środa, 7 września 2016

Zielone kluski śląskie

Dodanie zieleniny do klusek śląskich miało być sposobem na przemycenie kilku witamin i uatrakcyjnienie tego prostego dania małemu niejadkowi. Czterolatek jednak wie więcej, widzi dalej i chce wszystkiego na odwrót niż jego przesprytna matka. Dlatego przebiegłość matki sięgnęła zenitu, bo przewidziała ten ruch małolata i wspaniałomyślnie zakomunikowała: "OK, to nie jedz klusek, ale zjedz mięsko i surówkę". "Mogę nie jeść klusek?", zapytał dziedzic. Przytaknęłam, a on z zapałem zjadł mięsko, od którego ostatnio stroni, oraz dużą porcje świeżego ogórka. Dla mnie bomba, bo dla nas zostało więcej klusek i to do tego - zielonych!


Jak się robi kluski śląskie? Tak jak uczyła mama: wkładasz do miski duszone ziemniaki i wykładasz nimi 3/4 dna miski, a pozostałe 1/4 wypełniamy mąką ziemniaczaną i zagniatamy ciasto. Ja w ramach niedzielnego wydziwianie dodałam jeszcze garść natki pietruszki, garść natki selera i trochę posiekanego szczypiorku. Ot, i cały przepis.


Z tak przygotowanego ciasta lepimy kulki wielkości orzecha włoskiego, lekko zgniatamy i palcem wskazującym robimy dziurkę. W międzyczasie oczywiście wstawiamy garnek z posoloną wodą i gdy woda się zagotuje, wrzucamy kluski i gotujemy je ok. 2-3 minuty od czasu wypełnięcia na powierzchnię wody.







3 komentarze:

  1. Mądre dziecko :)
    Fajne te kluchy!
    Buziole!

    OdpowiedzUsuń
  2. A co Ty się tak rozszalałaś z tymi postami?! ;)
    Mogłabym z dziedzicem wejść w spółkę, bo ja stanowczo bardziej kluchy lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja poproszę kluchy i surówkę :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za uwagi i komentarze:D

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.