Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jajko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jajko. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 czerwca 2017

Placuszki z botwiną i ricottą

Ciepłe dni tej wiosny dotarły do nas nieco później i dopiero teraz widać na osiedlowym ryneczku wysyp nowalijek. Skoro wiosna się rozkręca nie może zabraknąć naszej sezonowej odsłony wspólnego gotowania - wraz z Alą, Kamilą, Magdą i Marzeną zapraszamy na Jarskie Dania na Cztery Pory Roku - Wiosna.


 

Jeśli zaś chodzi o moje różowe placuszki, to jest to idealne danie w te upalne majowe dni. Placuszki są pulchne nawet gdy lekko przestygną, a ricottę możemy przygotować wcześniej i wstawić do lodówki, otrzymany wtedy placuszki z serkiem a'la chłodnik:) Młodą botwinkę zjedzmy na surowo. Jestem świeżo po lekturze "Food Pharmacy" i jedzenie większej ilości surowych warzyw to moje mocne postanowienie:)



SKŁADNIKI:
Różowe naleśniki 
- 3/4 szklanka mleka
- 1 jajo
- 1/2 szklanki gazowanej wody
- płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 szkl mąki
- 4 małe buraczki z pęczka botwinki (starte na tarce o małych oczkach)
- 1-2 łyżki zakwasu buraczanego (można zastąpić łyżka soku z cytryny lub octu winnego)
- szczypta soli

Ricotta z botwinką:
- ok. 200g sera typu ricotta 
- pół pęczka koperku 
- kilka najmłodszych listków botwinki z łodyżkami
- ząbek czosnku 
- 2-3 łyżki serka homogenizowanego lub mleka 
- sól i pieprz do smaku 

PRZYGOTOWANIE:
1. Jajko zmiksować z solą, następnie dodać mleko, mąkę, proszek do pieczenia i starte buraczki. Wszystko zmiksować ponownie, a następnie delikatnie dolewać wodę gazowaną dalej miksując do uzyskania odpowiedniej konsystencji ciasta naleśnikowego (jak mówi Magda Gessler: podnosząc łyżkę pionowo – powinno spływać i jednocześnie pokrywać powierzchnię łyżki).
2. Na rozgrzanej patelni delikatnie natłuszczonej smażymy małe placuszki (mi wyszło ok. 15).
3. Przygotować serek: liście botwinki wraz z łodyżkami i koperek drobno posiekać, czosnek przecisnąć przez praskę, dodać wszystko do serka, podusić widelcem i dokladnie wymieszać. Żeby serek nie był sypki, dodać trochę mleka lub serka homogenizowanego, aby masa serowa była  bardziej zwarta. Na koniec doprawiamy wszystko do smaku solą i pieprzem.
4. Placuszki podajemy ze sporą łyżką serka.


wtorek, 28 lutego 2017

Gałuszki z duszonymi warzywami

Końcówka zimy jest wyjątkowo ciepła w tym roku. Choć za oknem pochmurno w powietrzu czuć już nadchodzącą wiosnę. W takie dni lubię jeść rozgrzewające dania, które w pełni wykorzystują przednówkowe resztki warzyw korzeniowych, a jednocześnie pozwalają się urozmaicić importowanymi paparykami, bakłażanami czy zakonserwowanymi pomidorami, które jeszcze pamiętają swe dojrzewanie w słońcu i cieszą nas słodyczą.

 

Dziś zapraszam Was wraz z dziewczynami: Magdą, Alą, Kamilą i Marzeną na kolejną sezonową podróż, tym razem przez Jarskie Dania na Cztery Pory Roku. W odsłonie (jeszcze) zimowej, proponuję Wam gałuszki, bardzo uroczej kluseczki, na duszonych warzywach z dużą dawką rozgrzewających przypraw.


SKŁADNIKI:
Gałuszki
- 1 jajko
- 1 łyżka oleju
- 1 łyżeczka soli
- 200g mąki pszennej
- ok. 100ml letniej wody
Duszone warzywa w sosie pomidorowym
- 1 mały bakłażan
- 1 mała papryka żółta i 1 zielona 
- 2 marchewki
- 1 korzeń pietruszki
- kawałek białej części pora
- 2 ząbki czosnku
- pół puszki czerwonej fasoli
- opakowanie przecieru pomidorowego lub krojonych pomidorów z puszki
- przyprawy; mniej więcej po łyżeczce: kuminu, kurkumy, imbiru, słodkiej papryki; 3 łyżeczki majeranku; do smaku: sól i pieprz
- olej do smażenia 

PRZYGOTOWANIE:
1. Pokroić warzywa:  marchewki i pietruszkę w słupki, paprykę w cienkie paski, bakłażana najpierw w dość grube plastry a następnie w słupki; pora posiekać w kostkę jak cebulę, czosnek obrać.
2. Na rozgrzany tłuszcz wrzucić pokrojonego pora i podsmażyć, następnie wrzucić bakłażan i gdy ten zacznie sie rumienić, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, a gdy czosnek zacznie wydzielać przyjemny zapach dodać paprykę, marchewkę i pietruszkę i ostrożnie podlać wodą. Dusić warzywa na wolnym ogniu około 15 minut, po tym czasie dodać krojone pomidory (w razie potrzeby dolać troszkę wody) i dusić dalej aż zmiękną warzywa korzeniowe. Pod koniec gotowania dodać fasolkę z puszki.
3. W tym czasie przygotować gałuszki: wstawić garnek z osoloną wodą na gaz i zagotować; w misce zmieszać jajko, olej, sól i mąkę, a następnie dolewać letniej wody aż do uzyskania ciasta o dość luźnej konsystencji - coś pomiędzy ciastem na kluski lane a ciastem na pierogi. Moje ciasto wyszło chyba zbyt luźne, bo żeby ugotować kluseczki musiałam sobie pomagać łyżką, ale generalnie ciasto powinno się swobodnie rwać. Gotować kluseczki aż do wypłynięcia na powierzchnię wody.
4. Duszone warzywa doprawić kuminem, majerankiem, kurkumą, imbirem, słodką papryką i wg własnych preferencji solą i pieprzem. Podawać z odcedzonymi gałuszkami.




sobota, 8 listopada 2014

Tatar

Kobietom w ciąży wzbrania się spożywania surowego mięsa, ze względu na ryzyko zjedzenia mięsa zakażonego jakimiś odzwierzęcymi chorobami. Nic dziwnego, że zakaz ten działał na mnie jak magnes, gdy to ja byłam w stanie zwanym Błogosławionym!:) Magnes to mało powiedziane, hipnotyczne opętanie dopadało mnie nawet we śnie - zajadałam się surowym mięsem i budziłam się przerażona, że złamałam zakaz wszystkich poradników dla ciężarnych.


To dziwne, że sam zakaz działa tak drastycznie. Normalnie nie mam takich ciągot, bywa tak raz na jakiś czas. Wtedy trzeba kupić mięso od zaufanego rzeźnika i jajko od zaufanej kury. Obowiązkowy jest też ogórek kiszony (nie mylić z kwaszonym czy konserwowym) oraz cebulka, kolor to kwestia indywidualna (czerwona jest łagodniejsza). Świeżo mielony pieprz i sól kamienna to tylko wisienka na torcie.



