Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 sierpnia 2013

Bruschetta i lekka sałatka

Jak sobie radzić kulinarnie w tak gorące dni? Jaki obiad przygotować, aby był lekki, niemęczący i orzeźwiający? Hmmm... Wróć. Upały już minęły, ale gdy zaczynałam pisać tego posta trwały w najlepsze i były oczywiście tak męczące, że nie dałam rady dokończyć tego wpisu:) Niemniej jednak sezon pomidorowy trwa i należy go celebrować, bo wkrótce i on minie, podobnie jak te ostatnie upalne tygodnie.


Proponuję lekką sałatkę z chińskim makaronem błyskawicznym, kukurydzą, zielonym ogórkiem, koperkiem i paluszkami surimi - wszystko to skropione cytrusowym dressingiem, a do tego "na zagrychę" soczyste bruschetty! Użyłam makaronu z zupek chińskich, bo nie trzeba go długo gotować. Pomidory sparzyłam i obrałam ze skórek, pokroiłam na kawałeczki, odcisnęłam nadmiar soku i schłodziłam, więc moje bruschetty były prawdziwie orzeźwiające:)


SKŁADNIKI:
bruschetta:
- słodkie, dojrzałe pomidory
- bagietka
- listki bazylii (ja użyłam głównie bazylii czerwonej, ale chyba jednak zielona jest bardziej efektowna)
- dobrej jakości oliwa z oliwek
- czosnek
- sól morska i świeżo zmielony pieprz
sałatka z surimi:
- makaron chiński blyskawiczny
- 10 paluszków surimi
- puszka kukurydzy
- 2 małe zielone ogórki
- łyżka posiekanego koperku
- łyżeczka majonezu
- oliwa z oliwek
- sok i skórka z połowy cytryny

PRZYGOTOWANIE:
1. Bagietkę pokroić na kawałki i opiec w tosterze,
2. Ząbek czosnku obrać i przekroić na pół, a następnie wcieramy go w każdy opieczony kawałek bagietki
3. Skropić delikatnie tak przygotowane kawałki bagietki dobrą oliwą z oliwek (można posmarować pędzelkiem:)
4. Pomidory sparzyć, zdjąć skórki, pokroić w kostkę, odcedzić z nadmiaru wody.
5. Dobrze odsączone pomidory nakładać na opieczone i wysmarowane czosnkiem i oliwą kawałki bagietki (tuż przed podaniem! bo bagietki muszą być chrupiące:)
6. Doprawić gruboziarnistą solą morską i świeżo zmielonym pieprzem
7. Aby przygotować szybką sałatkę z surimi, należy w pierwszej kolejności zaparzyć wrzątkiem błyskawiczny makaron chiński i odstawić na chwilę aby zmiękł.
8. Do miski wrzucamy kukurydzę, pokrojony w kostkę zielony ogórek, pokrojone w kostkę/plasterki surimi, koperek i odsączony z wody makaron i wszystko ostrożnie mieszamy
9. Aby przygotować cytrusowy dressing należy zmieszać majonez, 2-3 łyżki oliwy i sok i skórkę z połowy cytryny - najlepiej w shakerze do dressingów, ale można tez wykorzystać mały słoiczek z nakrętką, tudzież po prostu wymieszać wszystko dokładnie łyżeczką w szklance. Tak przygotowanym dressingiem skrapiamy naszą sałatkę i szybkie wakacyjne danie  gotowe!:)



A to co zostanie można na drugi dzień zabrać do pracy, do tego świeża chrupiąca bułeczka z piekarni i mamy super bento!:)

niedziela, 8 lipca 2012

Kwiaty cukinii w cieście z polewą z białej czekolady

Na ogrodnictwie niestety się nie znam. Dlatego na kwiaty cukinii poluję już od dwóch miesięcy, czyli o wiele za wcześnie... Zaprzyjaźniony Pan na moim osiedlowym ryneczku od tygodni molestowany był pytaniami o cukinię. Bardzo się zdziwił, że interesują mnie tylko kwiaty, ale obiecał, że to się da załatwić:) Najpierw powiedział, żebym przyszła po Zimnej Zośce podpytać, bo dopiero wtedy sadzonki będą wkładane do ziemi. Niestety kolejne dni maja były bardzo chłodne, więc wszystko sie opóźniło. Przy kolejnej okazji dowiedziałam się, że cukinie już rosną w ziemi, ale jeszcze nie kwitną. Natomiast w tym tygodniu okazało się, że kwiaty są i możemy się umówić na "zbiory":) Dlatego wczoraj wracałam z ryneczku cała w skowronkach z bukiecikiem żółtych kwiatów cukinii.


