maki. Gotowe!


Gosiu, dziękujemy Wam za odwiedziny:))) 

Miłego wieczorka! Kawiorowy przepis dodaję do akcji na Durszlaku:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...