SKŁADNIKI (2 porcje):
- 200g świeżo zmielonego mięsa wołowego
- 2 surowe żółtka
- jedna średnia czerwona cebula
- 2 ogórki kiszone
- sól, pieprz, magi

PRZYGOTOWANIE::
1. Surowe mięso wyrobić lekko dłonią i zrobić z niego kulkę.
2. Dokoła mięsa na talerzu układamy posiekaną cebulkę i kiszonego ogórka, w środek wbijamy żółtko jaja.
3. Podajemy do tego sól, pieprz i magi do samodzielnego doprawienia na talerzu.

środa, 22 maja 2013

Sałatka ryżowa z kurczakiem i ananasem

To tylko cytat, a jakby o mnie. A może też o Tobie?  "Pracuję nad historią mojego własnego życia. Nie, nie - nie układam jej, dokonuję jej rozbioru. Przeważnie to kwestia właściwego montażu. Jeśli chcieliście ciągu narracji, trzeba było prosić wcześniej, kiedy jeszcze wszystko wiedziałam i bardzo chciałam opowiedzieć. Jeszcze zanim odkryłam zalety nożyczek, korzyści zapałek"*. Na potrzeby współczesności dodałabym jeszcze: uroki formatowania dysku.


"Kiedy już raz człowiek zacznie, robi się ciekawie. Otwiera się tyle przestrzeni. Trach, zmiąć, do ognia, za okno. Przyszłam na świat, dorastałam, studiowałam, kochałam, wyszłam za mąż, rodziłam, mówiłam, pisałam, już po wszystkim. Chodziłam, widziałam, robiłam."** Co jeszcze można dodać? Coś, czego moja imienniczka nie dodała, a co jest ważne. Gdzieś między tymi czasownikami wypisanymi kursywą, chciałabym wstawić, że byłam szczęśliwa. Ale gdzie? :)


Sałatki, tak jak historie życia, to kwestia właściwego montażu. [I niepostrzeżenie przechodzimy do przepisu na ten właściwy montaż...]

SKŁADNIKI:
- szklanka ryżu (ugotować na sypko)
- upieczona/ ugotowana pierś kurczaka
- puszka kukurydzy
- puszka ananasa
- sól i pieprz
domowy majonez (opcjonalnie):
- 1 żółtko
- 150ml oleju/ oliwy (najlepiej jakiejś o neutralnym smaku, ja użyłam oleju lnianego, i majonez miał piękny żółty kolor, ale też goryczkowy posmak, no ale ma tę przewagę, że jest tak zdrowy, że nawet w biodra nie idzie:)))
- 2 łyżki octu winnego

PRZYGOTOWANIE:
1. Ryż, kurczaka, kukurydzę i ananasa przekładamy do dużej miski.
2. Żółtko i ocet zmiksować na gładką masę i stopniowo dolewać olej, aż powstanie jednolita, gęsta emulsja.
3. Cały majonez dodajemy do miski ze składnikami sałatki i delikatnie mieszamy.


* Margaret Atwood, "Historie życia", [w:] "Namiot", s.10
** jw, s.11

sobota, 18 maja 2013

Jajko w koszulce

 Ab ovo... Zacznijmy od początku. Ostatnio zamiast eksperymentować z nowymi smakami i udziwnionymi potrawami nadrabiam braki w zakresie przepisów podstawowych. Zrobiłam na przykład pieczonego kurczaka. Uwierzycie? Po raz pierwszy w życiu upiekłam całego kurczaka. Przecież w domu rodzinnym było to jednym ze standardowych niedzielnych dań, a u nas? Owszem tu nóżka, tu skrzydełko, kotlet z piersi kurczaka też gościł na talerzu, ale żeby tak całego, to nie, nigdy dotąd. A dziś mój debiut jajeczny:) Jajko w koszulce.


Pierwsze jajko, zamiast w koszulce wyszło mi topless:) bo w przepisie który znalazłam autor sugerował, aby wodę zawirować trzepaczką do białek. Nie wzięłam pod uwagę, że mój garnek jest za mały na mieszanie taką wielką trzepaczka, przez co zachaczyłam białko rózgą i obnażyłam żółtko, a przecież nie-o-take-jajko-walczylyśmy! Za drugim razem wzięłam się na sposób i zamerdałam wodę łyżką, taką plastikową, szeroką, do nakładania sałaty. I to był lepszy sposób. Jajeczko wyszło kształtne, koszulka szyta na miarę, żółtko zaczęło się już delikatnie ścinać, więc pewnie MasterChef nie byłby ze mnie zadowolony, ale ja akurat lubię taki stan, więc się nie przejmuję:)



SKŁADNIKI (na jedną porcję):
- 3 szparagi zielone
- jajko
- 2 łyżki octu
- sól i pieprz

PRZYGOTOWANIE:
1. Szparagi ugotować do miękkości w lekko osolonej wodzie.
2. Wodę na jajko doprowadzić do wrzenia.
3. Skręcić ogień i dolać octu.
4. Jajko wbić do małej miseczki/ filiżanki.
5. Energicznie zamieszać łyżką wodę, tworząc mały wir.
6. W środek tego wiru wlewamy ostrożnie jajko, delikatnie pomagamy sobie łyżką, aby doprowadzić do stanu, kiedy białko w całości otoczy żółtko.
7. Jajko wielkości M gotujemy 2.5 minuty, a jajko L - 3 minuty.
8. Łyżką cedzakową wyjmujemy jajko z wody, odcinamy ostrożnie nożem ewentualne "pióropusze" z białka:)
9. Jajko podajemy na szparagach, najlepiej polane sosem holenderskim (np. według tego przepisu: KLIK)


czwartek, 9 maja 2013

Ciasto z bezą

Skąd się bierze ta pozytywna energia? Wiosna, słońce, upał, maj. Gdy idę do pracy, mijam drzewko bzu. Już kwitnie. Maj jest wyjątkowy. W maju mam urodziny. Dostałam perfumy, paterę do tortów, zakwas na chleb, meksykański sos mole czekoladowo-paprykowy i pieniążki... Kupiłam sobie jakieś ciuchy i ekhm... obieraczkę do warzyw z końcówką julienne - moją wymarzoną:))) I rocznicę ślubu też mamy dzisiaj. Mój majowy długi weekend w tym roku trwał ponad tydzień i obejmował aż dwa weekendy. Byłam w arboretum. Byłam w ZOO. Odwiedziłam poznańskie dzieciowe restuaracje - super sprawa! I jak tu narzekać?


A dziś popołudniu padało i była burza. Myślicie, że to ugasiło mój entuzjazm? Oczywiście, że nie. Ludzie stanęli przy oknach w korporacyjnych biurowcach i podziwiali to pogodowe widowisko. Dobrze, przynajmniej zmyje ten kurz i piach. O! A tutaj utworzył się wir wokół studzienki odpływowej, a tam chodnikiem płynie rzeczka deszczówki! Dziwne, niby zwykły opad, a jednak wszyscy wokół byli na swój sposób zaciekawieni. Zachwyceni? No tak wiosna, a temperatury takie letnie... Czego chcieć więcej? Może czegoś słodkiego do kawy? Polecam zatem to ciasto, wyszło niebywale delikatne, puszyste, mięciutkie z chrupiącą bezą na wierzchu - cudowny efekt!