Zdecydowałam się je przyrządzić na trzy sposoby: w samym cieście naleśnikowym, w cieście i ze słodkim nadzieniem oraz w podobnej wersji tylko, że na słono: z serkiem homogenizowanym, kawałkami szynki i oregano. Zdecydowanie zwyciężyła wersja na słodko:) Kwiat cukinii nie ma żadnego dominującego aromatu,toteż to danie to raczej finezyjny sposób na przygotowanie naleśników czy racuszków, niż jakieś odkrycie smakowe. Oczywiście ma wpływ na fakturę placuszka, bo płatki kwiatka stawiają lekki opór przy nagryzaniu - no i są jeszcze względy czysto estetyczne, czyli piękny kolorek po rozkrojeniu takiej kwiatowej paczuszki.


SKŁADNIKI:
- 11-12 kwiatów cukinii (ja dostałam same męskie, na łodyżce, bez zalążka owocu cukinii i ponoć lepiej te zrywać, aby roślina mogła dalej bez przeszkód owocować:)
- ok. 200 g naturalnego serka homogenizowanego
- łyżka cukru pudru
- odrobina cukru wanilinowego
- 2 łyżki płatków migdałowych podprażonych na suchej patelni i pokruszonych
- składniki na ciasto naleśnikowe: mleko, mąka, jajko, szczypta soli i dodatkowo pół łyżeczki proszku do pieczenia - skorzystajcie ze swojego wypróbowanego przepisu wzbogacając go o proszek do pieczenia, ja robię je totalnie na oko, więc trudno mi podać proporcje, ale ciasto powinno być gęstsze niż na tradycyjne naleśniki, aby dobrze otulało kwiat z nadzieniem
- olej do smażenia: najlepiej bezsmakowy i o wysokiej temperaturze spalania, ja użyłam kokosowego
- tabliczka białej czekolady + kilka łyżek mleka


PRZYGOTOWANIE:
1. Kwiaty oczyścić z piasku i ewentualnych żyjątek, wyciąć pręciki - najlepiej nożyczkami (próba wyłamania pręcika palcami kończyła się rozerwaniem kielicha:).
2. Serek wymieszać z cukrem pudrem i migdałami.
3. Przygotować ciasto wg swojego sprawdzonego przepisu, pamiętając o tym że ciasto ma być bardziej gęste niż zazwyczaj i wzbogacone o proszek do pieczenia.
4. Do kielicha kwiatka nakładamy łyżeczkę nadzienia serowego, płatki zakręcamy jak cukierek, zanurzamy w cieście naleśnikowym i smażymy z dwóch stron na złoty kolor na rozgrzanym oleju.
5. Czekoladę rozpuścić w mleku i podawać do świeżo usmażonych placuszków.


piątek, 13 kwietnia 2012

Ciasto marchewkowe Nigelli

Obiecuję, że to już ostatnie ciacho na moim blogu... w tym miesiącu:) Bo ileż można?!? ;) Z tego ciacha udało mi się skubnąć tylko ten drobny kawałeczek widoczny na jednym ze zdjęć poniżej, a to dlatego, że jest to ciasto (niemalże) w całości dla Misia z okazji Misiowych urodzinek, które owy Miś zaniósł do pracy dla swoich kolegów i koleżanek...


Jest to ciasto o dziwnej naturze i strukturze. Nie zawiera ani grama mąki. Ani grama proszku do pieczenia. Bezmleczne i bezglutenowe. Piękny kolorek zawdzięcza marchewce. Jego chrupiący wierzch to przypieczone migdały. Jak dla mnie trochę za słodkie - zazwyczaj odejmuję trochę cukru z przepisów brytyjskich i amerykańskich, bo doświadczenie nauczyło mnie, że oni jednak trochę z tym cukrem przesadzają... Ale tym razem jakoś zapomniałam...


A te wszystkie cuda znalazły się ostatecznie pod pierzynką z mascarpone. Przepis Nigelli zalecał zmiksowanie mascarpone z cukrem pudrem i dwoma łyżkami rumu, ale ja zrobiłam to nieco inaczej... Do serka dolałam "na oko" trochę mleka, serek zrobił się rzadki, ale ubijałam dalej - pamiętając o tym, co przeczytałam u Bertineta, że ten serek wcale prawdziwym serkiem nie jest, tylko śmietanką odpowiednio podgrzaną i dokwaszoną, co powoduje, że robi się ona gęsta i oddziela się od niej serwatka, a następnie taką śmietankę umieszcza się w płótnie i zostawia do odsączenia - to co zostaje, to właśnie nasz "serek", który na szczęście zachowuje właściwości kremówki i pozwala się ubić ponownie na sztywno zyskując jednak nową puszystość i lekkość:)