To dobry pomysł na pozbycie się nadmiarowych białek:)

SKŁADNIKI:
- 1 jajko
- 1/3 szklanki oleju (użyłam lnianego, wiem że to marnotrawstwo, ale jako alternatywę miałam tylko z pestek dyni i oliwę z oliwek, obydwa zbytnio smakowe:)
- 1/2 szklanki cukru
- 2 budynie śmietankowe (można zastąpić 1/3 szklanki mąki ziemniaczanej i aromatem śmietankowym lub waniliowym)
- 1/2 szklanki mąki pszennej (użyłam luksusowej)
- 1/2 szklanki wina jabłkowego (jakkolwiek to brzmi;P użyłam jabłecznika słowiańskiego, można zastąpić cydrem lub odpowiednią ilością soku jabłkowego zmieszanego z winem lub innym alkoholem)
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 kwaśne jabłka (u mnie: boskopy)
- pół łyżeczki cynamonu
beza:
- 2 białka
- 1/3 szklanki cukru pudru

PRZYGOTOWANIE:
1. Nastawić piekarnik na 180 stopni.
2. Jajko, cukier i olej zmiksować na w miarę jednolitą masę.
3. Do masy dodajemy przesianą mąkę, budynie, cynamon i proszek do pieczenia i dolewamy wina - miksujemy wszystko na gładką masę.
4. Obieramy jabłka i kroimy je na małe, cienkie plasterki.
5. Przelewamy ciasto do tortownicy wysmarowanej masłem, na wierzchu układamy jabłka i pieczemy około 20 minut.
6. Ubijamy białka do momentu aż można odwrócić naczynie, w którym ubijamy i białka nie wypływają tylko dzielnie sterczą:) Następnie stopniowo dodajemy cukier nadal ubijając białka.
7. Wyciągamy ciasto z piekarnika, na wierzchu rozsmarowujemy masę białkową i ponownie wkładamy ciasto do piekarnika, tym razem na ok. 30 minut (gdyby ciasto przypiekało się zbyt gwałtowanie, można w połowie tego czasu zmniejszyć moc grzania piekarnika do ok. 160 stopni).


sobota, 4 maja 2013

Jajecznica z chorizo i parmezanem

Czy wrzucenie jajecznicy na bloga to obciach? Może tak, a może nie. Jedno jest pewne: w kwestii jajecznicy istnieje kilka przesądów. Pierwszy: każdy umie ją zrobić. Znam osoby, które potrafią ugotować wszystko, a jajecznica im nie wychodzi:) Drugi: moja jest najlepsza, nie wymaga żadnych zmian. Odejście od rutyny zawsze jest wyzwaniem, ale jedyne co ryzykujemy, to poszerzenie naszych smakowych horyzontów. Trzeci: jajecznica na blogu to przecież zbyt banalny przepis. Chyba jednak nie... Moja jajecznica z kurkami dwa lata z rzędu rządziła na liście 10 najbardziej popularnych na blogu i to chyba mówi samo za siebie:) Jak zatem odmienić zwykłą sobotnią jajecznicę?


Można to zrobić przy użyciu kilku niezwykłych dodatków. Chorizo. Paprykowa, pikantna kiełbasa potrafi zdziałać cuda. Parmezan, ale nie taki z paczki, starty, który jest nijaki w smaku. Ani nie włoski, bo Italia to odległy kraj. Jaki zatem? Polski, lokalny, ser twardy, dojrzewający, który smakuje parmezanowo do tego stopnia, że ponoć nawet Włosi dają się nabrać:) I wcale im się nie dziwię. Kupiłam ten ser w ramach Tygla, czyli Targowiska Żywności Regionalnej. To nowe miejsce w Poznaniu, tuż obok okrąglaka w Studio Reforma, gdzie co dwa tygodnie można odwiedzić stoiska lokalnych producentów pysznego jedzonka. Są wędliny, np. polska surowa niewędzona i sery kozie, np. z dodatkiem kminku i goździków - po prostu mistrzostwo:) Zachwycił mnie też chleb z żurawiną i kawa o smaku truskawek ze śmietaną z małej wielkopolskiej palarni. 


Bohaterem ostatniego Tygla był mały tygodniowy baranek:)

Podsumowując Tygiel... To bardzo fajna inicjatywa! Dodałabym tylko jakąś wielgachną reklamę na środku ulicy 27 Grudnia ze strzałką w kierunku Reformy, bo w sumie gdyby nie google maps w komórce to chyba nie znalazłabym tego miejsca:)

SKŁADNIKI (dla 2 osób):
- 5 wiejskich jaj
- pól cebuli drobno posiekanej
- 10 plasterków chorizo pokrojonych dodatkowo w drobną kostkę
- łyżka świeżo startego twardego, dojrzewającego sera
- szczypta soli
- pieprz
- łyżeczka masła
- posiekany szczypiorek

PRZYGOTOWANIE:
1. Na suchą patelnię wrzucamy cebulę i chorizo, jeżeli wytopionego z kiełbasy tłuszczu jest za mało aby podsmażyć cebulkę, to dodajemy odrobinę masła.
2. Gdy cebula się zeszkli, wbijamy na patelnię jajka (jak sadzone). Osolić delikatnie (kiełbasa i ser też są słone!) i dodać nieco pieprzu, posypać startym serem.
3. Szpatułką rozsmarowujemy po patelni białka, tak aby dokładnie się ścięły i jednocześnie tak aby nie uszkodzić żółtek.
4. Gdy mamy pewność, że białka są ścięte, mieszamy szybko całość z żółtkami i zdejmujemy patelnię z ognia, dzięki temu jajecznica będzie nadal  idealnie wilgotna:)
5. Jajecznicę podajemy posypaną szczypiorkiem:)




niedziela, 24 marca 2013

Bananowy chlebek z czekoladowym musli i rozwiązanie KONKURSU:)

Co jest łatwe? Co jest oczywiste? To kwestia indywidualna, prawda? Zależy od naszej wiedzy, nastroju, nastawienia, splotu okoliczności ("bo akurat wczoraj o tym czytałam"), od stopnia kreatywności danego dnia, od otwartości umysłu:) Najłatwiejsze jest to, co narzuca się nam swoją oczywistością. Uporczywie podsuwa jedno tylko rozwiązanie i nie chce zmienić się na nic innego, mimo poważnych wysiłków. Gdy bowiem pojawiają się opcje i warianty, możliwości i wyzwania - to sprawa się komplikuje! To już nie jest takie łatwe:) Tylko jedno zgłoszenie odpowiadało tej definicji łatwości i na to jednoznaczne skojarzenie naprowadził mnie zestaw słów Aluchy! Kształt: owalny. Kolor: wiosenny. Smak: jajeczny. Wszystko to kieruje umysł w kierunku jaj wielkanocnych, czyż nie? Nie pójdę jednak na łatwiznę i nie prześlę Aluszce kopy jaj, jak zasugerowała, czy wydmuszek:) To będzie niespodzianka - z jajami w tle oczywiście:) 


Co jest trudne? Co jest skomplikowane? To także indywidualna sprawa... Na studiach najbardziej nie lubiłam prac zaliczeniowych na "temat dowolny". Żadnych konkretów, co, kto, o czym i dlaczego - tylko piszcie, co wam klawiatura pod palcami przyniesie! Pewnie dziewczyna, której jedno w głowie nie miałaby problemu, ale taka jak ja? Sto pomysłów na sekundę, myśl myślą myśl pogania, albo minutę później: czarna dziura, pustka, minus dziesięć punktów do kreatywności - to naprawdę nie lada wyzwanie! Taką zagwózdkę sprawił mi wpis Magdy: "może przybierać różne kształty; może być zabarwiona wszystkimi kolorami tęczy, chociaż kojarzy się przede wszystkim z kolorem czerwonym bądź też różowym; ma słodko-gorzki smak". Brzmi jak zagadka, ale najbardziej intryguje ta początkowa nieokreśloność tematu.


Co jest piękne? Co jest ciekawe? Losowość. To, że czasem nie spodziewamy się nagrody, a ona na nas czeka: gdzieś niedaleko, jako wynik rachunku prawdopodobieństwa albo jako tak zwane "szczęście". Jest. Zupełnie obiektywnie. Niezależenie od czyjegoś widzi-mi-się. Komisja w składzie matka i syn wyłoniła zwycięzcę numer trzy. Syn losował. Matka wynik odczytała, jako że syn jeszcze niepiśmienny. Los uśmiechnął się do Patyski!:)


Dziewczyny prześlijcie na mój adres mailowy swoje adresiki i uzbroicie się w cierpliwość, a niebawem dotrą do was Wasze niespodzianki!:)


A na koniec słodkie ciacho, które wszystkim polecam:)

SKŁADNIKI:
- 150 g roztopionego masła
- 3 banany (waga około 400g po obraniu)
- 150g brązowego cukru
- łyżeczka sody
- 3 małe jajka
- czubata łyzka jogurtu
- 175g mąki pszennej
- około 10 kostek gorzkiej czekolady
- czubata łyżka otrębów (użyłam mieszanki 4 zboża)
- garść łuskanych pestek słonecznika
- garść łuskanych pestek dyni
- łyżka siemienia lnianego
- łyżeczka pasty waniliowej
- łyżka maku

PRZYGOTOWANIE:
1. Nastaw piekarnik na 170 stopni i wyłóż keksówkę o długości 20cm papierem do pieczenia.
2. Masło rozpuść w garnuszku, a następnie lekko przestudź.
3. W osobnej misce rozgnieć obrane banany widelcem, dodaj posiekaną na drobne kawałki czekoladę, wanilię, otręby, mak, słonecznik, dynię i siemię lniane.
4. Masło zmiksuj z cukrem, następnie dodaj jajka i dalej ubijaj - do tej masy dodaj banany z muesli nadal miksując, jogurt, a na końcu stopniowa wmiksuj mąkę.
5. Masę przekładamy do keksówki i pieczemy 50 minut, albo do momentu aż ciasto będzie sprężyste a patyczek wyjęty z ciasta będzie wilgotny co najwyżej od roztopionych kawałków czekolady:)

poniedziałek, 11 marca 2013

Cynamonowe ślimaczki i serowe zawijaski

"Żadnych zórz, żadnej miękkości świtu, horyzont obejmowała elektrycznie błękitna łuna, pierwszy promień przeszedł przez pokój jak strzał, wszystko zagrało refleksami, rozłamały się tęczowe odbicia w lustrze, w klamkach, w niklowych rurach, zdawało się, że światło uderza każdą napotkaną płaszczyznę, jakby się chciało wyzwolić, rozsadzić ciasne pomieszczenie"*. Ten opis to nie tylko charakterystyka wschodu jednego ze słońc na Solaris, to także zręczna metafora tego, jak moje życie znowu nabrało smaku. To stało się nagle. Z dnia na dzień mogłam jeść wszystko. Nie było światłocieni, nie było łagodnego przejścia. Ot tak, po prostu. Już mogę. Od czego mam zacząć???


Gdy jestem postawiona przed wyborem to, czy to, zawsze staram się wybrać trzecią opcję: zarówno to, jak też tamto. Tak jest najlepiej. Nigdy nie rozumiałam powiedzenia: "albo rybki, albo akwarium" - przecież jedno bez drugiego nie ma zbytnio sensu. No dobra, ryba na talerzu może i się obędzie bez akwarium... Wracając do mojego dylematu: coś słodkiego, czy wytrawnego? Jak to zrobić, żeby się nie narobić, a mieć i jedno, i drugie? To proste. Można zrobić takie zawijaski. Część ciasta wykorzystałam do zrobienia cynamonowych ślimaczków, a pozostałą część zrobiłam na sposób wytrawny.


PS. Amku-Amku "już" na fejsie! Można lajkować:)

SKŁADNIKI**:
ciasto
- 3 szklanki mąki luksusowej
- pół łyżeczki soli
- 1 jajo
- 1 łyżeczka sody
- 1 szklanka maślanki
- do wersji słodkiej: 1/4 szklanki brązowego cukru i 1/4 łyżeczki pasty waniliowej
- do wersji wytrawnej: dodatkowa łyżeczka soli (można z niej zrezygnować, jeśli użyjemy dość słonych serów lub solonego masła)
nadzienie do wersji słodkiej:
- 2-3 łyżki miękkiego masła
- 3-4 czubate łyżki brązowego cukru (lub więcej wg uznania)
- łyżka cynamonu
nadzienie do wersji wytrawnej:
- 2-3 łyżki miękkiego masła
- kilka plasterków różnych serów: gouda, mozzarella, parmezan, camembert
- łyżka bazylii

PRZYGOTOWANIE:
0. Piekarnik nastawić na 190 stopni.
1. Mąkę przesiać do miski, dodać sodę, sól i jajko i wyrabiać ręcznie ciasto dodając stopniowo maślanki. Powinno być elastyczne i nie kleić się do rąk, w razie czego podsypać trochę więcej mąki.
2. Ciasto podzielić na dwie części.
3. Do słodkiej wersji dodać cukier i wanilię, do słonej wersji dodajemy dodatkowa sól i ponownie wyrabiamy.
4. Stolnicę posypać mąką i rozwałkować ciasto kształtując prostokąt.
5. Na tak przygotowanym cieście rozsmarowujemy miękkie masło (można najpierw zdusić w dłoniach i przełożyć na ciasto w miarę równomiernie:).
6. Na wersję słodką wysypujemy cukier i cynamon, a na wersję wytrawną kawałki serów i bazylię.
7. Ciasto z nadzieniem zwijamy w rulon wzdłuż dłuższego boku. 
8. Powstałą roladę kroimy na kawałki o grubości 2-3 cenytmetrów.
9. Przygotowujemy formę/foremki do mufinek (silikonowe nie wymagają większych przygotowań, pozostałe wykładamy papilotkami) i umieszczamy każdą porcję ciasta w tejże formie/ foremkach.
10. Pieczemy 15-20 minut, aż mufinki zarumienią się z wierzchu.



*Stanisław Lem "Solaris"
** Przepis zaczerpnęłam stąd [klik]

sobota, 9 marca 2013

Sałatka jajeczna z marynowanym selerem

Małymi kroczkami wracam do żywych. Właściwie to powinnam tę historię zacząć inaczej... Drogi pamiętniczku! Wczoraj wieczorem zjadłam kokosankę, wypiłam pokal cydru i kilka szklaneczek whisky z colą. Dziś dzień rozpoczęłam od grzanki ze smażonym serem, dwóch kostek czekolady, krwistej pomarańczy i szklaneczki kawy latte. Potem była jajeczniczka na masełku. Jeszcze później zjadłam dwie chrupiące grahamki z surową kiełbasą polską i cambozolą. Na deser do herbaty wciągnęłam eklerka z kremem budyniowym. 