Polecam wszystkim łasuchom:))) 

SKŁADNIKI: 
(ciasto wg Nigelli* - na foremkę o średnicy ok. 23cm, moje zmiany w nawiasach)
- 3 łyżki uprażonych orzeszków piniowych (pominęłam ten składnik, bo masę mascarpone położyłam na ciasto od razu, a nie tak jak radzi przepis "w osobnej miseczce", więc efekt zgrabnie ułożonych na wierzchu orzeszków i tak by zginął pod tą pierzynką)
- 2 średnie marchewki (200-250g) starte na tarce o grubych oczkach
- 75 g rodzynek (ten składnik też pominęłam, bo wiem że są ludzie, którzy nie znoszą rozmiękłych rodzynek, a ciasto przecież szło do ludzi :)))
- 60 ml rumu (do namoczenia rodzynek, potem dodawany do ciasta razem z rodzynkami, ja zastąpiłam go moim 70% likierem ziołowo-anyżkowym)
- 150 g miałkiego cukru (można dodać trochę mniej)
- 125 ml zwykłej oliwy + odrobina do natłuszczenia formy (użyłam oleju słonecznikowego)
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (użyłam jedno opakowanie cukru wanilinowego)
- 3 jajka
- 250 g mielonych migdałów
- 1/2 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej
- drobno otarta skórka i sok z 1/2 cytryny
(krem):
- 250 g mascarpone
- 2 łyżeczki cukru pudru
- 2 łyżki rumu (zastąpiłam ok. połową szklanki mleka; dodałam też odrobinę "ziarenek" prawdziwej wanilii)

PRZYGOTOWANIE:
0. Rozgrzej piekarnik do 180 stopni i przygotuj foremkę: wyłóż ją papierem do pieczenia i posmaruj oliwą). Upraż orzeszki, zetrzyj marchewkę na tarce o grubych oczkach i namocz w rumie rodzynki.
1. Ubij cukier z oliwą aż mieszanka uzyska lekko kremową konsystencję i będzie dobrze napowietrzona.
2. Dodaj wanilię i jajka cały czas miksując, a gdy masa będzie jednolita, dodaj mielone migdały, gałkę muszkatołową, marchewkę, rodzynki z rumową zalewą, skórkę i sok z cytryny i ponownie zmiksuj.
3. Przełóż ciasto do formy, warstwa będzie dość cienka. Posyp ciasto prażonymi orzeszkami i wstaw do piekarnika na 30-40 minut. Po tym czasie ciasto powinno urosnąć i się zezłocić, a patyczek wbity w ciasto będzie lepki, ale dość czysty po wyjęciu. Wyciągnij ciasto z piekarnika do ostygnięcia.
4. Krem wg Nigelli - tylko zmiksować, a wg mnie (z mlekiem) ubijać jak bitą śmietanę, najpierw serek będzie trochę rzadki, ale potem powinien uzyskać konsystencję bardziej sztywną i kremową.


* N. Lawson "Kuchnia. Przepisy z serca domu", Weneckie ciasto marchewkowe, s. 280-281

piątek, 2 marca 2012

Serowa zupa włoska

Za oknem znowu chłodek... Zatem proponuję dziś ciepłą zupę, która do dietetycznych raczej nie należy:) Sprawia natomiast dużo radości wszystkim fanom sera! Tak się złożyło, że z okazji urodzin bloga Ogrody Babilonu zostałam zwycięzcą losowania nagrody niespodzianki. Bardzo się ucieszyłam, gdy rozpakowałam przesyłkę od Kamili i ujrzałam nową książkę kucharską! O samej książce za chwilę, a teraz pora zaprezentować pierwszy przepis zrobiony na podstawie jednego z jej przepisów...


To bardzo smaczna zupa serowa, nazwana w książce "Zupą włoską", którą robi się błyskawicznie, pod warunkiem, że mamy gotowy bulion i to najlepiej zarówno wołowy, jak i drobiowy:) Na szczęście autorka radzi, że można się poratować kostką rosołową. Do zupy podajemy makaron typu kolanka, lub jak podaje się ją w restauracji, według słów autorki, wermiszel. Nie miałam kolanek ani wermiszelu, więc użyłam innego drobnego makaronu.


SKŁADNIKI (na 2-3 porcje, trochę zmieniłam książkowe proporcje):
- 1 żółtko
- 180g śmietany 18%
- 1 szklanka ugotowanego makaronu
- 2,5 szklanki bulionu drobiowego (można użyć wołowo-drobiowego)
- 40 g startego parmezanu
- pieprz i sól do smaku

PRZYGOTOWANIE:
1. Żółtka i śmietanę wlać do garnka i ubić.
2. Dodać ugotowany makaron i dobrze wymieszać.
3. Cały czas mieszając, ostrożnie wlać gorący bulion.
4. Wszystko podgrzać, nie dopuszczając do wrzenia.
5. Dodać ser i zamieszać widelcem.
6. Spróbować i w razie konieczności dodać soli oraz pieprzu do smaku.
7. Podawać natychmiast.


A teraz na koniec, słów kilka o książce... Jaki ma tytuł? "Kuchnia Neli". Kto ją napisał? Aniela Rubinstein, żona słynnego artysty i wirtuoza gry fortepianowej - Artura Rubinsteina. Prawdopodobnie nie sięgnęłabym po tą książkę w księgarni, bo... nie ma obrazków. Wszak żyjemy w kulturze obrazkowej, a blogowe, tak dobrze nam znane jedzeniowe porno, zrobiło swoje i teraz jemy oczami. Zapominamy, że sugestywny opis i ciekawa historia związane z potrawą też potrafią oczarować. 

Taka właśnie jest ta książka. Poprzeplatana opowieściami ze światowego życia żony artysty, która sama okazała się być wirtuozem, ale w kuchni. Obdarzona szczególnym darem - umiejętnością odgadywania składników potrawy, którą ją poczęstowano na przyjęciu, czy w restauracji, potrafiła zachwycić naszą tradycyjną polską kuchnią cały świat!:)

Tak więc książka, zwiera dużo klasyków kuchni polskiej, jak i parę smaczków zanotowanych tu i tam, z różnych stron świata. Jak wspomniałam, część przepisów opatrzonych jest historią z życia Rubinsteinów, co sprawia, że nasz klasyczny czysty barszcz staje się za sprawą Neli, upragnionym posiłkiem, którym rozpoczynała ona kolacje wydawane po koncercie dla męża i innych głodnych i spragnionych artystów, którzy zapomnieli coś zjeść przed pójściem do pracy. A nasz bigos, karp w galarecie czy mazurek czekoladowy stawały się wykwintnymi daniami na międzynarodowych salonach państwa Rubinstein.

Bardzo miło się ją czyta, przepisy są przedstawione konkretnie i jasno, listę składników można odmierzyć szklankami, garściami, a nie tylko precyzyjnymi miarkami i wagami:) Polecam tym, którzy chcą odkryć na nowo sekrety kuchni polskiej i inne ciekawe przepisy...


sobota, 20 sierpnia 2011

Panna cotta

Jak można spędzać urlop? Można gdzieś wyjechać. Ciepłe kraje. Tropiki. Czekają z otwartymi ramionami na setki turystów. Można odwiedzić rodzinne strony. Mama i tata na pewno się ucieszą. Można też zostać w domu i nadrobić zaległości w leniuchowaniu. Można zarwać nockę i oglądać seriale. I tak właśnie spędziłam pierwsze dni urlopu. Oglądając po kolei, odcinek po odcinku, seria po serii, a w sumie cztery sezony serialu "True Blood" (Czysta krew). Kolejny odcinek w najbliższą niedzielę, umieram (to jest dobre słowo:) z ciekawości. Waiting sucks... jak głosi jedno z haseł reklamowych serialu.


W związku z powyższym od kilku dni mam truebloodową obsesję, ale od początku: o czym jest ten serial. Jest to historia Sookie Stackhouse, kelnerki z małego miasteczka, która jest obdarzona darem telepatii, a rzecz dzieje się w czasach, gdy wampiry zrobiły wielki coming out of the coffin i próbują wieść zwykłe "ludzkie" życie - walczą o równouprawnienie i akceptację. Jest to możliwe od kiedy wynaleziono syntetyczną krew, którą mogą żywić się wampiry. Nie jest ona jednak tak soczysta, jak krew ludzka - i tu pojawiają się rozterki. Czy główny nurt to na pewno dobre rozwiązanie? Czy wampir może się zakochać? Otóż może. To nowość dla wampira-samotnika. Dla Sookie to też jest miła odmiana, bo myśli wampirów nie potrafi odczytać. Spokój. Cisza. Tajemnica. Uwielbiam miłosne wampiryczne historie... Ta wciągnęła mnie totalnie.