Nie, to nie są moje fantazje. Tak było naprawdę. Mój wydelikacony kilkumiesięczną lekkostrawną dietą żołądek zareagował na to wszystko w jedyny dostępny sposób: bólem. Trudno mu się dziwić, jak inaczej mógł mi przekazać komunikat: "Opamiętaj się szalona, żarłoczna kobieto!!!" :P Tak oto przestałam karmić piersią Młodziana. Ów nadal zdaje się mieć alergię na wszystko, co go otacza... Nic to, jakoś to będzie, myślę sobie. Miejmy nadzieję, że szybko z tego wyrośnie. Tymczasem Już-Nie-Karmiąca Matka nieco ostrożniej testuje kolejne produkty z listy tych Zakazanych:)

SKŁADNIKI* (porcja mini, na 2-3 duże pajdy chleba):
- 2 jajka
- 2 łodygi selera naciowego
- pół czerwonej cebuli
- 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
- 1/4 szklanki octu winnego
- 1/4 szklanki wody
- łyżeczka soli
- 1 i 1/2 łyżeczki cukru
- czubata łyżka majonezu
- sól i świeżo zmielony pieprz

PRZYGOTOWANIE:
1. Ocet, wodę, łyżeczkę soli i cukier dokładnie wymieszać (można w zakręconym słoiczku, albo w shakerze). 
2. Seler umyć i posiekać w drobną kosteczkę. Przełożyć do octowej marynaty i odstawić na co najmniej pół godziny. Po tym czasie odsączyć z marynaty.
3. Cebulę i pietruszkę drobno posiekać.
4. Jajka ugotować na twardo i posiekać w kosteczkę.
5. Połączyć składniki: cebulkę, pietruszkę, jajko i marynowany seler przełożyć do miseczki, dodać majonez, świeżo zmielony pieprz. Ewentualnie doprawić solą (według uznania).
6. Można podawać na kanapce lub jak zwyczajną sałatkę.


*Pomysł na tę sałatkę zaczerpnęłam stąd [klik]

niedziela, 8 lipca 2012

Kwiaty cukinii w cieście z polewą z białej czekolady

Na ogrodnictwie niestety się nie znam. Dlatego na kwiaty cukinii poluję już od dwóch miesięcy, czyli o wiele za wcześnie... Zaprzyjaźniony Pan na moim osiedlowym ryneczku od tygodni molestowany był pytaniami o cukinię. Bardzo się zdziwił, że interesują mnie tylko kwiaty, ale obiecał, że to się da załatwić:) Najpierw powiedział, żebym przyszła po Zimnej Zośce podpytać, bo dopiero wtedy sadzonki będą wkładane do ziemi. Niestety kolejne dni maja były bardzo chłodne, więc wszystko sie opóźniło. Przy kolejnej okazji dowiedziałam się, że cukinie już rosną w ziemi, ale jeszcze nie kwitną. Natomiast w tym tygodniu okazało się, że kwiaty są i możemy się umówić na "zbiory":) Dlatego wczoraj wracałam z ryneczku cała w skowronkach z bukiecikiem żółtych kwiatów cukinii.


Zdecydowałam się je przyrządzić na trzy sposoby: w samym cieście naleśnikowym, w cieście i ze słodkim nadzieniem oraz w podobnej wersji tylko, że na słono: z serkiem homogenizowanym, kawałkami szynki i oregano. Zdecydowanie zwyciężyła wersja na słodko:) Kwiat cukinii nie ma żadnego dominującego aromatu,toteż to danie to raczej finezyjny sposób na przygotowanie naleśników czy racuszków, niż jakieś odkrycie smakowe. Oczywiście ma wpływ na fakturę placuszka, bo płatki kwiatka stawiają lekki opór przy nagryzaniu - no i są jeszcze względy czysto estetyczne, czyli piękny kolorek po rozkrojeniu takiej kwiatowej paczuszki.


SKŁADNIKI:
- 11-12 kwiatów cukinii (ja dostałam same męskie, na łodyżce, bez zalążka owocu cukinii i ponoć lepiej te zrywać, aby roślina mogła dalej bez przeszkód owocować:)
- ok. 200 g naturalnego serka homogenizowanego
- łyżka cukru pudru
- odrobina cukru wanilinowego
- 2 łyżki płatków migdałowych podprażonych na suchej patelni i pokruszonych
- składniki na ciasto naleśnikowe: mleko, mąka, jajko, szczypta soli i dodatkowo pół łyżeczki proszku do pieczenia - skorzystajcie ze swojego wypróbowanego przepisu wzbogacając go o proszek do pieczenia, ja robię je totalnie na oko, więc trudno mi podać proporcje, ale ciasto powinno być gęstsze niż na tradycyjne naleśniki, aby dobrze otulało kwiat z nadzieniem
- olej do smażenia: najlepiej bezsmakowy i o wysokiej temperaturze spalania, ja użyłam kokosowego
- tabliczka białej czekolady + kilka łyżek mleka


PRZYGOTOWANIE:
1. Kwiaty oczyścić z piasku i ewentualnych żyjątek, wyciąć pręciki - najlepiej nożyczkami (próba wyłamania pręcika palcami kończyła się rozerwaniem kielicha:).
2. Serek wymieszać z cukrem pudrem i migdałami.
3. Przygotować ciasto wg swojego sprawdzonego przepisu, pamiętając o tym że ciasto ma być bardziej gęste niż zazwyczaj i wzbogacone o proszek do pieczenia.
4. Do kielicha kwiatka nakładamy łyżeczkę nadzienia serowego, płatki zakręcamy jak cukierek, zanurzamy w cieście naleśnikowym i smażymy z dwóch stron na złoty kolor na rozgrzanym oleju.
5. Czekoladę rozpuścić w mleku i podawać do świeżo usmażonych placuszków.


czwartek, 21 czerwca 2012

Jagodzianki

Na ryneczku pojawiły się jagody, nie mogłam się oprzeć i od razu kupiłam:) Najpierw zrobiłam duuużo jagodowego koktajlu, aby przywołać kilka wspomnień z dzieciństwa, a potem zastanawiałam się co począć z resztą... Ośmielona ostatnim drożdżowym sukcesem postanowiłam zrobić jagodzianki:))) Po raz już nie wiem nawet który okazało się, że wybór ten był aż nader trafny, bo mój Miśku właśnie rozprawiał i biadolił nad tym w pracy, że w żadnej cukierni nie może dostać tych jagodowych bułeczek.


Najpierw przeanalizowałam dokładnie przepis źródłowy z Moich Wypieków. Stwierdziłam, że chyba dam radę podążać za... białym króliczkiem?... wróć: za instruktażem z przepisu. Jednak w swym roztargnieniu zapomniałam o ponownym odstawieniu bułeczek do wyrośnięcia i zamiast tego włożyłam je prosto do piekarnika... Trochę mnie to zmartwiło, ale na szczęście bułeczki wyszły przepyszne: mięciutkie, puszyste i mega-napakowane jagodami! Kolejny goho-odporny przepis, nawet mi nie udało się go zepsuć, genialne!:))) Takie lubię najbardziej:))) A jagodzianki serdecznie polecam!