Panna cotta z krwistoczerwonym syropem aroniowym a'la True Blood:

SKŁADNIKI (3 porcje):
- 3/4 szklanki mleka
- kubeczek kremówki (200 ml)
- pół laski wanilii
- 2 duże łyżki cukru
- czubata łyżka żelatyny
- syrop z aronii, ja dodałam domowy przyrządzony wg tego przepisu.

PRZYGTOWANIE:
1. Zagotuj mleko z połową laski wanilii, garnek zdejmij z ognia i rozpuść w mleku cukier i żelatynę.
2. Następnie dodaj zimną śmietankę i dokładnie rozmieszaj.
3. Przelej do małych miseczek i włóż do lodówki do stężenia.
4. Następnie przełóż na talerzy, oddzielając panna cottę ciepłym nożykiem od brzegów miseczki i polej deser syropem owocowym.

Przepis dodaję do akcji "Serialowo w kuchni".



I serialowy trailer:






wtorek, 26 lipca 2011

Gruszki na rukoli z serem pleśniowym

Inspirację do gotowania czerpię z różnych źródeł. Z opowieści znajomych. Z książek i filmów. Z blogosfery. Czasem po prostu mam ochotę na jakiś konkretny składnik, wrzucam jego nazwę w google grafikę i wyszukuję danie, które wygląda jak coś, co chciałabym zjeść.


Inspiracją dzisiejszego dania jest blog Zjeść Poznań - przewodnik po restauracjach Poznania. Taką przystawkę można zamówić w jednej z nich. Zgodnie z sugestią Ani dodałam surowe gruszki, zamiast gotowanych. Pestki dyni zamieniałam zaś na słonecznikowe. W restauracji taka przystawka zwie się dumnie Carpaccio di pere, ale w domowym zaciszu można na to mówić po prostu Gruszki na rukoli z serem pleśniowym. Polecam dodatek w postaci różowego pieprzu, który w rzeczywistości wcale pieprzem nie jest. Ziarna schinusowe mają piękną czerwono-różową barwę, intensywny pieprzowy smak, ale nie jest tak ostry jak zwykły pieprz czarny - co powoduje, że jest idealnym dodatkiem do sałatek!:)


SKŁADNIKI (na jedną porcję, przemnożyć w razie potrzeby):
- 1/3 opakowania rukoli
- 1 gruszka
- 3 plasterki dobrego sera z niebieską pleśnią
- 3 łyżki ziaren łuskanego słonecznika
- 10 ziaren różowego pieprzu
- odrobina oliwy z oliwek
- krem balsamiczny

PRZYGOTOWANIE:
1. Rukolę umyć, osuszyć i przełożyć na talerz.
2. Gruszkę obrać, pokroić na ćwiartki, wydrążyć gniazda nasienne i ułożyć na rukoli.
3. Na rukoli układamy także 3 trójkąciki sera pleśniowego.
4. Ziarna słonecznika przełożyć na patelnię i lekko uprażyć, aż niektóre ziarenka zaczną się rumienić i wydzielać przyjemny zapaszek.
5. Uprażonymi ziarnami słonecznika posypujemy talerz z rukolą.
6. Różowy pieprz lekko rozgnieść w moździerzu i posypać sałatkę.
7. Na koniec całość lekko skropić oliwą z oliwek, a brzeg talerzu ozdobić kremem balsamicznym. Gotowe:)


niedziela, 12 czerwca 2011

Sycylijskie suszone pomidory

I jak tu nie skakać z radości! Po wczorajszej tarcie nie ma ani śladu, bo okazała się przebojem dnia. Teściom bardzo smakowała - do tego zaskoczyłam ich przebłyskiem cukierniczego talentu:) Oni też mnie zaskoczyli i to właśnie dlatego chce mi się skakać z radości:) Dostaliśmy z Misiem całą pakę sycylijskich pomidorów suszonych na słońcu. Pamiątka z wakacji. Promyk włoskiego lata...


Od razu postanowiłam część zamarynować w oliwie z oliwek. Przepis znalazłam na blogu Pieprz czy Wanilia i podaję go tutaj na wypadek, gdyby ten post zniknął jak Durszlak - a ktoś, równie wspaniałomyślny jak moi teściowie, postanowił obdarować mnie takim rarytasem ponownie. Swoją drogą, jak Wam się podoba dynamicznie rozwijający się Mikser? Bo mi bardzo:)


Wracając jednak do pomidorków... Pachną cudownie, po otwarciu paczki całą kuchnię opanował aromat suszonych pomidorów. Lato. Italia. Pomidorowa poezja:) Do tego dobrej jakości oliwa i kompozycja ulubionych przypraw z dominującą nutą oregano. Taką przesiąkniętą pomidorkami i ziołami oliwę można później spokojnie wykorzystać do skropienia sałatki lub do innych potraw, bo nadal smakuje cudownie i aż grzech ją wyrzucić:) Teraz tylko muszę poczekać z tydzień (może dłużej?) aż wszystkie smaki się przegryzą - będzie to o tyle łatwe, że do czwartku nie ma mnie w Poznaniu, więc nie będzie mnie kusić codziennie, aby sprawdzać, czy to już? Jak z ogórkami małosolnymi. Niestety w tym czasie nie będę mogła nic wrzucać na bloga (głównie ze względu na brak dostępu do kuchni:) - będę za to wieczorami czytać inne blogi:D


SKŁADNIKI (wg
- pomidory suszone na słońcu
- dobrej jakości oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia
- mieszanka ulubionych ziół (np. oregano, tymianek, bazylia, suszona natka pietruszki, papryczki peperoncino)
- ocet winny

PRZYGOTOWANIE:
1. Pomidorki zalać gorącą wodą zmieszaną z octem winnym (proporcja octu do wody - 1:10) i pozostawić na około 30 minut aż pomidory zmiękną.
2. Do wyparzonego słoiczka wlać na spód warstwę oliwy, ułożyć pojedynczą warstwę pomidorów, posypać mieszanką ziół i zalać oliwą. Następnie układać wg tej zasady kolejne warstwy, tak aby na wierzchu pozostała warstwa oliwy, dokładnie przykrywająca pomidorki (inaczej mogą spleśnieć).
3. Tak przygotowane pomidory można przechowywać w temperaturze pokojowej w suchym i ciemnym miejscu nawet kilka miesięcy. [W lodówce oliwa może nieładnie stężeć]


środa, 25 maja 2011

Lasagne

Jeszcze nigdy tak długo nie robiłam lazanii:D Zazwyczaj robię ją w biegu: najpierw na szybko sos boloński (pomidory, mięso, cebula i czosnek), potem zalać wrzątkiem płaty makaronu, przełożyć sosem i startym serem i włożyć na pięć minut do piekarnika, aby ser na wierzchu się roztopił. Całość zabiera mi od pół godziny do 45 minut. A tu, wg kolejnego już przepisu z książki Jamiego Olivera, sam sos ma się gotować 45 minut, a potem przekładanie i zapiekanie przez kolejną godzinę. 


 Ciekawość jednak wzięła górę. Spróbowałam i... próbuję znaleźć zalety, ale to nie jest łatwe. Moja ekspresowa lasagne jest bardzo serowa, makaron nie jest rozgotowany, sos w niej nie bulgocze, a zatem też nie kipi (na dowód fotka wyżej - lasagne Jamiego też jest rozpaćkana:D), nie zawiera śmietany, więc jest "chudsza"... i czy wspominałam, że jest ekspresowa?


Nie lubię rozpływającego się w ustach makaronu, wolę wersję "na ząb". Co by jednak nie mówić o tej lasagni, ostatecznie była ona bardzo smaczna, a w szczególności ten sos mięsno-warzywny, przygotowywany z taką cierpliwością:) Na pewno jeszcze kiedyś go wykorzystam. 

PS. Oczywiście robiłam tą lasagne w weekend, luksus wolnego czasu w tygodniu mnie nie dotyczy:)

SKŁADNIKI:

sos bolognese wg Jamiego Olivera:
- 2 plasterki wędzonego boczku
- 2 średnie cebule
- 2 ząbki czosnku
- 2 marchewki
- 2 łodygi selera naciowego
- oliwa
- 2 czubate lyżki suszonego oragano
- 500 g mięsa mielonego wołowo-wieprzowego
- 2x 400g puszki krojonych pomidorów
- sól, 
- mały pęczek świeżej bazylii
- 50 g sera parmezan

lasagne:
- 250 g suszonych płatów makaronu lasagne
- 500ml kubeczek crème fraîche lub kwaśnej śmietany
- 100 g sera parmezan
- 1 duży dojrzały pomidor (lub kilka małych koktajlowych, jak zrobiłam to ja:)