P.S. Swoją drogą, skoro jagodzianki były takie pyszne mimo opuszczenia jednego kroku w przepisie, to ciekawe jak bardzo pyszne byłby gdybym, go nie pominęła...??? Co daje powtórne wyrastanie takich już nadzianych bułeczek? Macie jakieś pomysły? :)

SKŁADNIKI:
- 500 g mąki pszennej
- 1,5 łyżeczki suchych drożdży (7 g)
- szczypta soli
- 1 szklanka mleka (250 ml)
- 1 jajko
- 1/4 szklanki oleju słonecznikowego
- pół szklanki cukru
- 8 g cukru waniliowego
jagody:
- 300g jagód
- 3 łyżki cukru
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
lukier:
- 1 szklanka cukru pudru
- 2-3 łyżki wody

PRZYGOTOWANIE:
0. Jagody wymieszać z cukrem i z mąką ziemniaczaną i odstawić.
1. Mąkę, drożdże i sól wsypać do miski.
2. Dodać mleko (lekko podgrzane) i jajko (w temperaturze pokojowej) i dokładnie wymieszać.
3. Dolać olej, dosypać cukier i cukier waniliowy - zagnieść miękkie i plastyczne ciasto, a następnie przykryc miskę ręcznikiem i odstawić na 1h-1.5h do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.
4. Po tym czasie ciasto krótko wyrobić i podzielić na małe kulki (mi wyszło 9, w przepisie źródłowym 16) i pozostawić na 15 minut do napuszenia.
5. Z każdej kulki uformować ręką mały okrągły placek na środek którego nakładamy sporą łyżkę wcześniej przygotowanych jagód.
6. Zlepić brzegi placka, formując małą sakiewkę i przełożyć jagodziankę na wyłożoną papierem do pieczenia blachę złączeniem "sakiewki" do dołu.
7. Przepis źródłowy w tym miejscu zaleca odłożenie bułeczek na 45 minut do ponownego wyrośnięcia, ale ja ten krok przeoczyłam w przepisie (przez przypadek, i nie miało to dramatycznego wpływu na efekt końcowy) i od razu włożyłam bułeczki do piekarnika nagrzanego do 220 stopni.
8. Piec 15 minut (trzeba uważać, bo mi się np. trochę mocno zarumieniły od spodu).
9. Upieczone jagodzianki umieścić na kratce i odstawić, aby lekko przestygły.
10. Przygotować lukier: cukier puder rozrobić 2-3 łyżkami wody, lukier powinien być dość gęsty i nakładamy go na przestudzone, ale jeszcze nie zimne bułeczki i rozsmarowujemy go pędzelkiem, jeżeli lukier jest bardzo gęsty, to można pędzelek namoczyć w odrobinie wody, aby łatwiej było go rozsmarować:)



sobota, 16 czerwca 2012

Pavlova z truskawkami

Kulinarna blogosfera żyje konkursami, zauważyliście? Jest ich tyle, że chyba każdemu kiedyś trafi się wygrana, albo przynajmniej wyróżnienie:) Ja jakoś nie specjalnie chwaliłam się tymi małymi zwycięstwami, ale dzisiaj postanowiłam to nadrobić. Zacznę od najnowszego:) Otóż mój tort Pawłowej otrzymał wyróżnienie w Dusiowym konkursie na truskawkowe ciasto:) Wygrałam bon rabatowy do sklepu internetowego, z którego wykorzystaniem nie miałam dużego problemu, bo już od dawna nosiłam się z zakupem dobrego młynka do kawy, bo w konkursie u Małgosi ze Smaków Alzacji wygrałam kilka opakowań kawy i wszystkie są w ziarenkach...


Jak zrobić taki torcik? Można wygrać w Ziołowym Zakątku kolejny kupon promocyjny, tym razem do księgarni i zamówić książki kulinarne: "Jajka" i "Ciasta" Michela Roux'a (książkę, na którą się napaliłam w ramach konkursowego wpisu zdążyłam już dostać na urodziny i musiałam wybrać coś innego:) A do takiego ciacha, to obowiązkowo kawka albo herbatka, którą w czymś trzeba wypić:) Filiżanki do kawy wygrałam u Kaś z Bake&Taste, a piękne kubeczki do herbaty dostałam w ramach niespodziankowego prezentu mikołajkowego od Anny-Marii z Kucharni:) Dostałam jeszcze jedną książkę kucharską od Kamili z Ogrodów Babilonu, ale o tym akurat już pisałam:) Więcej konkursów nie pamiętam, a za wszystkie wygrane serdecznie dziękuję:)


SKŁADNIKI*:
- 6 białek
- 300 g miałkiego cukru
- 1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
- szczypta soli
- 1 łyżeczka białego octu winnego (zapomniałam dodać tego składnika i beza i tak wyszła:)
- 500 ml śmietany kremówki 
- 1-2 łyżki cukru pudru
- 500 g truskawek

PRZYGOTOWANIE:
1. Nastawić piekarnik na 180 stopni.
2. Przygotować dużą blaszkę, którą wykładamy papierem do pieczenia,  na środku rysujemy okrąg wielkości talerza obiadowego.
3. Białka ubijać na sztywno ze szczyptą soli, mniej więcej w połowie ubijania zaczynamy stopniowo dosypywać drobny cukier. Na koniec dodajemy jeszcze łyżeczkę mąki ziemniaczanej i łyżeczkę octu winnego.
4. Sztywne białka wykładamy na uprzednio narysowany na blaszce okrąg i wkładamy to do piekarnika.
5. Po 5 minutach zmieniamy temperaturę piekarnika na 150 stopni i suszymy bezę przez 1,5 godziny.  
6. Po tym czasie uchylamy drzwiczki piekarnika i studzimy bezę - najlepiej do całkowitego wychłodzenia się piekarnika, ale ja oczywiście nie wytrzymałam tak długo i  wyjęłam ją wcześniej.
7. Wystudzoną bezę przełożyć na talerz/ paterę.
8. Kremówkę ubić z jedną lub dwoma łyżkami cukru pudru - i przełożyć ją na bezę.
9. Na bitej śmietanie układamy truskawki i gotowe!:)

* Przepis zaczerpnięty z Moich Wypieków:)

piątek, 8 czerwca 2012

Ciasto z kremem mascarpone i czereśniami o smaku amaretto

Ile to godzin spędziłam w koronach drzew czereśniowych? Nie zliczę. Owoc zerwany. Owoc zjedzony. Bez zrywania na później. Bez planowania przyszłości. Te na zimę, te na kompot, a te na konfiturę. Nie. Po prostu czysta przyjemność tu i teraz. Rozkoszowanie się chwilą. Wizja nieuchronnie zbliżających się wakacji. Wolność. Przyjemność. Radość.


A jak przywołać te czereśniowe wspomnienia dzisiaj, gdy tak pędzimy? Proponuję ciasto z czereśniami podrasowanymi amaretto i dużą ilością mascarpone! Gdy pierwszy raz ujrzałam, to ciasto na Food Porn Daily po prostu wiedziałam, że muszę je zrobić! Oczywiście można przygotować je na spodzie kruchym lub z herbatników, ale - o dziwo - mi było łatwiej zrobić taki cienki (to było zaplanowane, aby nie było przerostu ciasta nad kremem:) spód biszkoptowy jak do cytrynowca.


Słodkiego weekendu!:)

SKŁADNIKI:
biszkopt (proporcje na tortownicę o śr. ok. 24cm, rośnie idealnie niewysokie:):
- 3 jaja
- 4 łyżki cukru
- kropelka olejku migdałowego
- 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
- 2 łyżki oleju
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 4 łyżki mąki pszennej

krem:
- 250g mascarpone
- 1-2 łyżki cukru pudru
- 100-150 ml mleka

na wierzch:
- 0,5 kg wydrylowanych czereśni
- syrop o smaku amaretto (użyłam gotowego, barmańskiego, ale można zagrzać pół filiżanki likieru amaretto z 1/4 filiżanki cukru i odrobiną wody do uzyskania konsystencji syropu)

PRZYGOTOWANIE:
1. Przygotować biszkopt: ubić 3 jajka z cukrem i olejkiem migdałowym. Dodać 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej, 2 łyżki oleju, 4 łyżki mąki i 1 łyżeczkę proszku do pieczenia - całość zmiksować, wylać do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia (tylko spód, boków tortownicy nie smarować tłuszczem) i piec 10-15 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Po tym czasie biszkopt ostudzić.
2. Mascarpone ubić z mlekiem i cukrem pudrem - na początku może się wydawać że serek mascarpone za mocno się rozrzedził, ale dalsze intensywne ubijanie (na najwyższych obrotach) powoduje że mascarpone ponownie uzyskuje konsystencję gęstej bitej śmietany:)
3. Wydrylowane czereśnie wymieszać z kilkoma łyżkami syropu amaretto.
4. Na wystudzony spód biszkoptowy nałożyć krem mascarpone, a na wierchu ułożyć lekko odsączone z syropu czereśnie i gotowe!:)


środa, 30 maja 2012

Łazanki z młodą kapustą i szynką szwarcwaldzką

Obiad pachnący zielenią. Zielenią młodej kapusty, świeżego koperku i lubczyku. Nawet własnoręcznie wykonane łazanki nie są problematyczne, nie dajcie się zwieść. Takie danie robi się szybko i łatwo, a nagrodą jest pysznie świeży i zielony smak. Miśku spróbował najpierw nieśmiało, jeden kęs, potem drugi: "Mmm, ale dobre, sama robiłaś makaron?" :) Ano sama...


Młoda kapusta daje tyle możliwości... Pyszna jest z niej zupa (klik), mimo iż wolę kwaśne kapuśniaki - ta jest wiosennym wyjątkiem potwierdzającym regułę. Danie, na które pozwalam sobie raz w roku, to kapusta duszona ze śmietaną, masełkiem, koperkiem i szczypiorkiem - po prostu pycha:)))) Wersja light to nowoodkryta surówka z tej zielonej główki z dodatkiem mięty i limonki - takie kapuściane mohito:) Gorąco polecam!


SKŁADNIKI (2 porcje)
łazanki:
- 220 g mąki pszennej
- 1 małe jajko
- 1/4 szklanki wody
- sól
- łyżka oleju

kapusta:
- pół główki młodej kapusty
- mały pęczek koperku
- łyżka posiekanego lubczyku
- 2-3 plasterki szynki szwarcwaldzkiej (lub innej dojrzewającej, mocno wędzonej)
- 50 g masła
- filiżanka wody
- sól, pieprz

PRZYGOTOWANIE:
1. Z mąki, szczypty soli, jajka i wody zagnieść ciasto na stolnicy, powinno być dość jednolite i elastyczne. Z ciasta uformować kulę i odłożyć na 20 minut przykryte czystym ręczniczkiem.
2. Kapustę poszatkować, wrzucić do garnka wraz z masłem i filiżanką wody - dusić na wolnym ogniu.
3. Dodać lubczyku, posiekanego koperku, lekko osolić i dodać pieprzu.
4. Plasterki szynki pokroić na cienkie paski i dodać do kapusty.
5. Kapustę gotować tak długo, aż większość wody z niej odparuje.
6. Wstawić osoloną wodę na łazanki.
7. Stolnicę podsypać obficie mąką, kulę ciasta na łazanki równomiernie rozwałkować na dość cienki placek, który następnie kroimi małe romby bądź kwadraty.
8. Tak powstały makaron oprószamy dodatkowo mąką pozostałą na stolnicy, rozdzielając delikatnie łazanki palcami.
9. Do gotującej się wody dodajemy łyżkę oleju i wrzucamy makaron, delikatnie mieszając widelcem, aby łazanki się nie posklejały.
10. Gotujemy 2-3 minuty od wypłynięcia na powierzchnię i gdy woda ponownie zawrze.
11. Ugotowane łazanki wymieszać z kapustą i podawać na ciepło:)


niedziela, 27 maja 2012

Tarta czekoladowa z truskawkami

Trochę się ostatnio rzadziej pokazuję na moim blogu, a to za sprawą małego remontu. Nigdy nie dajcie się zwieść... Mały remoncik zawsze równa się duże sprzątanko. W tym pyle i migrującym kurzu, strasznie trudno było znaleźć kawałek miejsca do zrobienia apetycznej fotki tego, co ugotowałam. Tak, tak, gotowanie mnie nie ominęło, bo moimi fachowcami remontowymi był brat z dziewczyną i mąż mój miły, wpadła też w odwiedziny pewna wspominana już na blogu Krasnoludka, która bardzo chciała pomóc, ale dzielni fachowcy postanowili nie dzielić się z nią robotą:)


Jednego dnia zrobiłam domowej roboty tortille według przepisu Mirabelki - polecam szczególnie z nadzieniem ze świeżej sałaty, grillowanej papryki, kurczaka i świeżego ananasa (ten ostatni element jest obowiązkowy!:). Drugiego dnia były faszerowane papryki z mocnym akcentem lubczykowym... Było też ciasto telewizyjne (klik) w wersji rabarbarowej i z kruszonką, które wyparło na moment zapach akrylu pysznym aromatem masełka, zniknęło jeszcze ciepłe... Był też rabarbarowy crumble z dużą ilością kruszonki (klik), żeby w pełni zadowolić swój apetyt na rabarbarowe cuda...