PRZYGOTOWANIE:
1. Pokroić drobno boczek i podsmażyć aż się zrumieni (wykorzystaj dużą patelnię, np wok, albo garnek, bo sosu jest dużo:).
2. Poszatkować bardzo drobno cebulę, czosnek, marchewkę i selera - dodać do boczku i podsmażyć ok. 7 minut.
3. Dodać mięso i pomidory - wymieszać, a następnie napełnić obie puszki wodą i zalać sos, osolić i dodać pieprzu.
4. Zerwać listki bazylii i włożyć do lodówki, a łodyżki poszatkować i dodać do sosu. Całość doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień i gotować pod przykryciem przez 45min. od czasu do czasu zamieszać pilnując, aby sos nie przywarł do dna.
5. Po tym czasie rozgrzać piekarnik do 190 stopni.
6. Dodać do sosu 50g startego parmezanu wraz z poszarpanymi większymi listkami bazylii (mniejsze odłóż na bok). Spróbuj sos i ewentualnie dopraw.
7. Zagotuj wodę w czajniku i zalej nią płaty lasagne, chwilę blanszuj, a następnie odcedź i delikatnie osusz papierowym ręcznikiem.
8. Przełóż trzecią część sosu na dno ceramicznego naczynia żaroodpornego i ułóż na niej warstwę makaronu, nałóż trzecią część śmietany, posyp solą i częścią parmezanu. Ułóż jeszcze dwie takie same wartswy, tak aby na wierzchu była śmietana z serem. 
9. Na wierzchu ułóż kilka plasterków pomidora i kilka listków bazylii, skrop oliwą. Przykryj folią i zapiekaj 20 minut, następnie zdejmij folię i piecz kolejne 35 minut [ps by goh.: jeśli używasz makaronu bez konieczności wstępnego gotowania, to ten czas jest zdecydowanie za długi] aż lasagne zacznie bulgotać i nabierze złocistego koloru. 


środa, 4 maja 2011

Muszle z nadzieniem ze szpinaku i ricotty

Viva la pasta! Wtórując radosnym makaronowym okrzykom imienniczki Małgorzaty, prezentuję taki oto przepis na makaron:) 



Wielokrotnie zastanawiałam się czy ricotta, której miłośnikiem nie jestem, będzie smaczna ze szpinakiem? I okazało się, że w szpinakowym kamuflażu ten serek jest całkiem smaczny:) A może po prostu ten smak, który mi nie pasuje, jest skutecznie zamaskowany w tej zielonej pierzynce?

SKŁADNIKI:
- 250 g makaronu typu muszle
- 500 g szpinaku mrożonego (oczywiście można użyć świeżego, do kupna którego zachęcał mnie pan z warzywniaka, ale zmęczona po pracy odmówiłam - widmo mycia kilograma szpinaku skutecznie mnie zniechęciło)
- 2 ząbki czosnku
- ok. 250 g sera typu ricotty
- 200 ml śmietanki
- sól i grubo zmielony pieprz
- oliwa z oliwek
- mielone migdały do posypania na koniec

PRZYGOTOWANIE:
1. Makaron ugotować mocno al dente w wodzie z dodatkiem soli i odrobiny oliwy.
2. Szpinak rozmrozić na patelni, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i pokruszony ser ricotta. Doprawić solą i pieprzem.
3. Ugotowane muszle nadziewać ciepłą masą serowo-szpinakową. Ja generalnie nie studziłam makaronu, bo mam dość wysoką odporność na ciepło (i wrzątek:). Kłopot był tylko z tymi bardziej dziewiczymi muszelkami;) Trzeba uważać aby się nie oparzyć wrzącą wodą zgromadzoną wewnątrz muszli.
4. Śmietankę wlewamy na spód naczynia żaroodpornego, solimy i pieprzymy:) i na to układamy nadziewane muszelki i skrapiamy je z wierzchu oliwą. Podgrzewamy w piecu mocno rozgrzanym, na najniższej półce (grzanie od dołu), do momentu aż zagrzeje się śmietanka i cała potrawa będzie ciepła (bo oczywiście muszle zdążą lekko ostygnąć podczas nadziewania). Przed podaniem posypujemy muszelki mielonymi migdałami,


niedziela, 3 kwietnia 2011

Focaccia z cebulą i ziołami


Pyszny aromatyczny placek cebulowy! Przepis znalazłam w dodatku do wyborczej "Palce lizać" nr. 13(17) i jestem nim zachwycona. To takie proste, a jednocześnie takie dobre:) Zapieczona cebula dodaje chlebkowi słodkiego smaku, aromatyczne zioła nadają mu treść, a świeże ciasto drożdżowe niepowtarzalne wrażenia.



Nazwa tego płaskiego chlebka, jak podaje Wikipedia, pochodzi od łacińskiego słowa focus oznaczającego "środek, centrum", ale także "kominek, piec", który zwykle znajdował się w samym centrum domu. Chlebek ten był popularny już w czasach starożytnego Rzymu, a niektórzy twiedzą, że przepis ten pochodzi od Etrusków lub starożytnych Greków.