Teraz remont skończony, rozpoczyna się natomiast nieśmiało sezon na truskawki, które uwielbiam! Na niedzielną wizytę teściów postanowiłam zrobić tartę czekoladową ze świeżymi truskawkami:) Jest to remake tarty z gruszkami (klik) - tylko tym razem trochę bardziej restrykcyjnie trzymałam się przepisu wyjściowego:) Spód wyszedł idealnie kruchy, wnętrze wilgotne, mięciutkie i maksymalnie czekoladowe, a na wierchu królowały polskie truskawki:)))


SKŁADNIKI:
- porcja kruchego ciasta upieczonego w formie do tarty (np. według tego przepisu: klik)
- pół kilograma truskawek
- 100 g masła
- 100 g gorzkiej czekolady
- 5 czubatych łyżek kakao (przesiać przez sitko)
- 2 żółtka
- 2 duże jajka
- 3 łyżki syropu klonowego (zastąpiłam syropem barmańskim do kawy, o smaku amaretto)
- 3 łyżki śmietany
- 130g cukru


PRZYGOTOWANIE:
0. Ustawiamy piekarnik na 150 stopni.
1. Do miski wkładamy masło, czekoladę, śmietanę, kakao; umieszczamy ją nad garnkiem z gotującą się wodą, raz po raz mieszamy, aby składniki się rozpuściły i połączyły w gładką masę (to mi się akurat tym razem nie udało, nie wiem co źle zrobiłam, ale masło ewidentnie nie chciało sie połączyć z czekoladową pulpą, zwaliłam winę na czekoladę;) - nie wpłynęło to jednak na jakość warstwy czekoladowej:).
2. W drugiej misce ubijamy jajka z cukrem, dodajemy syrop klonowy.
3. Następnie cały czas miksując jajka dodajemy po łyżce masy czekoladowej, całość wlewamy do formy z upieczonym kruchym ciastem.
4. Pieczemy ok. 45 min. aż patyczek włożony w środek będzie suchy.
5. Upieczoną tartę odstawiamy na minimum 45 minut, aby wystygła (skorupka na wierzchu może popękać - moja tym razem lekko popękała, a nadzienie może się lekko skurczyć, to też się wydarzyło:) I, jak brat słusznie zauważył w komentarzu, na wierzchu układamy truskaweczki:)


czwartek, 10 maja 2012

Kruche ciasto z rabarbarem, kruszonką i lukrem

Sezon rabarbarowy uważam za rozpoczęty! Zamierzam ponownie użyć rabarbaru jako dodatku do mięsa (klik). Planuję też sporządzenie rabarbarowego chutney'u według receptury Hani-Kasi (klik). Kusi mnie też podrasowana wersja kompotu z rabarbaru Magdy z Cakes & the City (klik). Ale po kolei... Najpierw ciacho:)))


Jak się okazało po upieczeniu ciasta, wyczytałam to w Myślach Miśka, że ciasto ma być z kruszonką i lukrem:))) [Tu mała dygresja: czytanie w jego Myślach: to nie lada sztuka, bo ostatnio odkryliśmy, że do mojego lubego najbardziej pasuje epitet "kwantowy", z racji tego, że tak jak cząsteczka jego Myśl, przemierza cały Wszechświat, każdą dostępną ścieżkę, w poszukiwaniu najbardziej optymalnej odpowiedzi na moje codzienne pytania, dlatego często odpowiada on po fakcie, jak już sama podejmę decyzję, co i jak]. Tak to chyba bywa, pomiędzy dwojgiem bliskich sobie ludzi, że niektóre rzeczy po prostu wydarzają się - radośnie i spontanicznie - zatem oto ono: kruche ciasto z rabarbarem, bez żadnego kremu, pod warstwą kruszonki i skąpane w lukrze:) Jak dla nas, idealna inauguracja  sezonu na długie, kwaśne badyle zwane rabarbarem!


Z pozdrowieniami od Kwantowego Miśka i jego żonki:)

SKŁADNIKI:
kruche ciasto:
- czubata szklanka mąki
- 2-3 łyżki cukru pudru
- 100 g zimnego masła
- 1 jajko

owoce:
- ok. 500g rabarbaru
- 3-4 łyżki cukru

kruszonka:
- 100 g mąki
- 50 g masła
- 50 g cukru

lukier:
- 4 czubate łyżki cukru pudru
- ok. 2 łyżeczek mleka
- kropelka olejku migdałowego

PRZYGOTOWANIE:
0. Rabarbar obrać, pokroić w kostkę, zasypać cukrem i odstawić aż puści soki i lekko zmięknie.
1. Mąkę i cukier puder przesiać do miski, dodać zimne masło pokrojone na kawałki, schłodzić ręce pod zimną wodą i szybko zagniatać mąkę z masłem aż powstaną okruszki. Dodać jajko i ponownie wszystko zagnieść aż składniki zaczną się łączyć. Ulepić kulę z ciasta, zawinąć w folię i włożyć do lodówki na pół godziny.
2. Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Ciasto lekko rozwałkować na okrągły placek. Zawinąć ciasto na wałek i przenieść je do formy na tartę o średnicy około 24 cm. Ciasto rozprowadzić palcami równomiernie po blaszce, uformować brzeg i nakłuć widelcem całe ciasto.
3. Podpiec niecałe 10 minut.
4. Przygotować kruszonkę: do miski wsypać mąkę, cukier i całość zalać roztopionym i gorącym masłem - szybko zagnieść i rozdrobnić na małe okruszki.
5. Na lekko podpieczony kruchy spód wykładamy odsączony z soku rabarbar.
6. Całość posypujemy kruszonką i podpiekamy około 20 minut, aż kruszonka się zezłoci, a rabarbar zmięknie.
7. Wymieszać wszystkie składniki na lukier, którym następnie polewamy jeszcze ciepłe, ale już lekko przestudzone ciasto.


W związku z tym, że zostałam otagowana na blogu kulinarne-smaki, odpowiem na kilka pytań, bo wydały mi się ciekawe i mam skłonności ekshibicjonistyczne:) Jednak, wybaczcie, nie przedłużę tego łańcuszka dalej, bo wiem, że część z was tego nie lubi/ odpowiedziało już na milion łańcuszkowych pytań/ ciągnie to dalej bo nie chce nikogo urazić*.

Oto pytania Joanny:
1. Od kiedy interesujesz się gotowaniem?
Od dziecka lubiłam obserwować, jak dorośli gotują, ale sama zaczęłam gotować dopiero jak zamieszkałam z Miśkiem, a to było parę lat temu...

2. Z jakiego województwa, miasta blogujesz?
Klikam z Poznania :P

3. Jedno słowo, które Cię opisuje?
"Rozentuzjazmowana" i oczywiście uprzednio wyindywidualizowana z tłumu:)

4. Jaką książkę kucharską polecisz z czystym sumieniem?
"Każdy może gotować" Jamiego Olivera.

5. Jakie danie najczęściej zamawiasz będąc w restauracji?
Trudne pytanie, bo z reguły zamawiam zawsze inne, albo najdziwniejsze z karty... Ale chyba najczęściej testuję pierogi ruskie, w poszukiwaniu ideału...

6. Który z programów kulinarnych lubisz najbardziej?
Z obecnie prezentowanych w TV, to chyba "Kuchenne rewolucje", a kiedyś dawniej to Nigella Bites.

7. Motto, które prowadzi Cię przez życie.
"Rzeczy nie są takie jakimi zdają się być, nie są też inne" by Budda :)

8. Twoje ukochane miejsce w Polsce. 
To chyba będzie polskie morze, nawet jak nie ma pogody - szum fal działa na mnie kojąco jak głos Krystyny Czubówny:)

9. Ulubiony smak lodów?
Wszystkie czerwone i owocowe: malina, truskawka, porzeczka...

10. Którą kuchnię świata lubisz najbardziej?
Tak po głębszym zastanowieniu, stwierdzam, że chyba jednak polską:) Ale lubię też czeską, ze względu na hermeliny, zupę czosnkową, knedliczki i inne takie:)

11. Wolisz dania jarskie czy mięsne?
Zdecydowanie mięsne:)

Miłego dnia!

--------------
*niepotrzebne skreślić, lub dopisać swoją wymówkę:)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...