SKŁADNIKI:
- 500g mąki pszennej
- 30g świeżych drożdży piwnych (ja użyłam zwykłych świeżych drożdży)
- 200ml wody
- 2 duże białe cebule
- oliwa z oliwek
- sól
- ulubione zioła suszona - ja użyłam lubczyku i rozmarynu

PRZYGOTOWANIE:
1. Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie. Z mąki usypać kopczyk, po środku zrobić dziurkę, dodać 2 łyzki oliwy i 0,5 łyżeczki soli, a następnie wlać w nią drożdże.
2. Ciasto energicznie zagniatać i wyrabiać przez około 10-15 minut.
3. Gdy ciasto zrobi się gładkie, uformować z niego kulę i ułożyć ją w misce nasmarowanej oliwą, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na okolo 40-60 minut.
4. Po tym czasie, ciasto ponownie wyrabiamy i formujemy z niego placek, który przenosimy na blachę wysmarowaną oliwą. Można wyłożyć ciastem całą blaszkę, ja zrobiłam małe okrągłe placki (wielkości dłoni).
5. Posmarować ciasto 4 łyżkami oliwy rozrobionej z wodą, i posywpać solą, palcami zrobić wgniecenia w cieście i odstawić na pół godziny [ups! ten punkt przepisu przeoczyłam, ale i tak wyszło pysznie;]
6. Placki obłożyć krążkami cebuli i posypać ulubionymi ziołami. Ja część placków posypałam lubczykiem, a drugą część rozmarynem. Piec około 15-20 minut w maksymalnie rozgrzanym piekarniku (240-250 stopni).




czwartek, 6 stycznia 2011

Prosciutto di Parma z melonem

 Prosciutto to po włosku po prostu szynka:) U nas ten termin zazwyczaj oznacza specjalny rodzaj szynki. Zatem prosciutto to szynka surowa, podsuszona i pokrojona na cieniutkie, prawie przezroczyste plasterki. Oto pomysł na przystawkę zaczerpnięty z Kwestii Smaku (Półmisek włoski).



SKŁADNIKI:
- kilka plasterków szynki parmeńskiej
- jeden dojrzały melon
- roszponka

PRZYGOTOWANIE:
Melona przekroić na pół, wyciąć gniazdo nasienne, obrać ze skóry i pokroić w nieregularne kawałki - większe lub mniejsze. Ułożyć warstwę "gór melonowych" na talerzu a na nich układać plasterki szynki. Całość ozdobić roszponką. Można podawać z sosem vinaigrette.

niedziela, 8 sierpnia 2010

Gnocchi w sosie szpinakowym z gorgonzolą


Gnocchi (czytaj "ńiokki" a nie "gnoczi" ;) to takie kopytka, tylko że włoskie i o innym kształcie. Pycha! Przepis na kluseczki żywcem ściągnięty z foody.pl, można też kupić gotowe (polecam firmy Mondello dostępne np. w Kauflandzie).

SKŁADNIKI NA GNOCCHI:
- 1 kg mączystych ziemniaków
- 250 g mąki pszennej
- 40 g masła
- 1 jajko
- sól

SKŁADNIKI NA SOS:
- 500 g szpinaku mrożonego (świeżego adekwatnie więcej)
- 100 g gorgonzoli (lub innego ulubionego sera z niebieską pleśnią)
- 3 łyżki startych orzechów włoskich
- 1 łyżka startego parmezanu
- 3 średnie ząbki czosnku
- łyżka masła
- sól i pieprz

PRZYGOTOWANIE:

GNOCCHI:
Obrać ziemniaki i ugotować. Odcedzone z wody zmielić w maszynce i wymieszać z mąką, jajkiem i roztopionym masłem. Powstałą masę wyłożyć na wysypaną mąką stolnicę i podzielić na dwie części. Z obu zrobić długie wałki, które należy podzielić na małe kawałki. Uformować z nich kluski o charakterystycznym kształcie i na każdej wycisnąć wzorek widelcem. Gnocchi należy gotować partiami w dużym garnku z osoloną wodą, tak długo, aż wypłyną na powierzchnie.

SOS:
Szpinak rozmrozić. W garnku roztopić masło, dodać czosnek przeciśnięty przez praskę i krótko smażyć (aż zacznie się wydzielać charakterystyczny zapaszek). Dodać szpinak, osolić, popieprzyć:) Następnie dodać pokruszoną gorgonzolę i gotować tak długo aż się roztopi. Na koniec doprawić parmezanem i startymi orzechami włoskimi.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...